Cięcie sadów – przydatne narzędzia ręczne



Michał Gwara, www.sadyogrody.pl - 07 stycznia 2020 11:04


Okres zimowy w sadach to przede wszystkim czas przycinania drzew. Najczęściej trwa ono wiele tygodni, często w okresie niesprzyjającej pogody. Chcemy więc możliwie najbardziej usprawnić tą pracę.

W różnych gospodarstwach cięcie zimowe organizuje się w różny sposób. W niektórych wykonują je pracownicy, gdzie indziej sadownik sam stara się wykonać największą część tej pracy. Bez względu na to kto wykonuje cięcie chcemy, aby praca szła jak najsprawniej. Możemy tego dokonać za pomocą różnych narzędzi i urządzeń oraz technik pracy. Efektem może być ograniczenie czasu i kosztu cięcia. Możliwości jest bardzo wiele i nie ma tu rozwiązań obiektywnie dobrych czy złych. Kluczem jest dopasowanie techniki pracy i stosowanych narzędzi do specyfiki konkretnego gospodarstwa. Coraz większą popularność zdobywają sektory elektryczne i pneumatyczne. W tym artykule jednak skupimy się na ciekawych narzędziach ręcznych. Podstawą są tu oczywiście sekatory, najczęściej dwuręczne. Gama dostępnych rozwiązań na rynku jest dość szeroka i obejmuje narzędzia z głowicą tnącą kowadełkową i nożycową. Do cięcia drewna świeżego służy tradycyjny sekator nożycowy. Jednak od kilku lat pewną popularność zyskują urządzenia kowadełkowe. Ich tradycyjnym przeznaczeniem jest cięcie suchego, twardego drewna. Które będą lepsze do sadu? Przycinamy co prawda drewno świeże, jednak zimą może ono być twardsze, szczególnie podczas większych mrozów. Trudno tu wyłonić ewidentnie lepsze rozwiązanie i wybór zależy raczej od indywidualnych preferencji. Warto zauważyć iż ostrze w głowicy kowadełkowej łatwiej złamać niż to w głowicy nożycowej.

Drugim ważnym parametrem jest długość dźwigni sekatora. Im są dłuższe, tym wyżej możemy sięgnąć, zmniejsza się również siła jakiej potrzebujemy do obcinania grubych gałęzi. Minusem długiego sekatora jest kłopotliwe manewrowanie przy przycinaniu drobnych pędów, a także wyższa masa umieszczona na dłuższej dźwigni. Długie sekatory przydadzą się więc gdy będziemy usuwać wiele grubszych gałęzi. Aby proces usprawnić, cięcie można przeprowadzić dwuetapowo, wycinając najpierw grubsze pędy długim sekatorem, a przy drugim przejściu wykonać cięcie szczegółowe mniejszym, lżejszym narzędziem. Jeśli chcemy sięgać wysoko, także sprawdzi się dłuższy sekator. Jeśli jednak korzystamy z platformy, niekoniecznie ma to sens. W takiej sytuacji długość sekatora lepiej dobrać tak, aby przy podjeździe platformą z jednej strony obciąć całe drzewko, z obu stron, nie potrzebujemy natomiast sięgać wysoko stojąc na ziemi. Ciekawym rozwiązaniem uniwersalnym mogą być sekatory teleskopowe, o regulowanej długości dźwigni (np. Bahco Expert PG-19).

Do cięcia grubych gałęzi przy cięciu zimowym czy do likwidacji sadu możemy rozważyć urządzenia z dodatkową przekładnią lub mechanizmem dźwigniowym. Rozwiązania te pozwalają na cięcie grubego drewna przy mniejszym użyciu siły. Sekatory Fiskars PowerGear pozwalają na obcinanie pędów do 50 mm średnicy, natomiast dźwigniowe Bahco P-280 SL czy Felco 220, 230 i 231 – do 40 mm.

Jeśli planujemy korzystać z sekatorów jednoręcznych, warto rozważyć narzędzia z tzw. obrotową rączką. Dzięki takiemu rozwiązaniu cięcie jest o wiele lżejsze i mniej męczące dla dłoni, co przy długotrwałej pracy korzystnie wpłynie na jej wydajność.

W pewnych sytuacjach możemy użyć sekatorów typu „żyrafa”. Pozwalają one na obcinanie pędów do ok 30 mm grubości, a długość wysięgnika wynosi od 1,3 do nawet 4 m. Narzędzia takie znajdziemy w ofertach takich firm jak ARS, Bahco czy Fiskars. Sprawdzą się tam, gdzie cięcia w górnych partiach koron jest niewiele. Doskonale sprawdzają się także przy przycinaniu młodszych sadów, szczególnie przewodników metodą „na klik”. Cięcie z użyciem „żyrafy” w takiej sytuacji będzie zdecydowanie szybsze niż z drabiną oraz zdecydowanie tańsze niż z użyciem platformy.

Ciekawe rozwiązania, których możemy użyć przy cięciu (i nie tylko) oferuje firma Królik. Znajdziemy tu drabinki, drabinki z płozami czy różnego rodzaju sanki sadownicze. Warte uwagi są drabinki z płozami, których nie musimy przenosić w czasie pracy. Jedną z płóz wsuwamy pod koronę drzewa, a następnie całą konstrukcję przesuwamy wzdłuż rzędu zamiast ją przenosić. Niewielka waga (najwyższa 5 – stopniowa wersja waży 19 kg) powoduje iż czynność ta jest stosunkowo łatwa. Płoza znajdująca się pod drzewami została zamocowana do drabinki tak, aby nie zaczepiała o gałęzie dolnych pięter – patrząc z boku na ma ona kształt połowy trójkąta. Dodatkowo są łatwo składane i lekko się je przemieszcza po sadzie (poza czasem pracy), gdyż wyposażono je w przeznaczone do tego kółka.

Równie ciekawym rozwiązaniem są sanki składane. Występują w dwóch wersjach: niższej o podeście roboczym umieszczonym na wysokości 70 cm oraz wyższe, z podestem 99 cm. Poza możliwością złożenia od zwykłych sanek różnią się tym, że możemy na nie wejść tylko z jednej strony. Dzięki temu z drugiej konstrukcja jest węższa, co pozwala na ustawienie ich wzdłuż rzędu i dosunięcie bliżej do drzew niż sanek tradycyjnej konstrukcji. Wówczas możemy je przesuwać wzdłuż rzędu drzew, bez konieczności każdorazowego dosuwania i odsuwania. Podczas pracy jednak – zarówno w przypadku sanek jak i drabinek – przy obcinaniu górnych części drzew, przy przesuwaniu mogą przeszkadzać obcięte wcześniej w dolnych partiach korony gałęzie, jeśli są większe lub gdy obcinamy większą ich ilość. W takiej sytuacji warto rozważyć najpierw cięcie górnych partii koron z użyciem opisanych narzędzi, a w drugiej kolejności – dolnych części roślin. Dzięki temu praca będzie o wiele łatwiejsza.