Naukowcy z SGGW: Nie daj się nabrać na nowalijki!

Autor: PAP - Nauka w Polsce 22 marca 2017 08:42

Naukowcy z SGGW: Nie daj się nabrać na nowalijki! fot. shutterstock.com

Apetyczne nowalijki? Na początku wiosny jest na nie za wcześnie. Te prawdziwe, rodzime pojawią się dopiero w czerwcu – podkreślają naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie. I radzą powstrzymać entuzjazm związany z dostępnymi w sklepach i na targowiskach nowalijkami.

Wiosenne warzywa, podobnie jak pierwsze sezonowe owoce, nie zdążą wytworzyć naturalnych cukrów, kwasów i związków zapachowych, a już są transportowane z zagranicy. U celu podróży poddaje się je gazowaniu, żeby wytworzyć hormon starzenia się. Zrywane, gdy ledwie zaczęły, teraz w ciągu doby „dojrzewają” i piękne prezentują się przed kupującymi.

„Pomidory z Maroka czy z Izraela są zrywane w tzw. stanie zapalonym: dopiero bielejące, jasne, pomarańczowe. Nie zdążyły jeszcze wytworzyć (...) tego wszystkiego, co warunkuje ich smak i zapach. Po przybyciu do kraju docelowego poddaje się je szybkiemu dojrzewaniu, które najczęściej polega na gazowaniu ethrelem lub dwutlenkiem węgla. Te gazy powodują powstawanie etylenu, czyli hormonu starzenia odpowiedzialnego za dojrzewanie owoców. Warzywa w ciągu doby nabierają więc apetycznych barw, ale nie smaku, zapachu i miękkości. Pozbawione są też większości substancji odżywczych” – wyjaśnia dr hab. Ewelina Hallmann z Katedry Żywności Funkcjonalnej, Ekologicznej i Towaroznawstwa Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Naukowcy z SGGW radzą powstrzymać entuzjazm związany z dostępnymi w sklepach i na targowiskach nowalijkami. Dawniej pierwsze warzywa, takie jak sałata, rzodkiewka, ogórek czy pomidor świadczyły o przyjściu wiosny i rozpoczęciu sezonu na świeże produkty. Obecnie polski konsument ma dostęp do świeżych warzyw i owoców cały rok dzięki międzynarodowej wymianie towarowej oraz produkcji w szklarniach i pod osłonami.

Świeże warzywa kupowane w środku zimy są twarde, mało słodkie i bez zapachu. Nie ma się jednak czemu dziwić – wyjaśniają eksperci - od grudnia do lutego większość warzyw sprzedawanych w Polsce jest sprowadzana z krajów, w których trwa wówczas sezon polowy. Aby warzywo przetrwało długi transport, magazynowanie i po tym wszystkim dobrze prezentowało się przed kupującymi, musi być ścięte jeszcze w fazie niedojrzałej.

Dr hab. Ewelina Hallmann tłumaczy, że nowalijki wymagają długiego nasłoneczniania, a wczesnowiosenny dzień wciąż jest za krótki na ich potrzeby. Mimo to polskie warzywa trafiają do sprzedaży. Od marca do maja sprzedaje się produkty krajowe uprawiane pod osłonami i w szklarniach. Są smaczniejsze od importowanych nie tylko dlatego, że mają większe szanse na to, by dojrzeć, lecz także dlatego, że to nasze rodzime, preferowane przez konsumentów odmiany.

„Aby przyspieszyć zbiory, rolnicy stosują intensywne nawożenie azotowe, bo azot jest potrzebny roślinom do produkcji biomasy. Korelują go ze światłem – zatem im krótszy dzień, tym mniej czasu mają na jego wykorzystanie. Nadmiar odkładają w postaci azotanów, które same w sobie nie są szkodliwe, ale produkty ich przemian już tak. Podczas transportu i przechowywania warzyw, zwłaszcza w wysokiej temperaturze i przy niskim dopływie tlenu, azotany redukują się do szkodliwych azotyn. Te z kolei przyczyniają się do zwiększonej produkcji rakotwórczych nitrozoamin” - wylicza badaczka.

Jak tłumaczy, najwięcej azotanów kumuluje sałata, rzodkiewka, szpinak i inne warzywa liściowe, które łatwo przechowują duże ilości związków. Mniejsze ryzyko występuje w przypadku roślin, których częścią jadalną są owoce. Owoc to osłona nasion, zatem w pomidorach czy ogórkach szkodliwych substancji jest mniej.

Dopiero przełom maja i czerwca to czas pojawiania się właściwych nowalijek – tych rosnących na polach. Dr Hallmann przyznaje, że część rolników nadużywa pestycydów, więc nie wszystkie warzywa z pola mają automatycznie działanie prozdrowotne. Pestycydy nie są szkodliwe pod warunkiem, że rolnik przestrzega okresów karencji, stosuje odpowiednie dawki i nie pryska „na zapas”. Jako konsumenci nie jesteśmy w stanie odróżnić rośliny uprawianej z zachowaniem standardów od tej, którą nadmiernie potraktowano agrochemią. Dlatego ekspertka zaleca... nieufność.

„Na każdym opakowaniu powinny znajdować się dane producenta, na podstawie których można sprawdzić, czy jest on wiarygodny. Dlatego warto chodzić na ekologiczne bazary, dopisywać się do kooperatyw, szukać lokalnych jarmarków. Tam czuje się ducha handlu – sprzedawcy wiedzą o swoich produktach wszystko; można prześledzić drogę rośliny od ziarenka” - radzi Hallmann.

Jej zdaniem podczas kupowania rzodkiewek należy zwrócić uwagę na ich liście: zwiędnięte i zżółkłe świadczą o tym, że roślina nie jest pierwszej świeżości. Podobnie sprawa ma się z pomidorem: jego szypułka powinna być miękka i zielona. Ogórki, sałatę i szpinak sprzedawane w folii trzeba jak najszybciej z niej odwinąć, wyjąć go z opakowania i położyć na sitku lub w innym naczyniu, w którym będą mogły „oddychać”. Wszystkie rośliny liściowe najlepiej spożywać w dniu zakupu.

Naukowcy z SGGW rekomendują dużą ostrożność w stosunku do zapewnień producentów żywności o ekologii i dbaniu o zdrowie klienta. Aby kupować świadomie, wystarczy pewna doza uwagi i dociekliwości, która połączona z podstawową wiedzą jest kluczem do poprawienia jakości przygotowywanych potraw.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

Z INNEJ SKRZYNKI

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.