Prezes KUPS: Niskie ceny skupu czarnej porzeczki nie są winą przetwórców!

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 03 sierpnia 2016 09:10

Prezes KUPS: Niskie ceny skupu czarnej porzeczki nie są winą przetwórców! Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków / fot. PTWP

- Niskie ceny skupu czarnej porzeczki nie są winą przetwórców. Jeżeli mogą sprzedać przetwory z czarnej porzeczki to robią to, jednak nie przeskoczymy tak ogromnej produkcji i małego popytu – mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków.

Czarna porzeczka jest owocem niszowym. - W Polsce trudno nam się do tego przyzwyczaić ponieważ kiedyś był to owoc podstawowy i popularny. W ujęciu globalnym czarna porzeczka jest niszowym owocem, mało popularnym i mało znanym. W związku z tym ma określone grono konsumentów, które się nie poszerza, a wręcz kurczy ponieważ porzeczka konkuruje z innymi niszowymi produktami. W mojej opinii to główny problem, którego w tym momencie nie przeskoczymy – tłumaczy.

Według niego, porzeczka jako owoc mało popularny ma określony popyt na rynku krajowym i światowym. - Z drugiej zaś strony Polska jest dużym producentem czarnej porzeczki i mamy do czynienia z nadprodukcją. Podaż jest duża i tworzą się zapasy. W tej chwili producenci mrożonek i soków z czarnej porzeczki mają zapasy z ubiegłego sezonu więc nie bardzo chcą skupować owoce. Kupują ci, którym zapasy się wyczerpały albo kalkulują, że uda im się sprzedać przetwory – mówi Julian Pawlak.

Od kilku lat powtarza się problem z nadpodażą czarnej porzeczki. - Producenci mówili, że będą wycinać plantacje, zmniejszać uprawy jednak według danych GUS nic takiego nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie – w 2015 roku obszar plantacji wzrósł o kilkaset hektarów – przyznaje prezes KUPS.

Zmniejszenie areału uprawy czarnej porzeczki to konieczność. - W przyszłości czeka nas taki scenariusz. Producentów porzeczki można podzielić na takich, którzy uprawiają te owoce na skalę przemysłową . Mają duże gospodarstwa, które najbardziej odczuwają dysproporcje między ceną a kosztami. Są również mniejsze plantacje rzędu kilkudziesięciu arów. Tacy producenci prawdopodobnie nie liczą kosztów założenia plantacji, a tylko koszty ochrony i zbioru. Nawet przy tak niskich cenach skupu przy takiej kalkulacji wychodzą na plus. W tym właśnie upatrujemy źródła oporu przeciwko likwidacji plantacji – komentuje Pawlak. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRZETWÓRSTWO

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM