Prezes Grupy Producenckiej Kalgrup: Rynek dąży do ekologii, my również

Autor: Albert Katana; www.sadyogrody.pl 02 sierpnia 2017 11:01

Prezes Grupy Producenckiej Kalgrup: Rynek dąży do ekologii, my również fot. shutterstock.com

Szansa na rozwój grup producenckich w Polsce jest, jednak byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby w Polsce była zapewniona ochrona własnego rynku - mówi w rozmowie z serwisem sadyogrody.pl Andrzej Gradziuk z Grupy Producenckiej Kalgrup.

sadyogrody.pl: Można odnieść wrażenie, że nie ma szans na rozwój grup producenckich…?

Andrzej Gradziuk: Szansa jest... Jednak w Niemczech każdy land musi zapewnić ochronę producentom rolnym, a u nas? My wysyłamy do Wiednia czy Berlina towar w 100% sprawdzony, czysty chemicznie. Tymczasem na początku czerwca przyjechało do Polski 100 tirów kalafiora hiszpańskiego, który został wycofany z Niemiec, bo nie spełniał wymagań jakościowych. W związku z tym na początku sezonu kalafior u nas kosztował 1.99 zł – a powinien 5 zł. Jaką my mamy ochronę? Niemcy wyrzucają towar, który jest skażony i trafia on do Polski. Wystarczyłoby go przebadać, ale nie. Polski kupiec kupi kalafiora za 10% ceny, nie pytając o jego wartość, a polski konsument cieszy się, że kupuje kalafior w niskiej cenie, nie zastanawiając się, dlaczego jest tak niska.

sadyogrody.pl: Jako konsument muszę zaprotestować. Skąd mam wiedzieć, ile na początku sezonu powinien kosztować dobry kalafior, i skąd mam wiedzieć, że ten z Hiszpanii jest niedobry? To wy, producenci, powinniście zadbać o to, by konsument miał dobry towar i wiedzę o nim.

Andrzej Gradziuk: Żadna grupa producencka nie zrobi sama lobbingu ogólnopolskiego. Potrzebna jest współpraca, a u nas nie ma współpracy. Zachodni klienci chętnie kupowaliby u nas wielokrotnie więcej, niż my, jako Grupa, możemy im sprzedać. Ale kiedy zwracają się do mnie z pytaniem, z kim jeszcze mogą rozmawiać o dostawach, to powiem panu, że mam z tym problem.

sadyogrody.pl: To grzech kupować za niską cenę?

Andrzej Gradziuk: Są ceny niskie i ceny zbyt niskie. Nie można sprzedawać dobrego kalafiora za złoty 99, choćby dlatego, że wtedy nie ma czym zapłacić rolnikowi za jego pracę.

sadyogrody.pl: Polacy coraz chętniej kupują nawet drogie warzywa, pod warunkiem, że są „bio”…

Andrzej Gradziuk: Mamy w planach bioprodukcję, ale wszystko zależy od powierzchni upraw, którą dysponujemy. Od dawna koncentrujemy się na technologii agrarnej, co za tym idzie, oprócz podstawowych certyfikatów wszystko opiera się na pilnowaniu środków ochrony roślin, ich pozostałości. Produkty badamy w jedynym laboratorium uznawanym przez wszystkie sieci w Europie, które wybraliśmy ze względu na ofertę offsetową – oprócz wyników badań dostajemy wiedzę o tym, co się dzieje na rynku środków ochrony roślin, jakie są nowości lub co się dzieje, jeśli chodzi o metodykę badań.

Generalnie rynek dąży do ekologii, my również. Podstawą jest sprofilowanie ziemi - musi być na tyle czysta, żeby można było bezpiecznie produkować warzywa bio. Idziemy i dochodzimy w kierunku oczyszczania ziemi z pozostałości środków ochrony roślin, ale przed nami jeszcze z rok, dwa lata pracy na polu, żeby ziemia spełniła wymagania bioprodukcji. Gdy będzie czysta, będziemy produkować bio warzywa.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRZETWÓRSTWO

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM