PARTNER SERWISU

ZPPRP: Produkcja warzyw pod osłonami nie ma wsparcia nauki

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 01 czerwca 2016 09:41

ZPPRP: Produkcja warzyw pod osłonami nie ma wsparcia nauki Produkcja warzyw pod osłonami na chwilę obecną nie ma prawie żadnego wsparcia innowacyjnego od instytucji do tego przeznaczonych / fot. A.Gwara

- Obecnie sytuacja jest paradoksalna bo - my producenci papryki ponosimy głównie koszty wdrażania nowych technologii i technik produkcji, koszty doświadczeń, a nauka zaczyna się interesować tym wtórnie. Skutki są następujące - produkujemy około 60 odmian papryki w Polsce, a nie mamy i nie wypracowaliśmy odmian wiodących – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Paweł Myziak, członek Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej.

Dodaje, że gospodarstwa rolne w rejonie Potworowa produkujące najwięcej w Polsce papryki pod osłonami, cechuje bardzo duże rozdrobnienie. - Większość z nich nie może pozwolić sobie na samodzielne działania innowacyjne w zakresie produkcji, polegające na wytwarzaniu rodzimych polskich odmian papryki, sprzętu, ale także  innowacyjności i doświadczenia, które pozwalają na zwiększanie efektywności produkcji i podnoszenia konkurencyjności oferty - mówi.

Według Pawła Myziaka, takie działania powinny stać się domeną szeroko pojętego doradztwa produkcyjnego ze strony nauki i instytucji do tego celu dedykowanych. - Producenci papryki są profesjonalistami w swoim fachu, ale konkurencja globalna wymaga od nich ciągłego rozwoju. W okresie ostatnich dwóch dekad dzięki ogromnemu nakładowi pracy i determinacji producentów region Potworowa stał się największym producentem papryki  pod osłonami w Europie Środkowo-Wschodniej – podkreśla.

- Produkcja warzyw pod osłonami na chwilę obecną nie ma prawie żadnego wsparcia innowacyjnego od  instytucji do tego przeznaczonych. Placówki naukowe i instytuty stają się swoistą bramą do wdrażania strategii marketingowych międzynarodowych koncernów produkujących nawozy, środki ochrony roślin, nasiona. Jeżeli nadal chcemy rozwijać produkcję warzyw w Polsce pod osłonami  taki stan rzeczy musi ulec zmianie – apeluje Myziak.

Jak mówi, producenci papryki są zbyt mali - co za tym idzie za słabi finansowo - aby sami podejmować prace, wdrożenia i testy nowych odmian, środków do produkcji, technologii. Liczą na to, że w krótkim czasie uda się zbudować relacje producentów papryki i placówek naukowych i instytutów na miarę tych, jakie istnieją w sadownictwie.

- W ostatnich latach zostaliśmy pozostawieni trochę sami sobie. Doszło do tego, że w dobie totalnego marketingu nasi producenci mają do wyboru tylko zagraniczne nasiona, podobnie nawozy i środki do produkcji . Często nie mają wystarczających środków, a czasami i wiedzy żeby prowadzić  doświadczenia i wdrażać innowacje w produkcji. Dlatego w tym obszarze potrzebne jest zaangażowanie nauki polegające n  dosłownym objęciem opieką mające na celu wsparcie dla dalszego rozwoju produkcji papryki i warzyw pod osłonami w Polsce – mówi.

Jak mówi przedstawiciel ZPPRP, liczymy na to że nasz subregion jako największy producent papryki  w tej części Europy zostanie objęty opieką i wsparciem ze strony placówek naukowych i badawczych. Ogromną rolę powinna odegrać budowa, czy też odbudowa współpracy pomiędzy placówkami naukowymi i producentami oraz przywrócenie znaczenia jednostek badawczych i instytutów  pracujących dla ogrodnictwa.

- Produkujemy około 60 odmian papryki w Polsce, a nie mamy i nie wypracowaliśmy odmian wiodących. Chyba już nie mamy rdzennie polskich odmian papryki, nie mówiąc o specjalistycznych nawozach, środkach ochrony roślin. Taka sytuacja nie oznacza jednak, że nic już nie można zrobić.  Należy chociażby wspierać producentów pomagając im wybierać najlepsze, przetestowane, sprawdzone środki do produkcji, prowadzić badania wspólnie z producentami dotyczące chorób, które są coraz częstszą zmorą producentów. A może udało by się nawiązać współpracę z firmami węgierskimi produkującymi nasiona i rozpocząć pracę nad polskimi odmianami warzyw pod osłonami? – zastanawia się.

W obecnej sytuacji konkurencja z producentami z innych krajów jest niemalże niemożliwa. - Nie mamy wiodących odmian, nie mówiąc o tym, że nie ma żadnych polskich odmian, ani badań nad tymi zagranicznymi. To producenci promują wiodące odmiany, ponieważ na własnych plecach dźwignęli doświadczenia i wdrożenia. Nasiona produkowane są na całym świecie, a instytuty powinny zajmować się badaniem danych odmian pod kątem produkcji w Polsce – podkreśla.

Według niego, mamy do czynienia z coraz większą ilością chorób. - Są to choroby, które ze względu na nasze położenie wcześniej nie występowały na naszych plantacjach. W związku z globalną gospodarką przywędrowały z sadzonkami, nasionami, gotowymi produktami. Nikt nie bada, jakie to zagrożenie – podsumował Paweł Myziak.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

PARTNER SERWISU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM