Sadownicy domagają się reakcji władz (zdjęcia z protestu)

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 12 września 2016 16:01

Związek Sadowników RP zorganizował 12 września protest związany z bardzo niskimi cenami jabłek. Chodzi zarówno o owoce do przetwórstwa, jak i te deserowe. Uważamy, że zasadniczą przyczyną problemów polskiego sadownictwa jest zakaz sprzedaży na rynek rosyjski, który był naszym podstawowym rynkiem przez wiele lat - mówił Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP podczas konferencji prasowej zorganizowanej podczas protestu sadowników.

- Rosja była największym na świecie importerem jabłek, zaś my byliśmy największym eksporterem. Sankcje, które trwają od 2014 roku – naszym zdaniem – przynoszą bardzo duże straty polskiemu i europejskiemu rolnictwu. W wyniku sankcji ucierpiało szczególnie polskie sadownictwo, które eksportowało około miliona ton jabłek na tamten rynek - tłumaczył Mirosław Maliszewski. 

Według niego, mechanizmu pomocowe – zarówno krajowe, jak i unijne - które mają pomóc polskim gospodarstwom mającym największy udział w eksporcie na rynek rosyjski - są niewystarczające i nieadekwatne do sytuacji.

- Jest nam bardzo przykro, że cenę za trudne relacje między Rosją a Unią Europejską w kontakcie Ukrainy ponoszą polscy sadownicy i producenci. Naszym zasadniczym postulatem jest powrót do rozmów z Federacją Rosyjską w celu skierowania sankcji na inne obszary niż obszar gospodarczy zwłaszcza związany z rolnictwem. Chcielibyśmy aby Polska była w gronie krajów, które zaczynają te rozmowy. Chcemy aby Komisja Europejska stosując formy pomocy dla poszkodowanych w wyniku braku możliwości eksportu do Rosji stosowała racjonalne, zdrowe i sprawiedliwe zasady. To polscy rolnicy ponoszą największe straty i do polskich rolników – szczególnie  sadowników – powinny być skierowane środki pomocowe. Komunikat, który ukazał się kilka miesięcy temu, że będzie można wycofać w ramach bezpłatnej dystrybucji blisko 90 tys. ton to kropla w morzu potrzeb tego rynku - mówił Maliszewski. 

- Domagamy się uruchomienia transzy w wysokości 400 tys. ton głównie z przeznaczeniem na produkcję biogazu. Owoce te nie trafią na rynek i nie będą go dezorganizować. Domagamy się aby w ramach tego mechanizmu dobre jakościowo owoce kierować w formie pomocy do ludności ubogiej poza Unię Europejską. Jeżeli będzie opieszałość ze strony urzędników europejskich domagamy się, żeby tego typu działania podjął minister rolnictwa i rząd Polski w oparciu o środki krajowe. Oceniamy, że tego typu pomoc nie będzie przekraczała więcej niż 250-300 mln zł więc nie będzie budżetu szczególnie obciążać - przyznał prezes Związku Sadowników.

Jak mówił, ponadto zakłady przetwórcze w perfidny sposób wykorzystują brak możliwości sprzedaży owoców na rynek rosyjski poprzez zmowy cenowe i rażąco niskie ceny skupu. Obecnie ceny są na poziomie 20 gr/kg przy kosztach produkcji jabłek około 1 zł/kg. To już trzeci rok bardzo niskich, deficytowych cen po 2014 roku kiedy zostało wprowadzone embargo.

- Wiele gospodarstw sadowniczych w tym roku ucierpiało w wyniku gradu. Nie ma dzisiaj żadnej realne formy pomocy dla tych gospodarstw dlatego domagamy się dla nich natychmiastowej pomocy finansowej - apelował.

Polska była największym eksporterem jabłek na świecie. - To wielki zaszczyt, dorobek i wielka pozycja w polskiej gospodarce. Nie możemy – poprzez upadek gospodarstw – doprowadzić tak ważną gałąź produkcji do upadku. Jesteśmy trzecim na świecie producentem jabłek, a wielu innych owoców pierwszym na świecie. Gospodarstwa od trzech lat mają ogromne problemy z czego wynika determinacja tych setek, tysięcy ludzi którzy dzisiaj przyjechali protestować. Domagamy się stanowczej i szybkiej reakcji – zarówno władz polskich, jak i europejskich - w tej trudnej sytuacji. Mówienie o tym, że jakoś to będzie a polscy sadownicy lada dzień otrzymają pomoc jest odciąganiem problemu w czasie. Nie możemy już czekać. Zbliżają się spłaty rat kredytowych zaciągniętych wcześniej, spłaty środków za środki ochrony roślin i nawozy, które kupowaliśmy po to, aby móc wyprodukować owoce - skomentował Maliszewski. 

Według niego, możemy być potęgą w dobrym rolnictwie, a szczególnie w produkcji owoców. - W wielu dziedzinach jesteśmy światowym liderem, dlatego nie możemy pozwolić na likwidację gospodarstw tylko dlatego, że nie możemy dzisiaj ze względów politycznych sprzedawać na taki czy inny rynek. Czas na opamiętanie, pragmatyzm i racjonalne podejście do problematyki i rozwiązania naszych  problemów - apelował Mirosław Maliszewski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM