Za czystki w ARiMR zapłacą rolnicy?

Autor: Dziennik Gazeta Prawna 29 lutego 2016 10:05

Za czystki w ARiMR zapłacą rolnicy? Rolnicy w poszczególnych województwach rwą włosy z głowy i zamartwiają się, co to będzie. A niestety wiele wskazuje, że raczej nie będzie dobrze/ fot. shutterstock

Usiąść i płakać. Urzędnicy, od których zależą dopłaty unijne, czekali na wytyczne od nowych przełożonych, a doczekali się jedynie masowych zwolnień. Pieniędzy wciąż nie widać, nie będzie za co siać. A zrozpaczeni rolnicy nie wiedzą, czy przeczekać zmiany na gorsze, czy sprzedawać ziemię i uciekać, gdzie pieprz rośnie - informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Z dnia na dzień podziękowano 304 z 314 kierowników powiatowych oddziałów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa z całego kraju. Bez względu na staż pracy, doświadczenie i proces realizacji spraw. W ciągu kolejnych kilku tygodni w oddziałach ARiMR w całej Polsce zwolniono także pracowników niższych szczebli, którzy byli z kierownikami powiatowymi służbowo powiązani. 

Na drugi dzień po czystkach starych, doświadczonych kierowników powiatowych zaczęli zastępować nowi. Zazwyczaj z zewnątrz, często w małym stopniu związani ze sprawami rolnictwa, bez odpowiednich szkoleń wymaganych przez Unię, ale za to z odpowiednim wpisem partyjnym. Części kierowników, jak przyznaje sama agencja, nie ma jeszcze w ogóle.

Rolnicy w poszczególnych województwach rwą włosy z głowy i zamartwiają się, co to będzie. A niestety wiele wskazuje, że raczej nie będzie dobrze. Jak mówi Piotr, który przez kilkanaście lat był kierownikiem powiatowym agencji na łamach Dziennika Gazety Prawnej, w ubiegłym roku dobiła rolników susza, a w tym roku opóźnienia w dopłatach bezpośrednich dla producentów żywności. Dziwnym zrządzeniem losu zbiegły się one w czasie z wymianą kadry. Jeśli nie ma kierowników i części kadry, to jestem ciekaw, kto w tej chwili zajmuje się wnioskami. Wszystko leży i kwiczy.

Włodzimierz, rolnik ze wsi pod Ciechanowem, z rozpaczą przyznaje, że jeśli w ciągu dwóch tygodni nie dostanie dopłaty, nie będzie miał za co kupić nasion na wiosenny wysiew. Rady rządzących, żeby w oczekiwaniu na dopłaty wziął sobie kredyt, uważa za nieludzkie.

Jak mówi na łamach Dziennika Gazety Prawnej, ma już kilka kredytów, które wciąż muszę spłacać: na traktor, na maszyny. Dodatkowy byłby gwoździem do trumny. Dodaje, że jak tak dalej pójdzie, nic tylko sprzedawać ziemię w te pędy i emigrować, a nowy kierownik powiatowy nie jest w stanie mi niczego wyjaśnić. Mówi, że on i tak chyba docelowo kierownikiem nie będzie, bo zamiast dopłatami woli zajmować się inną działką. Co więcej, okazało się, że jego wniosek dopiero będzie weryfikowany. 

Czytaj więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI