Kowalski: proces globalizacji zmienia polskie rolnictwo

Autor: PAP 26 marca 2017 11:27

Kowalski: proces globalizacji zmienia polskie rolnictwo Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Fot. zelaznastudio.pl

Globalizacja zmienia polskie rolnictwo, jest ono coraz bardziej zależne od konkurencji międzynarodowej, a więc musi być coraz bardziej efektywne powiedział w wywiadzie dla PAP dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej prof. Andrzej Kowalski.

PAP: Panie profesorze, w ostatnich latach sytuacja na świecie wpływa coraz bardziej na polską gospodarkę, w tym rolnictwo. Czy taki trend utrzyma się w następnych latach?

A.K. Początek obecnej dekady przyniósł światu, w tym Unii Europejskiej, niespotykaną wcześniej na taką skalę kumulację nowych wyzwań i zagrożeń. Do najważniejszych z nich można zaliczyć: konflikty zbrojne, zamachy terrorystyczne, embargo Rosji, zaostrzenie dyskusji o solidarności Unii, narastający problem uchodźców czy nieprzewidywalna sytuacja polityczna w różnych krajach.

Ale są też czynniki, które bezpośrednio dotykają rolnictwa. Można do nich zaliczyć zmiany klimatu, co wiąże się ze zmianą profilów produkcji, narastający deficyt wody, a także znaczne wzmocnienie konkurencyjności w produkcji żywności ze strony krajów, które wcześniej były jej importerami. Dodatkowo bardzo problematyczne są planowane porozumienia handlowe np. UE- Kanada czy UE - USA. W wielu krajach, mimo niewątpliwej liberalizacji w handlu żywnością, narasta protekcjonizm.

PAP: Na ile te negatywne trendy odczuwa polskie rolnictwo?

A.K. Przyśpieszenie procesów społecznych i ekonomicznych jest związane z postępującym procesem globalizacji. Globalizacja oznacza rosnącą współzależność państw, gospodarek i poszczególnych obywateli. Jedną z głównych konsekwencji globalizacji jest wzrost konkurencji międzynarodowej. Dotyczy to także Polski, która jest uczestnikiem Wspólnej Polityki Rolnej.

Wspólna Polityka Rolna stoi wobec szeregu wyzwań m.in. jak zachować rolnictwo w Europie, w sytuacji tak dużej konkurencji ze strony USA, Indii, Chin Brazylii czy innych tzw. rozwijających się krajów. Tym bardziej, że unijni przywódcy chcą bardziej zrównoważonego rozwoju rolnictwa i zachowania w dobrym stanie zasobów wody czy powietrza, a to oznacza dodatkowe koszty.

PAP: Czy to może oznaczać kłopoty UE na rynkach żywności?

A.K. Konkurencja rośnie, a ceny żywności podlegają znaczącym wahaniom. Od kilku lat tj. od globalnego kryzysu finansowego w 2007/08 r. ceny żywności zaczęły spadać, wcześniej natomiast był silny trend wzrostowy. Przyczyną jest spowolnienie tempa wzrostu, co przełożyło się na dochody ludności. W budżetach rodzinnych wydatki na żywność stanowią 40 proc.

Jeszcze kilka lat temu tzw. kraje biedne rozwijały się relatywnie szybko, było tam zapotrzebowanie na żywność. W ostatnich latach, gdy tempo wzrostu osłabiło się, spadł popyt na żywność i zmniejszyły się możliwości eksportowe. Ponadto kraje te zaczynają same eksportować żywność, bo często jest to jedyny produkt, który można wywieźć za zagranicę w zamian za pozyskanie np. zasobów energii. Np. w Indiach produkcja mleka wzrosła o 25 proc., co oznacza, że o tyle zmniejszyło się zapotrzebowanie na import tego produktu.

PAP: Na ile dotyczy to Polski?

A.K. Obecnie Polska wywozi ok. 80 proc. sprzedawanej za granicę żywności do Unii Europejskiej, która jest nasycona produktami rolnymi. W ubiegłym roku znacznie spadła dynamika eksportu, wzrósł on tylko o ok. 1 proc. pomimo korzystnego kursu euro i dolara wobec złotego. Mimo otwarcia różnych rynków, wywóz produktów do UE nie spada. Eksportowanie produktów do krajów azjatyckich czy afrykańskich jest bardziej kosztowne.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI