Prof. Makosz: Warto opracować strategię produkcji i zagospodarowania jabłek przemysłowych

Autor: Prof. dr hab. Eberhard Makosz / TRSK 09 sierpnia 2017 15:33

Prof. Makosz: Warto opracować strategię produkcji i zagospodarowania jabłek przemysłowych prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych / fot. PTWP

Ceny skupu jabłek przemysłowych loco zakład w latach 2015 i 2016 były bardzo różne. W roku 2016 średnia roczna cena była niższa o 0.10 zł/kg, w porównaniu z rokiem 2015. Znaczną część jabłek skupywali pośrednicy z marżą około 5 gr/kg. W tych dwóch latach ceny skupu były opłacalne tylko w czterech ostatnich miesiącach 2015 r. - mówi prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

Jakie były przyczyny tak niskich, nieopłacalnych cen skupu? - Moim zdaniem, najważniejszą przyczyną była wysoka produkcja jabłek. Wysoka podaż do produkcji soku zagęszczonego. W tych dwóch latach, nadwyżka nad zagospodarowanymi jabłkami deserowymi wahała się od 2.2 do 2.3 mln ton, w tym 1.9 do 2.0 do produkcji soku zagęszczonego. Przy tak wysokiej podaży, logicznie brzmi pogląd wielu przetwórców jabłek "dlaczego mam płacić wyższe ceny, jeśli mogę kupić duże ilości jabłek po niskiej cenie?" - tłumaczy. 

Jak przyznaje ekspert, w gospodarce rynkowej ważną rolę odgrywa prawo podaży i popytu. - Przy nadmiernej podaży nad popytem, obniżają się ceny jakiegokolwiek produktu, w tym także owoców. W gospodarce kapitalistycznej bardzo ważna jest następująca zasada: "maksymalny zysk". Zasada obligatoryjna dla szefów produkcyjnych firm, w tym także dla zagranicznych firm przetwórczych, działających w Polsce - mówi. 

- Prawo podaży i popytu dobrze funkcjonuje przy "rozsądnych" relacjach między ceną surowca i ceną jego produktu. Tak nie było w roku 2016 w relacjach między cenami skupu jabłek i cenami zbytu soku zagęszczonego, kiedy ceny zbytu (1.10 euro/kg, czyli 4.62 zł/kg) były ponad 15-krotnie wyższe od cen skupu jabłek. Przy takiej relacji nie działa prawo podaży i popytu, a zasada maksymalnego zysku - dodaje prof. Makosz. 

Według profesora, podstawową możliwością uzyskania wyższych cen skupu jabłek jest zmniejszenie ich produkcji, zwłaszcza do przerobu na sok zagęszczony. - Można to osiągnąć przez niższe zbiory jabłek, zwiększenie potrzeb do produkcji innych przetworów jabłkowych oraz przez zwiększony eksport do krajów zachodniej Europy. Inny sposób to tzw. program wycofania jabłek z rynku. Tak, ale przy rzeczywistym wycofaniu, np. do przerobu na biogaz, alkohol, czy inne sposoby. Spadek przerobu jabłek na sok zagęszczony poniżej 1.5 mln ton, wpłynie na wzrost cen skupu. Jestem ciekaw, ile w tym sezonie przerobi się jabłek na sok zagęszczony i po jakich cenach skupu - przyznaje. 

Poziom cen skupu jabłek zależny jest także od cen zbytu soku zagęszczonego. - A te są bardzo różne w czasie i w krajach produkujących sok zagęszczony. Przetwórcy dbają nie tylko o opłacalną produkcję, ale także o maksymalne zyski, często kosztem niskich cen skupu jabłek. Popyt na sok jabłkowy jest dość stabilny. Silną konkurencją są soki cytrusowe oraz sztucznie barwione i słodzone napoje. Ta konkurencja jest wyjątkowo duża w naszym kraju. Wspomniane napoje dominują nie tylko w naszych sklepach, ale także na spotkaniach i przyjęciach m.in. organizowanych przez producentów jabłek. Jedyną organizacją, która od trzech lat promuje i zachęca w kraju i zagranicą do spożycia polskiego soku jabłkowego jest KUPS - komentuje ekspert. 

Przy ocenie tych niekorzystnych sytuacji dla producentów jabłek przemysłowych warto zadać sobie pytanie, co zrobić tak dużą ilością jabłek, bez możliwości ich przerobu na sok zagęszczony. 

WIĘCEJ NA TEMAT

PRZETWÓRSTWO

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM