Rolnicy domagają się wprowadzenia stanu klęski suszy na terenie całego kraju

Autor: PAP 14 sierpnia 2015 15:22

Przedstawiciele Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych oraz Krajowa Rada Izb Rolniczych żądają od rządu wprowadzenia stanu klęski suszy na terenie całego kraju. Chodzi o bardziej skuteczną i szybszą pomoc rolnikom. - Zwracam się do rządu o ogłoszenie stanu klęski - zaapelował w piątek prezes Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz.

Jak mówił Wiktor Szmulewicz, taką decyzja może być podjęta na wniosek wojewodów. Jego zdaniem - stan klęski oznaczałby, że rolnicy w całym kraju mieliby prawa do zwolnień z różnych podatków, przesunięcia spłat kredytów czy możliwość niewywiązania się z kontraktów - zaznaczył.

Z takim samym apelem zwrócił się do rządu Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. - Dotknęło nas zjawisko, wobec którego jesteśmy bezsilni - mówił wiceprezes KZRKiOR Wiesław Domian na konferencji prasowej w Krakowie. Podkreślił, że rolnicy żądają od rządu systemowych rozwiązań, bo w sytuacji suszy nie można produkować żywności bez wsparcia. Członkowie związku proponują m.in. dopłaty w wysokości 500 zł do każdego hektara użytków rolnych, zwolnienie rolników z płacenia składek KRUS za drugie półrocze, umorzenie podatku rolnego z jego rekompensatą dla samorządów ze strony rządu czy zniesienie kar za nadprodukcję mleka w roku 2014/2015.

- My żądamy konkretnej, realnej pomocy, a nie doraźnej. Dziś rząd tylko symuluje pomoc - zaznaczył Domian. Według niego rolników nie stać np. na zaciąganie tanich tzw. kredytów klęskowych. - Każdy kredyt trzeba spłacić, a w obecnej sytuacji zaciągnięcie nowego kredytu, nawet preferencyjnego, to zaciskanie pętli na szyi rolnika - mówił.

Związkowcy oceniają, że trwająca susza doprowadziła do ok. 20 proc. spadku produkcji mlecznej. - Z niepokojem obserwujemy, że ta produkcja nadal będzie spadać, bo z powodu suszy jest mało paszy, a jej jakość jest kiepska - dodał wiceprezes. Dodał, że nawet 50 proc. straty odnotowano w zbożach jarych. Kiepskie są też zbiory roślin okopowych, co na jesieni przełoży się na co najmniej 20 proc. wzrost ceny np. ziemniaków.

W ocenie prezesa Izb Rolniczych, susza najbardziej dotknęła producentów zbóż jarych, w tym kukurydzy i warzyw oraz sadowników. Na tegorocznej suszy ucierpią hodowcy bydła, zwłaszcza mięsnego. Dodał, że obecnie z pól zebranych jest 90 proc. zbóż, a więc już nie można oszacować strat m.in. zbożach ozimych.

Szmulewicz zwrócił uwagę, że do tej pory w wielu gminach nie powołano komisji (ds. szacowania strat wskutek suszy-PAP) - wojewodowie opierają się na informacjach Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach i jeżeli nie stwierdzi on, że w danym rejonie jest susza, to wojewoda nie ma podstaw do powołania takich komisji.

Zdaniem Szmulewicza instytut opiera się na metodologii szacowania suszy "nie do końca właściwej": IUNG stwierdza wystąpienie suszy na podstawie ilości opadów w czasie wegetacji, czyli od 1 kwietnia, nie biorąc pod uwagę innych warunków - a o wystąpieniu suszy może decydować nie tylko ilość opadów, ale także zasoby wody w glebie po zimie, warunki temperaturowe (parowanie gleby) oraz poziom wód gruntowych i w rzekach. "Dzisiaj w Polsce wystąpiły wszystkie rodzaje suszy - podkreślił.

Szmulewicz zaznaczył, że wojewodowie powołują komisje do szacowania strat tylko w niektórych uprawach. Np. nie uwzględnia się trwałych użytków zielonych, roślin okopowych, kukurydzy. Tam, jeżeli nawet wystąpiła klęska suszy, wojewoda nie może powołać komisji, a rolnicy nie mogą liczyć na żadną pomoc - dodał prezes. Zaznaczył, że te rośliny są niezbędne jako pasze dla bydła mlecznego i mięsnego. Warunki pogodowe mogą załamać sytuację ekonomiczną wielu gospodarstw, bowiem obecnie ceny pasz objętościowych są bardzo wysokie. Może to doprowadzić do redukcji stad bydła i upadku wielu gospodarstw - stwierdził.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI