Agro-Centrum Charsznica: Jakość zawsze się obroni



Albert Katana; www.sadyogrody.pl - 03 grudnia 2018 11:31


- Rolnik nie musi w nic inwestować na początek produkcji. My zbadamy ziemię pod uprawy, kupimy nawozy, pomożemy nawozić. Kupimy nasiona, sadzonki z pewnych źródeł - najlepszej jakości. Pomożemy siać i sadzić. Dopilnujemy, żeby dokumentacja była prawidłowo wypełniana. Jesteśmy w stanie reagować na zagrożenia typu susza, jesteśmy w stanie ubezpieczyć uprawy od przymrozków, gradu i innych zdarzeń. Zareagujemy szybko na szkodniki, kupimy odpowiednie środki ochrony roślin - mówi  Grzegorz Raczkiewicz, prezes GPW Agro-Centrum Charsznica.

Agro-Centrum Charsznica działa od 8 lat, do Grupy należy 20 członków. Na jakim areale gospodarujecie, jaka jest wielkość produkcji?

Areał upraw mamy co roku bardzo różny. To jest uzależnione od wielu czynników. Generalnie w Małopolsce, w gminie Charsznica w powiecie miechowskim, przeważają gospodarstwa małopowierzchniowe, kilkuhektarowe. Nie ma u nas gospodarstw kilkusethektarowych, nigdy u nas nie było PGR-ów. W samej gminie Charsznica jest ponad 1000 gospodarstw.

Jesteśmy stolicą polskiej kapusty, odbywają się tu co roku Charsznickie Dni Kapusty. Średnia roczna produkcja w naszej gminie Charsznica to ok. 200 tys. ton kapusty, z czego 170 tys. ton jest przeznaczonych na kiszenie, 10 tys. ton to kapusta przechowalnicza, a reszta to tzw. kapusta marketowa, najwyższej jakości. Można powiedzieć, że średni plon z hektara to 70 ton. Roczna produkcja kapusty w całej Polsce wynosi ok. 1 mln. ton, więc z naszej gminy pochodzi 20% polskiej kapusty.

Planujemy zwiększenie areału upraw naszych członków, zachęcając producentów rolnych do wstępowania do grupy Agro-Centrum. Chcielibyśmy w roku 2019 uprawiać warzywa na 800 hektarach, zobaczymy, czy się uda.

Słyszę, że plany są ambitne, ze strony internetowej Grupy wiem, że poszukujecie producentów do kontraktacji upraw na 2019 rok.... Czy to znaczy, że macie pewny, dobry zbyt na warzywa? Większość producentów warzyw narzeka na nieopłacalność produkcji…

Mamy taki zbyt. Jesteśmy od tego, żeby taki zbyt zagwarantować producentom. Ze zbytem nie ma większego problemu – u większości producentów w Polsce problem jest z jakością.

Wiadomo, rolnicy w tym roku bardzo ucierpieli. W ostatnich dwóch latach wystąpiła duża nadprodukcja, ceny skupu kształtowały się poniżej kosztów produkcji. W tym roku połowa gospodarstw przestała produkować jakiekolwiek warzywa - po prostu zbankrutowała. I to chyba jest głównym powodem, dla którego w tym roku ceny są wyższe, choć zapewne tegoroczne warunki pogodowe również swoje dołożyły. Zastanawiające natomiast jest czy przyczyną niskich cen nie jest prawdopodobnie to, że europejskie przetwórnie, do niedawna kupujące polskie warzywa, zaczęły kupować, prosto ze statków, absurdalnie tanie warzywa GMO, które legalnie płyną do Europy z obu Ameryk.

Wiele się teraz mówi o tym, że grupy producentów są jedynym sposobem przeciwdziałania niskiej opłacalności produkcji rolnej, bo umożliwiają planowanie produkcji, negocjowanie cen, eksport itd. Jakie jest pańskie zdanie w tej kwestii?

Tak, oczywiście, że są. To jest bardzo dobre rozwiązanie, tylko że nie da się tego zrobić “ot tak”. To wymaga zmiany świadomości producentów rolnych, a to z kolei wymaga czasu. Bo opłacalność produkcji warzyw jest duża, pod warunkiem, że są to warzywa wysokiej jakości.

Nie ma co się oszukiwać - nasze produkty od lat generalnie wędrowały na Wschód i Południe, bardzo mało na Zachód. Na Zachodzie są potentaci, którzy produkują warzywa wysokiej jakości i nie jest w ich interesie polska konkurencja. Należy więc skupić się na jakości. Jeśli będziemy produkowali warzywa bardzo dobrej jakości, lepszej, niż zachodnia, będą musieli od nas kupować. Najlepszym przykładem jest charsznicka kiszona kapusta, która jest najsmaczniejszą kiszoną kapustą na całym świecie. Bywamy na wielu targach międzynarodowych, i nie spotkałem osoby, która byłaby nie zachwycona smakiem naszej kapusty. Chyba, że sąsiad… (śmiech). To jest właśnie ta jakość. Warunkiem jest jednak, dbanie o to, by produkcja odbywała się w zgodzie z naturą. Chcemy, by powstało coraz więcej gospodarstw prawdziwie ekologicznych. Kolejną kwestią jest dbanie o walory smakowe. To jest dla naszego rolnictwa bardzo ważne, na tym powinniśmy się skoncentrować. Jakość zawsze się obroni. Zawsze będzie w cenie. Dopiero gdy to zrozumiemy, będziemy mogli myśleć poważnie o szerokim eksporcie naszych produktów na Zachód.

Rozumiem, ale jaka jest w tym rola grup producenckich?

Doświadczenia w uprawach polskim producentom rolnym nie brakuje. Są często najlepszymi specjalistami z tradycjami sięgającymi setki lat. Produkowanie warzyw najlepszej jakości, tych najsmaczniejszych, aktualnie nie jest biznesowo opłacalne dla rolnika. Ponieważ rolnik ma ograniczone możliwości inwestycyjne. Utrzymuje się z pracy na roli, musi utrzymać i gospodarstwo i rodzinę. I jeśli ma np. 10 hektarów własnego pola to zasadniczo nie uprawia całych 10 hektarów, nie stać go na to, gdyż ceny są niskie, a ceny są niskie, bo jest bardzo duża podaż. Kółko się zamyka.. Dlatego potrzebna jest taka grupa producentów jak nasza. My wychodzimy do rolnika z pomocą. Jak? Rolnik nie musi w nic inwestować na początek produkcji. My zbadamy ziemię pod uprawy, kupimy nawozy, pomożemy nawozić. Kupimy nasiona, sadzonki z pewnych źródeł - najlepszej jakości. Pomożemy siać i sadzić. Dopilnujemy, żeby dokumentacja była prawidłowo wypełniana. Jesteśmy w stanie reagować na zagrożenia typu susza, jesteśmy w stanie ubezpieczyć uprawy od przymrozków, gradu i innych zdarzeń. Zareagujemy szybko na szkodniki, kupimy odpowiednie środki ochrony roślin, na które większości rolników po prostu nie stać. Rolnicy działający indywidualnie kupują zazwyczaj nawozy gorszej jakości, tanie opryski, żeby jakoś tę kapustę czy marchewkę wyprodukować, bo muszą utrzymać rodzinę, co jest oczywiście priorytetem, więc cała reszta schodzi na drugi plan.

Jeśli rolnik będzie działał wyłącznie indywidualnie, to nigdy nie będzie produkował warzyw najwyższej jakości, bo mu się to po prostu nie opłaca. Natomiast przy współpracy z nami - może. Wychodzimy do rolnika z propozycją, że zainwestujemy za niego i w niego. On niech poświęci się uprawie, jeśli ma takie możliwości i niech uprawia na dziesięciu hektarach. W zamian jest zobowiązany przywieźć swój plon, za który dostaje godziwe, uzgodnione pieniądze. I tak naprawdę zarabia zawsze, bo niezależnie od cen rynkowych uprawy dostanie swoją zapłatę. Nie ma problemu z jakością, nie ma problemu ze zbytem. Zawsze jest na plus.

A co wy macie z tego?

My mamy w zamian udokumentowane od nasion prawdziwie zdrowe warzywa - możemy zagwarantować naszemu klientowi, że pochodzenie tej żywności jest pewne. Że nie ma w niej żadnych niedozwolonych substancji, tanich oprysków, które wnikają w głąb, że nie było pryskane przed sprzedażą. W zamian za pomoc mamy najwyższą jakość naszych produktów. Z takim towarem możemy wyjść na cały świat.

Możecie wyjść, owszem, ale utrzymanie wysokiej jakości wyprodukowanej żywności wymaga zachowania odpowiednich warunków podczas przechowywania i transportu. Jak rozwiązujecie ten problem?

Mamy wdrożony system bezpieczeństwa żywności IFS, oczywiście także HACCP. Mamy własny transport chłodniczy, który wyposażony jest w odpowiednie instrumenty pomiarowe i drukarki, które mogą wydrukować temperaturę od załadunku poprzez trasę do rozładunku. Samochody wyposażone są w  instrumenty zapewniające nieprzerwanie łańcucha chłodniczego. Mamy magazyny chłodnicze podłączone pod system komputerowy umożliwiający stały monitoring przez Internet. Technika współczesna umożliwia stałą kontrolę nad temperaturą, szybkie reagowanie w razie awarii. Ale to, jak się zachowują warzywa w czasie przechowywania też zależy od jakości warzyw.

W sprawie jakości warzyw na półkach sklepowych - Pan jest również właścicielem firmy Brassica, pańskim pomysłem jest specjalne opakowanie na kiszoną kapustę, które zresztą Pan opatentował…

Tak, rzeczywiście w 2013 roku wymyśliłem, zaprojektowałem i wprowadziłem na rynek innowacyjne opakowanie z wentylem, które umożliwia pakowanie kiszonej kapusty bez dodawania do niej chemii zatrzymującej proces fermentacji. Taki proces ma miejsce np. w przypadku wina. Ten proces zatrzymuje się, bo gdyby on trwał, to opakowanie zostałoby po prostu rozerwane.

Oczywiście, mimo że jest to autorskie opakowanie przemysłowe, zastrzeżone, jest kilka firm, które produkują w podobnych opakowaniach... Tak czy inaczej dzięki temu opakowaniu konsumenci mają dostęp do prawdziwie zdrowej, świeżej kiszonej kapusty, co do tej pory nie było możliwe. W tym opakowaniu kapusta dojrzewa dalej - a kapusta dojrzewa nawet do trzech lat - a gazy, które się wydzielają, uchodzą przez wentyl.

Każda chemia, która zatrzymuje proces fermentacji zabija całą mikroflorę, która znajduje się w kapuście, a to dzięki niej kapusta jest zdrowa dla człowieka. To jedno z niewielu warzyw posiadające zdolność regeneracji układu odpornościowego człowieka. Kapusta ma fantastyczne właściwości lecznicze, pod warunkiem, że jest bez chemii.

Ciągle przewija się tu temat jakości. Powiedział Pan, że niska jakość polskiej   żywności wynika z faktu, że sprzedawano ją głównie do Rosji. Rosyjskie embargo nie jest już praktycznie tematem do dyskusji, producenci rolni raczej nie liczą na powrót na rynek rosyjski. Ale wy działaliście równo 4 lata przed embargiem i działacie 4 lata po embargu. Czy te okresy działalności są porównywalne? Czy są jakieś pozytywne aspekty blokady eksportu warzyw do Rosji?

Wie pan, każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony faktycznie w skali kraju mamy duży problem ze zmianą nastawienia u producentów przyzwyczajonych dotychczas do produkowania na ilość a nie na jakość. Może więc faktycznie terapia szokowa w postaci blokady eksportu do Rosji odniesie właściwy skutek, przestawiając tory z ilości na jakość.

Z drugiej strony embargo wstrząsnęło polską gospodarką rolną. W naszym regionie praktycznie cała produkcja była eksportowana w kierunku Rosji i zakaz eksportu był ogromnym szokiem. Po tylu latach praktycznie dopiero teraz podnosimy się z kolan. Teraz przestawiamy się na rynki zachodnie. Warzywa są bardzo powszechnym składnikiem jedzenia, więc trzeba, moim zdaniem, zadbać o jakość polskich warzyw, polskiej produkcji rolnej, bo to jest przyszłość. Jeżeli pójdziemy w tym kierunku szybko, to da nam to wymierne korzyści.

Dziękuję za rozmowę