Szymoniuk, LRH Elizówka: Skup będziemy przeprowadzać aż do skutku. Jeszcze nie jest za późno na ustabilizowanie rynku



Sylwia Sałyga / sadyogrody.pl - 05 listopada 2018 08:37


Arkadiusz Szymoniuk, przewodniczący rady nadzorczej LHR w Elizówce i p.o. zastępcy prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa opowiedział portalowi sadyogrody.pl o tym jak obecnie funkcjonuje LRH Elizówka oraz o tym, jak przebiega przeprowadzany w Elizówce skup interwencyjny jabłek przemysłowych.


Rynek Hurtowy „Elizówka” jako spółka Skarbu Państwa, wszedł w lipcu w posiadanie chłodni i rozpoczął skup owoców, po to, by móc być znaczącym graczem na tym rynku i aby przywrócić państwu możliwości interweniowania na rynku rolnym.  Elizówka ma również działać na korzyść polskich sadowników jak i polskiego przemysłu przetwórczego.

- Moce przerobowe jakie posiadamy są oczywiście ograniczone, bo do niedawna Elizówka nie dysponowała nawet infrastrukturą w postaci budynków czy maszyn. W tej chwili wykorzystujemy to co jest przedmiotem dzierżawy od upadłej grupy LubSad i w miarę możliwości produkcyjnych działamy na rynku na trzy zmiany, tzn. skupujemy owoce, przetwarzamy i sprzedajemy je różnymi kanałami – mówi Arkadiusz Szymoniuk.

Rynek Handlowy Elizówka pod koniec sezonu owoców miękkich skupił i zamroził ok. 1700 ton truskawki, maliny i aronii. Natomiast teraz większość produkcji stanowi koncentrat z jabłek.

- Mówiąc o sprzedaży soku jabłkowego to aktywnie szukamy rynków zbytu na ten towar i jak na razie sprzedajemy niewielkie jego ilości. Efekty tego działania są, nawet w ostatnim czasie pojawiła się oferta od jednej z firm na sprzedaż soku do dużych sieci handlowych, ale jak będzie - zobaczymy. Jesteśmy optymistami – zaznacza.

Jak przyznaje przewodniczący rady nadzorczej LHR w Elizówce zainteresowanie ze strony sadowników i plantatorów przywożących towar do punktów skupu jest bardzo duże, jednak pierwszeństwo przysługuje członkom grupy LubSad.

- Oczywiście nie mamy problemu jeśli chodzi o zainteresowanie skupem owoców ze strony sadowników jednak panują pewne preferencje. Wyraźne zielone światło na dostawy towaru mają członkowie byłej grupy LubSad. Staramy się uszanować to, że to ci ludzie stworzyli tę grupę stworzyli dlatego w pierwszej kolejności współpracujemy z nimi – mówi Arkadiusz Szymoniuk.

LRH Elizówka bierze udział w rządowym skupie interwencyjnym jabłek przemysłowych jednak nie jest w ścisłej współpracy z firmą Eskimos S.A.

- Oczywiście podejmujemy działania w ramach interwencyjnego skupu jabłka przemysłowego, jednak nie na zasadzie ścisłej współpracy z firmą Eskimos. Jeżeli spółka Eskimos miałaby możliwość sprzedaży towaru po godziwych cenach, to oczywiście LRH Elizówka wejdzie w tą współpracę i zapewne na odwrót. Jesteśmy świadomi, że jeżeli tego będzie wymagał interes rolników to nasze ścieżki zejdą się i podejmiemy wspólne działania. Jeżeli chodzi o cenę to oczywiście funkcjonuje cena 0,25 gr za kilogram jabłka przemysłowego – zapewnia Szymoniuk.

- Zainteresowanie ze strony sadowników interwencyjnym skupem jest bardzo duże. Chcieliśmy w pierwszym okresie dać szansę każdemu, dlatego wprowadziliśmy ograniczenia limitowe, aby każdy miał możliwość dostarczenia towaru. Staramy się jak tylko możemy stabilizować ten rynek, nie wiem czy nam się uda, ale robimy wszystko aby osiągnąć ten cel -mówi.

- Interwencyjny skup jabłek przemysłowych planujemy przeprowadzać aż do skutku a skutkiem będzie rozładowanie rynku. I uważam że jeśli chodzi o działania to nie jest na nie za późno – dodaje Arkadiusz Szymoniuk.

Zdaniem Szymoniuka jednym z antidotum, jakie mogło nie dopuścić do obecnej trudnej sytuacji na rynku owoców była obligacja grup producenckich do zbudowania przetwórni.

- Ci malkontenci, którzy tylko narzekają na temat tego, że na rynku jest źle i będzie jeszcze gorzej nie pomyśleli o tym, że na etapie tworzenia grup producenckich należało zobligować grupy do budowy przetwórstwa. Część ogromnych pieniędzy, jaka była przeznaczona na funkcjonowanie grup producenckich należało przeznaczyć właśnie na rozwinięcie polskiej branży przetwórczej – mówi nasz rozmówca.

- Nieważne czy byłoby to w postaci soków, koncentratów, suszonek czy innych form zagospodarowania owoców. Ten półprodukt, który powstałby w ramach przetwórstwa można by było zgromadzić i przetrzymać stabilizując rynek. Wszyscy mówili o zwiększaniu produkcji, o zwiększaniu wydajności, polepszaniu jakości i finalnie doszliśmy do sytuacji absurdalnej zapychając rynek. Tego zabrakło. Obecna sytuacja jest trudna, ale na ten moment, myślę, że wspólnie będziemy w stanie przetworzyć i zmagazynować towar, a dzięki temu ustabilizować sytuację jabłka na rynku – podsumowuje Arkadiusz Szymoniuk.