Miejskie rolnictwo wyzwaniem dla rozwijających się metropolii

Autor: PAP 01 lutego 2017 11:10

Miejskie rolnictwo wyzwaniem dla rozwijających się metropolii fot. shutterstock.com

Nie można budować strategii rozbudowy miast bez nowego strategicznego spojrzenia na rolnictwo i gospodarstwa rolne w obszarach metropolitarnych i na usługową rolę tych gospodarstw – uważa dr inż. Wojciech J. Sroka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Badacz opisze różne aspekty rolnictwa miejskiego w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki.

Na realizację projektu badawczego "Rolnictwo miejskie, jako wyzwanie zrównoważonego rozwoju obszarów metropolitarnych w Polsce - aspekty ekonomiczno-społeczne, środowiskowe i planistyczne" dr Sroka otrzymał z NCN ponad 242 tys. zł.

Poprzez popularyzowanie korzyści płynących z rozwijania miejskiego rolnictwa, badacz chciałby zapobiec bezpowrotnemu zniszczeniu tradycyjnego podmiejskiego krajobrazu.

"Wyobraźmy sobie, jak by wyglądały nasze miasta i tereny podmiejskie, bez rolnictwa: odłogi, krzaki, zarośla, roślinność inwazyjna, panoszące się dzikie zwierzęta. Spadające ceny gruntów w obszarach pozbawionych atrakcyjnego krajobrazu... Długie łańcuchy dostaw, czyli produkty rolne podróżujące do miast setki lub tysiące kilometrów... I kilkuletnie dzieci, które nigdy w życiu nie widziały krowy" - opisuje.

W rozmowie z PAP naukowiec podkreśla, że zachowanie rolnictwa miejskiego to warunek konieczny zrównoważonego rozwoju kraju. Ta zasada jest w Polsce uznana za konstytucyjną i oznacza taki rozwój społeczno-gospodarczy, który nakierowany jest na zachowanie równowagi przyrodniczej. Zrównoważony rozwój ma zagwarantować zaspokojenie potrzeb zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń.

Nowa koncepcja rolnictwa dotyczy tych obszarów, które zaznaczone są wpływem miasta, czyli głównie obszarów podmiejskich, w tym przedmieść.

"Miasta tworzą miejsca pracy, dlatego ludzie z przedmieścia często rezygnują z pracy w rolnictwie, a grunty są nieużytkowane. Wtedy rolnictwo nie pełni szeregu funkcji: społecznych (np. innowacyjne gospodarstwa i zagrody edukacyjne), środowiskowych (poprawa warunków wodnych, jakości powietrza i krajobrazu) oraz ekonomicznych, czyli wytwarzania żywności" - wylicza rozmówca PAP.

Dr Sroka krytykuje pogląd, jakoby miasto nie potrzebowało rolnictwa, ponieważ jest ono archaicznym i niekorzystnym finansowo sposobem wykorzystania gruntu. Jego zdaniem jest na odwrót. Rolnictwo miejskie może pełnić wiele funkcji trudnych do wycenienia i przecenienia. Dużym wyzwaniem dla władz samorządowych jest zidentyfikowanie tych funkcji i sformułowanie odpowiednich strategii. Temu między innymi mają służyć badania naukowe poświęcone zrównoważonemu rozwojowi.

Dlaczego jednak tak praktycznym, wydawałoby się zagadnieniem, zajmuje się przedstawiciel nauki podstawowej? Okazuje się - jak tłumaczy naukowiec - że dla zbudowania strategii niezbędne są odpowiednie definicje, pojęcia, analizy. A tych w polskiej literaturze jak na lekarstwo. Często też pojęcia są mylone, a rolnictwo mieszane z ogrodnictwem czy infrastrukturą rekreacyjną.

Parki - podkreśla dr Sroka - to nie rolnictwo miejskie. Użytki rolne muszą dawać plony, chodzi więc o uprawy. Drugi typ to chów i hodowla zwierząt, czyli produkcja żywności. I w końcu - rozmaite formy działalności usługowej, w tym agroturystyki, a także odśnieżania dróg i parkingów przy sklepach wielkopowierzchniowych. Co można uprawiać w obrębie granic miasta?

"W miastach możliwa byłaby uprawa na cele przemysłowe, bo z uwagi na zanieczyszczenia trudno wyobrazić sobie plantację warzyw na terenach położonych blisko autostrad czy blisko zakładów przemysłowych. Można więc za plon miejskiego rolnictwa uznać rzepak, ale taki, który będzie wykorzystywany np. w produkcji bioetanolu" - mówi ekspert.

WIĘCEJ NA TEMAT

Z INNEJ SKRZYNKI

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI