Prezes Döhlera: Zwiększenie liczby przetwórni owoców będzie katastrofą dla rynku

Autor: www.sadyogrody.pl 03 sierpnia 2015 09:40

Prezes Döhlera: Zwiększenie liczby przetwórni owoców będzie katastrofą dla rynku Piotr Podoba, prezes zarządu Döhler Sp. z o.o.; fot. PTWP / ŻelaznaStudio (Sz.Jankowski)

W Polsce mamy zdolności produkcyjne 32 tys. ton na dobę. Moim zdaniem wybudowanie kolejnych zakładów to katastrofa dla tego rynku - mówi w wywiadzie dla www.sadyogrody.pl, Piotr Podoba, prezes zarządu Döhler Sp. z o.o.

Słyszy się o planach budowy państwowych zakładów przetwórstwa owoców. Czy takie pomysły mają sens?

- Są pomysły, aby wykorzystać środki z Unii Europejskiej w celu budowania zakładów przetwórczych. Tylko to spowoduje jeszcze tańszy surowiec, zakłady nie będą tak rentowne. Nasz sezon w przetwórstwie trwa 3-4 miesiące.

Większa liczba przetwórni spowoduje, że chwilowo wzrośnie popyt na jabłka, gdy będzie ich mniej. Natomiast jak jabłek będzie dużo to wszyscy będą obniżać ceny.

W Polsce mamy zdolności produkcyjne 32 tys. ton na dobę. Moim zdaniem wybudowanie kolejnych zakładów to katastrofa dla tego rynku, ale czego bym nie powiedział to i tak pewnie będzie odebrane jako ochrona własnych interesów.

Mówił Pan, że Polska ma za dużo mocy produkcyjnych. Czy to znaczy, że część małych zakładów będzie miała problemy w najbliższych latach?

- Zakłady już mają problemy. Kilka zakładów zostało sprzedanych, przejętych lub zamkniętych. Obecnie wiem o trzech zakładach, które są na sprzedaż albo szukają inwestora branżowego, bądź finansowego. Także jest bardzo ciężko utrzymać się z produkcji przez trzy miesiące w roku. W Polsce produkcja jest mocno zautomatyzowana. Wciąż potrzeba wyszkolonej załogi, której nie można zwolnić po sezonie i z powrotem zatrudnić w następnym. Trzeba ludzi utrzymywać przez cały rok, a to kosztuje.

Skup jabłek na Mazowszu, w Grójeckiem, trwa od lipca do maja…

- W naszym zakładzie 75 proc. produkcji odbywa się w okresie wrzesień-listopad, a 25 proc. przez resztę sezonu. Produkcja po sezonie jest taka, że owoce zbieramy przez trzy dni, a produkcja trwa jedynie jeden dzień. Taka produkcja nie jest rentowna, aby chociażby pokryć stałe koszty zakładu.

Mniejsze zakłady szukają inwestorów... Czy są chętni na zakupy?

- Jak na razie mniejsze zakłady są przejmowane przez inne zakłady. Do tej pory jedynie dwa zakłady zbankrutowały i nie znalazły nabywców.

Czy te firmy, które przejmują te małe zakłady to są międzynarodowe koncerny?

- Tak.

Czy Döhler planuje kupować małe przetwórnie i zwiększać swoje moce produkcyjne w Polsce?

- W tym momencie mamy 4 zakłady w Polsce, także na razie nie planujemy przejmować żadnych zakładów.

Ile procent rynku zagęszczonych soków posiada Państwa spółka?

- Jeśli chodzi o moce produkcyjne to mamy około 15 proc. rynku

Jak przejęcie zakładu Binder w Tarczynie wpłynęło na skalę Państwa działalności?

- Zakład w Tarczynie przejęliśmy ze względu na mroźnie i tankownie, które tam się znajdują. Zakład jest dość mocno zużyty, nie ma takich dużych mocy produkcyjnych. Potrzebna nam była mroźnia, gdyż zamrażamy część koncentratów ze względu na ochronę parametrów, a do tej pory nie mieliśmy swojej mroźni.

Nie chcecie inwestować w ten zakład?

- Inwestujemy.

Jakie inwestycje poczyniliście w ciągu ostatnich 2 lat?

- Wybudowaliśmy od podstaw zakład w Sandomierzu. Musieliśmy zdywersyfikować bazę produkcyjną, gdyż do tej pory byliśmy obecni jedynie w okolicach Grójca. W Sandomierzu nie było nic do kupienia dlatego wybudowaliśmy własny zakład.

Uruchomiliśmy go na jesieni 2014 r. Zakład posiada moce produkcyjne 700 ton na dobę. Jest on cały czas modernizowany. Każda przetwórnia ma to do siebie, że trzeba w nią non stop inwestować.

Czy mają Państwo jakiś budżet na inwestycje?

- Nie mamy takiego określonego budżetu. Inwestujemy w potrzeby, np. w zakładzie w Nowych Kozietułach budujemy nową oczyszczalnie ścieków.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRZETWÓRSTWO

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI