Dokarmianie wapniem w roku po przymrozkach



Michał Gwara, www.sadyogrody.pl - 24 czerwca 2019 10:16


Od okresu wzrostu zawiązków rozpoczynamy pozakorzeniowe dokarmianie wapniem. W bieżącym sezonie z powodu przebiegu warunków pogodowych wiosną będzie ono miało bardzo duże znaczenie.

Tegoroczny sezon w produkcji jabłek ponownie naznaczyły wiosenne przymrozki. W wielu sadach plon będzie na tyle niski, iż nawet przy wysokich cenach sprzedaży nie ma szans na zwrot kosztów produkcji. Wydaje się jednak, iż w większości plon handlowy będzie, tylko silnie ograniczony. Zwykle owoce z sadów z niskim plonem są słabszej jakości i cechują się przede wszystkim gorszą trwałością przechowalniczą. Wynika to z tego, iż zbyt mała liczba jabłek nie hamuje wegetatywnego wzrostu pędów. W efekcie jest on silniejszy i trwa dłużej, a rosnące pędy konkurują z owocami o zasoby wapnia i konkurencję zwykle wygrywają. W efekcie do zawiązków trafia mniej wapnia, co skutkuje słabszą strukturą komórek, a więc niższą jędrnością. To z kolei powoduje łatwiejsze porażanie przez choroby (zgnilizny) i wysoką podatność na wszelkie uszkodzenia fizjologiczne, jak rozpady, plamistości czy tzw. korek.

Szkody przymrozkowe dodatkowo komplikują sytuację – wówczas wiele zawiązków rozwija się bez pestek lub z niewielką ich liczbą. W efekcie zaburzona zostaje gospodarka hormonalna w roślinie i do owoców trafia jeszcze mniej wapnia. Dlatego w bieżącym sezonie powinniśmy wyjątkowo dobrze zadbać o dokarmianie tym składnikiem.

Standardem jest już opryskiwanie sadów nawozami wapniowymi, co przy odpowiednim stężeniu i ilości zabiegów bardzo skutecznie podnosi poziom Ca w owocach. Jednak nie zapominajmy iż głównym źródłem składników pokarmowych – w tym również wapnia – jest gleba. Planując opryski wapniem nie powinniśmy o tym zapominać, gdyż podobnie jak nie zastąpimy doglebowego nawożenia potasem czy azotem przez opryskiwanie, tak samo nie zastąpimy go w przypadku wapnia. Warto zwrócić uwagę iż zawartość Ca w glebie niekoniecznie jest związana z jej odczynem. Nierzadko grunty o właściwym lub wręcz wysokim pH zawierają zbyt mało dostępnego dla roślin wapnia. Dlatego konieczne jest monitorowanie parametrów gleby i dostarczanie jej wapnia.

Drugim niezwykle ważnym czynnikiem jest dostępność wody. W bieżącym sezonie już drugi raz mamy okres długotrwałej suchej pogody. Tymczasem rośliny nie pobiorą wapnia z gleby gdy nie będzie ona odpowiednio wilgotna – gdyż składnik transportowany jest wraz z wodą. Dlatego bardzo ważne jest odpowiednie zaopatrzenie drzew w wodę. Przy niskim plonie nie podajemy jej zbyt wiele, aby nie przedłużać wzrostu wegetatywnego. Jednak dbamy o odpowiedni poziom wilgotności gleby. Bez nawadniania, szczególnie na lżejszych glebach, owoce będą zdecydowanie gorzej się przechowywać.

Ostatnim czynnikiem który również ma duże znaczenie jest opryskiwanie solami wapnia. Ilość zabiegów dostosowujemy do odmiany i wielkości plonu, wykonując minimum 8 – 12 oprysków. Ok 8 oprysków wystarczy w sadach z dobrym plonem gdzie rosną odmiany mało podatne na GPP (jak Gala, Golden, Idared czy Gloster) przy odpowiednim poziomie wapnia w glebie i wilgotności gruntu. Przy niższym plonie potrzebne będzie 2 – 3 opryski więcej. U odmian podatnych (Jonagoldy, Fuji, Mutsu, Ligol, Szampion) przy dobrym plonie wykonamy 10 oprysków, a przy niższym 12 – 14.  Ilość tę zwiększamy, nawet o połowę, gdy występują szkody przymrozkowe, a także gdy brakuje zasobów wapnia w glebie lub nie ma możliwości nawadniania.

Najczęściej sadownicy stosują nawozy takie jak chlorek wapnia czy saletra wapniowa. Są to skuteczne i niedrogie nawozy. Wyniki badań prowadzonych przez kilka lat w warszawskiej SGGW wskazują iż chlorek najskuteczniej podnosi poziom wapnia w owocach, gdyż zawiera najwięcej Ca. Jest to więc najskuteczniejszy i równocześnie najtańszy nawóz. Niestety jest on nieco kłopotliwy w aplikacji, gdyż może powodować niewielkie uszkodzenia liści. Te skutki uboczne możemy łatwo wyeliminować przez umiejętne stosowanie – aplikujemy go głównie wieczorem, stosując w dzień jedynie przy chłodnej i pochmurnej pogodzie. Wydaje się iż dobrym zaleceniem jest dodanie do cieczy roboczej niewielkich ilości (0,5 l/ha) preparatów aminokwasowych. Postępując w ten sposób nawet w okresach długotrwałej upalnej i suchej pogody uszkodzenia liści praktycznie nie występują. Natomiast uszkodzenia zawiązków są w zasadzie niemożliwe, nawet gdy aplikujemy chlorek wapnia we wczesnych fazach ich rozwoju, w niekorzystnych warunkach pogodowych. Aplikacja bardzo wysokiej dawki chlorku (50 kg/ ha) krótko przed zbiorem powoduje częściowe uszkodzenia liści, natomiast nie ma uszkodzeń na owocach. Możemy więc aplikować nawóz bez obaw o zawiązki/ owoce.

Dawki chlorku to 5 - 6 kg/ ha do ok połowy lipca, następnie zwiększamy je o 2 kg. Gdy pogoda jest upalna, redukujemy dawkę o 2 kg (stosując 3 – 4/ 5 - 6 kg/ ha). Czasem spotykamy się z opiniami iż chlorek może być „parzący” dla zawiązków, lub zawierać metale ciężkie. Badania owoców z sadów gdzie stosowano intensywnie chlorek wapnia nie wykazują podwyższonych poziomów zawartości metali ciężkich. Natomiast zdecydowana większość „firmowych” nawozów, uważanych czasem za „łagodniej” działające nie jest niczym innym niż wodnym roztworem chlorku wapnia lub azotanu wapnia (saletry wapniowej). Ich „łagodniejsze” działanie wynika stąd, iż w polecanej dawce aplikujemy mniejszą ilość chlorku/ azotanu wapnia. Niestety w ten sposób zmniejszamy również ilość składnika dostarczanego zawiązkom.