Posłowie przedstawili opinię klubów nt. informacji rządu o sytuacji w rolnictwie

Autor: PAP 04 marca 2015 16:03

Posłowie klubów przedstawili swoje opinię nt. informacji rządu o sytuacji w polskim rolnictwie. Krytycznie odnosili się do niej przedstawiciele PiS i SLD.

- Bierność resortu rolnictwa i bark rozmów z rolnikami doprowadziły do protestów rolniczych - ocenił w Sejmie poseł SLD Romuald Ajchler. Zapowiedział, że jego klub będzie głosował przeciwko informacji rządu nt. sytuacji w polskim rolnictwie.

Ajchler podczas debaty nad informacją rządu mówił, że w Polsce mamy obecnie problem z "dobrym zarządzaniem polskim rolnictwem i szukaniem rynków zbytu". Wtórował mu inny poseł Sojuszu Cezary Olejniczak, który dodawał, że "wszyscy wiedzą" o pogarszającej się sytuacji w naszym rolnictwie".

Według Ajchlera spekulacyjne ceny za ziemię ustala Agencja Nieruchomości Rolnych. Zaznaczał, że konieczne jest dopuszczenie rolników i biegłych do "kontrwyceny" propozycji Agencji.

Poseł SLD krytykował resort za to, że wolno szuka rynków zbytu dla naszych płodów rolnych. Wskazał m.in. na problemy producentów trzody chlewnej oraz kar za przekroczenie kwot mlecznych. Zdaniem Ajchlera wystarczyłoby ograniczyć import wieprzowiny, "to my sobie świetnie poradzimy z zagospodarowaniem naszej". Dodał, że polscy rolnicy nie powinni być obciążani karami za przekroczenie kwot mlecznych. Jak mówił, kary powinno się płacić, gdyby przez polskich rolników zdestabilizował się europejski rynek mleka, a do tego nie doszło.

Olejniczak dodawał, że rząd nie zrealizował jednej z obietnic zawartych w expose premier Ewy Kopacz, czyli funduszu stabilizacji dochodów rolniczych. "Mamy marzec, funduszu nie ma" - zaznaczył. Jego zdaniem na fundusz nie powinni się zrzucać sami rolnicy lecz także przedsiębiorcy, którzy od rolników kupują produkty.

Tymczasem Krzysztof Jurgiel (PiS) stwierdził, że "rząd w obszarze rolnictwa działa nieudolnie, nieskutecznie, wykazuje brak zainteresowania i przedstawia puste obietnice".

Zdaniem Jurgiela na to jaka jest sytuacja w rolnictwie, wskazują postulaty protestujących rolników - nie tylko rolniczego OPZZ czy "Solidarności" RI, lecz także te kierowane do rad gmin czy powiatów, do sejmowej komisji rolnictwa czy premier.

Zarzucił ministrowi rolnictwa Markowi Sawickiemu, że dopuścił do kryzysu na rynkach rolnych przez przyjęcie złych rozwiązań dot. rynku mleka i wieprzowiny. Ocenił też, że minister nie dotrzymuje obietnic np. w sprawie uregulowania spraw ubezpieczenia upraw i zwierząt, funduszu gwarancyjnego, ochrony producentów w tzw. łańcuchu żywnościowym. Nie ma ustawy w sprawie nieuczciwej konkurencji, nie ma pełnych dopłat do paliwa rolniczego - wyliczał.

Wytykał też rządowi inne niedociągnięcia m.in. nieudane negocjacje w Unii w sprawie dopłat bezpośrednich, zgodę na gorsze warunki konkurencji i mniejsze limity produkcyjne.

"Oceniając jak działa rząd w tym obszarze polityki gospodarczej, można powiedzieć, że jest to nieudolność, nieskuteczność, brak zainteresowania rządu i puste obietnice" - podsumował Jurgiel. I pytał: "Dlaczego w dokumentach programowych opracowywanych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie ma rolnictwa i produkcji żywności jako zadania strategicznego państwa?".

"Apelujemy, by została opracowana narodowa polityka rolna, która będzie uzupełniać Wspólną Politykę Rolną (WPR)" - wzywał Jurgiel. Wyraził opinię, że minister powinien przygotować przegląd WPR, uwzględniając postulaty środowisk, które protestują. Należy też - przekonywał - zmienić zasady tej polityki, by nie "był to tylko algorytm podziału środków, a były tam instrumenty, które będą wspierały utrzymanie opłacalności produkcji rolnej". Według Jurgiela konieczne jest podjęcie rzetelnych negocjacji z protestującymi rolnikami i powinna z nimi rozmawiać premier.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI