Plantatorzy truskawek we Francji splajtowaliby bez Polaków

Autor: PAP 15 maja 2017 14:47

Plantatorzy truskawek we Francji splajtowaliby bez Polaków fot. shutterstock

Polacy, zatrudniani we Francji często bez umowy o pracę, ratują istnienie gospodarstw, w których uprawiane są truskawki. Bez nich te plantacje by splajtowały - uważa związek rolników Confederation Paysanne (Konfederacja Chłopska).

Na południu Francji zbiór truskawek w dużej części opiera się na polskich robotnikach sezonowych - sile roboczej, która szybko przybywa na miejsce i zawsze gotowa jest do pracy w niedzielę.

"Dla gospodarstw rolnych prowadzących intensywną uprawę warzyw i owoców na południu Francji polska siła robocza stanowi ważny czynnik ich konkurencyjności" - twierdzi Anais Hammel z Confederation Paysanne w departamencie Drome, na południowym wschodzie Francji.

Jean-Louis Martinet z departamentu Lot i Garonna, na południowym zachodzie, od lat zatrudniał od 25 do 50 Polaków, a od ostatniego sezonu podwoił tę liczbę, gdyż zwiększył tunelową produkcję truskawek z 200 do 400 ton. "Właściwie nigdy nie pracowałem z Francuzami" - zwierzał się wolontariuszce z Confederation Paysanne, Mikele Dumaz, z którą rozmawiała PAP.

"Tzw. poszukujący pracy, czyli bezrobotni, nie chcą pracować w rolnictwie, a Polakom robota pali się w rękach" - mówił Martinet. Jego słowa potwierdza w rozmowie z PAP Francois Chevrol z departamentu Drome: "Coraz mniej jest studentów, coraz mniej francuskich pracowników szuka sezonowego zajęcia w sadownictwie. Polaków przyjeżdża coraz więcej, ale nie mamy żadnych oficjalnych danych".

Przez ostatnie 10 lat o 25 proc. zmniejszyła się liczba gospodarstw w departamencie Lot i Garonna, o tyle samo spadła liczba zatrudnionych w rolnictwie. Żeby przeżyć, pozostali rolnicy muszą powiększać swe gospodarstwa, zmniejszać koszty w poszukiwaniu konkurencyjności, by zdobywać rynki europejskie.

W przeciwieństwie do miejscowej ludności zagraniczni pracownicy sezonowi zgadzają się na proponowane warunki, przekonani, że to tylko obowiązkowy okres przejściowy przed słodkim życiem we Francji - tłumaczy Dumaz.

Zatrudniający protestują, często skutecznie, przeciw kontrolom. Związek rolniczy Coordination Rurale (Koordynacja Wiejska) zorganizował rok temu manifestację "przeciw podwyżce składek pracodawców, komplikacjom administracyjnym i przede wszystkim, prześladowaniom ze strony Inspekcji Pracy". "Mamy najwyższe w Europie stawki w rolnictwie. Nasi pracownicy o tym wiedzą i są szczęśliwi. Najlepszy dowód, że wracają co roku" - mówił regionalny przedstawiciel związku.

Ponieważ Polska należy do UE, francuscy gospodarze nie potrzebują zezwoleń, by zatrudniać Polaków. Często zdarza się, że pracownicy sprowadzają swych krewnych i przyjaciół. Chętnych nie brakuje, przyjeżdżają osoby spoza sektora rolniczego, mające nawet wyższe wykształcenie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI