Allium: Rynek warzyw będzie bardzo oporny na regulacje (wywiad)



Albert Katana/ www.sadyogrody.pl - 22 lipca 2019 09:46


Poparcie dla planu wprowadzenia cen minimalnych może wynikać z nieświadomości zagrożeń. Ustalenie cen minimalnych na każdy produkt warzywniczy czy nawet rolny i to w specyfikacji jakościowej będzie nastręczać wiele problemów i stwarzać pole do korupcji – mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl prezes Spółdzielczej Grupy Producentów Allium Michał Wawrzyniak.

Dwa lata temu deklarował Pan, że jest “absolutnym przeciwnikiem regulacji rynku w postaci cen minimalnych”. Tymczasem Rząd planuje wprowadzenie tzw. cen referencyjnych, a plan ten popiera większość producentów rolnych. Jak odniesie się Pan do tego?

Zasadniczo nie zmieniam swojego zdania co do cen minimalnych. Uważam, że regulacja rynku w ten sposób będzie bardzo trudna do wprowadzenia ponieważ jako ekonomista wiem, że i tak będzie się on rządził własnymi prawami. Szczególnie rynek warzyw, którego cechą jest dość duże rozdrobnienie, a jego uczestnikami są drobne podmioty rolnicy, którzy realizują sprzedaż na giełdach, często, nie ukrywajmy, bez wystawiania dokumentów księgowych - będzie bardzo oporny na regulacje. Musimy pamiętać, że rynek jest otwarty i nie da się narzucić ceny w jakiej zakłady przetwórcze bądź sieci handlowe kupią towar bo jeśli cena będzie za wysoka to towar przyjedzie z innych krajów. Sposobem na uregulowanie cen byłaby kontraktacja w zrzeszeniach typu spółdzielnie ogrodnicze, ale te zostały dawno zniszczone. Pewnym symptomem zdroworozsądkowego myślenia był program wspierania grup producenckich na początku dekady, niestety muszę przyznać, że zasady ich tworzenia nie były najlepsze, stwarzały pola do nadużyć i wielu nieuczciwych przedsiębiorców próbowało to wykorzystać przez co te uczciwe grupy również znalazły się na „cenzurowanym” a dalszy rozwój został zablokowany. Poparcie dla planu wprowadzenia cen minimalnych może wynikać z nieświadomości zagrożeń. Wszyscy będą zadowoleni jeśli cena cebuli zostanie ustalona na wysokim poziomie, ale co jeśli zostanie ustalona na poziomie niższym niż rynkowy? Dochodzą również kwestie jakościowe. Nie można płacić tak samo za towar najwyższej jakości gdzie rolnik dysponuje deszczownią, przechowalnią kupuje najdroższe nasiona i przez to ponosi koszty większe niż ten który nie przywiązuje wagi do jakości towaru. Ustalenie cen minimalnych na każdy produkt warzywniczy czy nawet rolny i to w specyfikacji jakościowej będzie nastręczać wiele problemów i stwarzać pole do korupcji. Ostatecznie ilość podmiotów które były by wyposażone w infrastrukturę do skupu, przechowania i konfekcjonowania towaru musiała by być ogromna, przecież kapusty czy brokułów nie da się przechować tak jak zboża. Jednak, żeby jednoznacznie odnieść się do planów rządowych trzeba najpierw poznać założenia.

Minister rolnictwa zapowiada twardą walkę o zwiększenie dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Czy sądzi Pan, że wreszcie szanse polskiego rolnictwa zostaną wyrównane i polskie rolnictwo “stanie na nogi”?

Co innego zapowiadanie twardej walki, a co innego jej efekt. Polskie rolnictwo na pewno traci pozycję konkurencyjną w wyniku nierównych dopłat. Koszty paliwa, sprzętu, nawozów, środków ochrony, a nawet robocizny są już właściwie na tym samym poziomie co na zachodzie więc nie rozumiem dlaczego cały czas mamy mieć niższe dopłaty. Niestety podejrzewam, że negocjacje w tej kwestii nie będą łatwe, tym bardziej życzę Panu Ministrowi sukcesu i uważam, że w przypadku udanych negocjacji zapisze się pozytywnie w historii naszego rolnictwa i rzeczywiście „postawi je na nogi”.

Ostatnie lata pokazują, że należy chyba pogodzić się już z tym, że będziemy mieć i susze i ulewy i inne anomalia, które już przestają być anomaliami. Grupa Allium stosuje uprawę polową - czy jesteście zabezpieczeni przed tymi ryzykami? Jak Pan ocenia szanse na dobry dochód w tym roku?

Rolnictwo to „fabryka pod gołym niebem”, ktokolwiek twierdzi, że jest przygotowany na anomalie pogodowe jest pyszałkiem. Oczywiście nasi członkowie korzystali ze wsparcia z głową i inwestowali w instalacje nawadniające co pozwala liczyć w tym roku na choćby minimalne zbiory, nasza firma wyposażona jest w urządzenia chłodnicze, które pozwalają przechować towar w warunkach upałów a wieloletnie doświadczenie pomogło choćby w części dobrać najbardziej odpowiednie odmiany warzyw. Mimo tego na pewno przygotowujemy się na zbiory dużo niższe od średnich, mam tylko nadzieję, że niższe plony da się zrównoważyć większą ceną zbytu naszych produktów.

Cebula ma teraz dobrą cenę, ale dwa lata temu uważał Pan, że perspektywiczne są szparagi. Które warzywo ma teraz silniejszą pozycję w Allium?

Jak wskazuje nazwa naszej firmy naszą działalność opieraliśmy na produkcji cebuli, niestety wiele lat złej koniunktury i zmęczenie pól uprawą skłoniło nas do ograniczenia produkcji w tym zakresie. Jeżeli chodzi o uprawę szparagów to nadal uważam, że to duża szansa. W poprzednim sezonie uruchomiliśmy mini przetwórnię, co pozwoliło nam na rozciągnięcie sprzedaży w czasie i wykorzystanie produktów, które wcześniej nam się marnowały. Stworzyliśmy produkt pod marką „sielskie smaki”, który już po jednym skosztowaniu zyskują bardzo szeroką aprobatę. Produkcja szparagów ma niestety też ograniczenia. Po pierwsze założenie plantacji trwa kilka lat, a po drugie wiąże się z dużymi nakładami pracy a wiadomo, że jest to w tej chwili duży problem.

W polskim handlu warzywami wciąż mamy do czynienia z procederem fałszowania kraju pochodzenia produktu. Sztandarowym przykładem są ziemniaki, ale w tym przypadku Ministerstwo Rolnictwa zadziałało i są przepisy zobowiązujące do znakowania ziemniaków flagą. To dobry kierunek? Tak powinny być znakowane wszystkie warzywa?

Znakowanie produktu jest jednoznacznie krokiem w dobrą stronę. Wszystkie poważne przedsiębiorstwa zajmujące lwią część rynku podporządkują się temu i konsument będzie wiedział w końcu co kupuje. Wcześniej produkty też były znakowane ponieważ umieszczaliśmy zawsze na plakietce kraj pochodzenia. Większym problemem jest świadomość konsumencka, uważam że większości klientów w supermarkecie pochodzenie nie robi dużej różnicy, a jest pewnie grupa, która twierdzi że zachodnie jest lepsze. Chciałbym żeby została przeprowadzona szeroka akcja informująca dlaczego nasze jest lepsze, zdrowsze i smaczniejsze, a sam jestem gotów dać na to wiele argumentów. Kupowanie polskich produktów przełoży się też na pewno na wpływy do budżetu.

Dziękuję za rozmowę