Kolejne ule w ramach akcji "Pszczoły w mieście" stanęły w Kielcach



PAP - 14 czerwca 2019 15:34


Kolejnych 11 uli stanęło w piątek na terenie Kielc w ramach akcji „Pszczoły w mieście”. „Obecność pszczół w mieście sprzyja bioróżnorodności, ocaleniu przed zniknięciem licznych gatunków ptactwa, owadów i roślin” – powiedział Krzysztof Antoszewski z Ligi Ochrony Przyrody.

Akcja prowadzona przez Ligę Ochrony Przyrody (LOP) ma na celu promowanie i rozwijanie w regionie miejskiego pszczelarstwa. LOP stawia ule w miastach i okolicach podmiejskich, opiekując się nimi przez cały rok. "Chcemy zwrócić uwagę na to, że pszczoły giną na terenach rolniczych, z uwagi na pestycydy, które stosują rolnicy. Dlatego przenosimy pasieki do miast, aby uchronić naszą przyrodę, nasz świat od zagłady. Bo jeśli wyginie ostatni zapylacz to na ziemi nie będzie życia" - ostrzegał Antoszewski, który jest zadowolony z tego, że akcja cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

"Obecność pszczół w mieście sprzyja bioróżnorodności, ocaleniu przed zniknięciem licznych gatunków ptactwa, owadów i roślin, poprawia też stan miejskiej zieleni. Dzięki pszczołom miasto zacznie oddychać pełną piersią. W tych owadach jest niesamowita moc" - zapewnił mistrz pszczelarstwa.

W piątek na terenie kieleckiej firmy Formaster Group otwarto pasiekę "Dafi" składającą się z 10 uli. "To kolejna inicjatywa ekologiczna, która wpisuje się w filozofię naszej firmy. Ma to przede wszystkim walor edukacyjny, bo będziemy organizować dni otwarte dla młodzieży, aby ją uświadamiać jak bardzo szybko postępuje degradacja środowiska. I to jest tak naprawdę ostatni dzwonek, aby o to środowisko zacząć dbać na poważnie" - podkreślił członek zarządu Formaster Group Maciej Bursztein.

Do akcji przyłączył się także prezydent Kielc. Jeden ul stanął w czwartek na dachu Kieleckiego Centrum Kultury. Dzień wcześniej cztery ule rozstawiono na dachu jednego z kieleckich hoteli w centrum miasta.

Pasieki w centrum miasta to już nieodłączny element krajobrazu największych europejskich metropolii. W Berlinie jest ich już ponad 4 tys., a w Londynie aż 5 tys. "Kopiujmy dobre wzorce, uczmy się od mądrzejszych. Musimy zrobić wszystko, aby to nie była jednorazowa akcja" - zachęcał Antoszewski.