Nad grupami producentów zebrały się czarne chmury? - relacja debaty (galeria zdjęć)

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 03 stycznia 2017 09:23

Podczas II edycji konferencji „Sady i Ogrody” w czasie debaty finansowej dotyczącej grup producenckich eksperci dokonali analizy sytuacji w jakich znajdują się grupy i przedstawili propozycje jej poprawy. Zapraszamy do przeczytania całej relacji!

Na początku debaty Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw zdiagnozował, że obecnie mamy kryzys członkostwa i trudności wynikające z tego kryzysu, ale również z tego w jakim momencie grupy się znajdują. Zakończyły one inwestowanie, skończyła się pomoc i zaczynają funkcjonować na rynku jak każdy inny pomiot, mając do spłacenia kredyty zaciągnięte na pokrycie udziału własnego w inwestycjach.

Według niego, przy braku dyscypliny członków problemy te się tylko pogłębiają. Ponadto zła sytuacja sytuacja wizerunkowa nie działa na korzyść grup. - Źle o grupach mówią członkowie, część mediów, jak i polityków. Ogólnie zła opinia z tą rzeczywistą, czasami nie najlepszą sytuacją powoduje nerwowe reakcje banków. Suma tych złych zdarzeń faktycznie napędza „czarne chmury” nad grupy producenckie – mówił Boguta.

Prezes KZGPOiW przyznał, że grupy jako organizacje branżowe starają się szukać dróg i możliwości współpracy, żeby rozwiązywać problemy. - One nie powstały ani po zmianie władzy, ani nawet z powodu embarga. Problemy często mają swój początek znacznie wcześniej. Trzeba przyznać, że rządzący niekoniecznie chcą pochylić się nad naszymi problemami. Z trudem przychodzi wywalczyć podstawowe rzeczy, takie jak chociażby kto może być nowym członkiem uznanej organizacji producentów, bo przepisy mówią, że ma być to producent. Jeszcze kilka tygodni temu wmawiano nam, że ma to być producent historyczny czyli ojciec nie może przekazać synowi gospodarstwa, a ten niejako z marszu przystąpić do organizacji. Całe szczęście udało się te przepisy ucywilizować, jednak nie powinno tak być, że 3 lata walczy się o taką "głupotę" – podsumował Witold Boguta.  

Zrzeszanie się złotym środkiem?

Następnie Michał Lachowicz, prezes konsorcjum Appolonia odniósł się do trudnej sytuacji w sadownictwie. Według niego, to właśnie teraz rozgrywa się przyszłość polskiego sadownictwa. Niezależnie od tego, jak będziemy działać, to na lata zostanie to co robimy teraz. Żyjemy w czasie rewolucji, kolejnej, ale mam wrażenie, że ostatniej. Ostatniej, ale najważniejszej - dlatego jeżeli teraz nie usiądziemy, nie zaczniemy rozmawiać i myśleć nad tym jak ułożyć rynek zarówno polski, europejski, jak i wschodni to niestety przegramy. Przegramy ponieważ nasz sukces ściągnął oczy kapitału zagranicznego. Jeżeli sami się nie poukładamy to nas się poukłada – mówił.

Dodał, że organizowanie się nie jest receptą na nowe rynki zbytu. - Z jeden strony podstawową kwestią dla nas jest to, że organizacja rynku to nie jest problem dalekich wysyłek, bo mamy ‘groch z kapustą’ tu na miejscu. To jest podstawa problemów grup producenckich. W przypadku wysyłek na dalekie rynki grupy potrafią ze sobą współpracować. Jednak walka o dotychczasowego klienta zaczyna się na miejscu i wiedzmy jedno, że na dalekie rynki nigdy nie sprzedamy większości swoich owoców. Nawet jeżeli byśmy podciągnęli jakość do nie wiadomo jakich poziomów to te rynki jak były dalekie tak nadal będą – przyznał.

Według niego, organizacja nie jest panaceum na bolączki grup producenckich. - Rzeczywiście jest to wartość dodana, jednak trzeba mieć zbyt na dany produkt. Obecnie mamy problem z jabłkami i zaczynamy mieć problem z postrzeganiem wartości jabłka - mówił Michał Lachowicz.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM