Konfederacja krytycznie o wykorzystaniu unijnych środków przez ARiMR



PAP - 02 października 2019 10:43


Przedstawiciele PiS „kłamią i manipulują”, gdy opowiadają o sukcesach w rolnictwie, podczas gdy Polska może stracić kilka miliardów złotych na jego modernizację - uważa Krzysztof Tołwiński z Konfederacji. Według szefa MRiRW Jana Krzysztofa Ardanowskiego nie ma zagrożenie wydatkowanie unijnych środków.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie lider partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke poinformował, że do Konfederacji "wyciekło" nagranie ze spotkania ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego z dyrektorami i kierownictwem 16 oddziałów wojewódzkich Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na temat wykorzystania unijnych środków. Ardanowski miał wtedy "ujawnić prawdę" o ARiMR. "A prawda jest taka, że nic tam się nie robi, rośnie tylko liczba urzędników" - ocenił Korwin-Mikke .

Kandydat Konfederacji na posła, b. wiceminister Skarbu Państwa Krzysztof Tołwiński poinformował, że 20-minutowe nagranie otrzymał pocztą elektroniczną prawdopodobnie od jednego z uczestników tego spotkania, "który już nie wytrzymał kłamstw". Dodał, że nagranie jest na portalu YouTube i każdy może się przekonać, jak minister rolnictwa mówi, że ARiMR "jest chora i w stanie rozkładu, i trzeba zastanowić się nad jej istnieniem".

Według Tołwińskiego podczas spotkania Ardanowski zarzucał przedstawicielom Agencji "wielomiesięczne zaległości w +obrabianiu+ tysięcy wniosków" od rolników. Miał też przypomnieć zebranym, że "wszyscy są z rekomendacji PiS", a efekty ich pracy okazują się "skandaliczne". Jak dodał Tołwiński, minister za "skandal" uznał także brak w Polsce grup producenckich między rolnikami, producentami i naukowcami, co wspiera UE. "Pan minister Ardanowski stwierdza (w nagraniu), że trzeba wszystkich urzędników zwolnić" - mówił.

Zdaniem Tołwińskiego "mamy do czynienia z wielkim kłamstwem, świadomym manipulowaniem opinią publiczną", gdy politycy PiS opowiadają o sukcesie ich projektów dotyczących produkcji zdrowej żywności czy handlu detalicznego. Powołał się też na padającym w nagraniu wypowiedź Ardanowskiego, z której wynika, że "jesteśmy na etapie zagrożenia realnego wykorzystania środków publicznych". Według kandydata do Sejmu może chodzić o utratę kilka miliardów złotych, które mogą nigdy nie trafić na modernizację polskiego rolnictwa.

Korwin-Mikke ocenił, że ARiMR "powinna natychmiast zostać rozwiązana". Ale - jak zauważył - "nie można jej rozwiązać, ponieważ przez nią przechodzą środki z Unii Europejskiej". Według Tołwińskiego w miejsce Agencji można by "powołać służbę rolną".

Ardanowski w rozmowie z PAP ocenił, że ARiMR jest instytucją sprawną i doinwestowaną. Jak dodał, działania podejmowane po przejęciu Agencji przez PiS "były odważne i sprawiły, że zaczęła ona funkcjonować, tak jak można by było tego oczekiwać". Przyznał jednocześnie, że później pojawiły się opóźnienia w różnych programach. Jak dodał, rolnicy na spotkaniach z nim i innymi działaczami PiS zgłaszali uwagi np. dotyczące działania w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 "modernizacja gospodarstw rolnych" wskazując, że "nie obrobione" wnioski leżą przez 1,5 do 2 lat.

"Na spotkaniu z dyrektorami oddziałów ARiMR przedstawiłem, że musi nastąpić przyspieszenie tych działań. Mówiłem, że również oczekują, że pracownicy Agencji będą podejmowali decyzje, a nie zasłaniali się - tak jak to miało wielokrotnie miejsce - opiniami prawnymi i szukaniem tak długo wyjaśnień ze strony rolników, żeby przerzucić na nich odpowiedzialność i nie przyznać środków" - powiedział PAP Ardanowski.

"Również podkreśliłem, że nie będzie +świętych krów+, a ci którzy są, muszą być aktywni i kompetentni i żadnej ochrony politycznej nikt nie ma. Od ludzi Prawa i Sprawiedliwości wymaga się więcej" - dodał minister. W ARiMR pracuje ok. 11 tys. osób.

Jak podkreślił Ardanowski, środki unijne Polsce się należą, nie są żadnym prezentem od UE, są elementem rozwijania obszarów wiejskich. Zadeklarował, że sprawy wsi i rolnictwa są dla jego partii ważne.

Minister pytany o wykorzystanie unijnych środków przez ARiMR wyjaśnił, że "według wyliczeń bieżących nie ma zagrożenia, że unijne pieniądze nie zostaną wydane. Ale, jak zaznaczył, woli "dmuchać na zimne". "Ponieważ te sprzęty (maszyny rolnicze, o zakup, których wnioskowali rolnicy) są potrzebne teraz do różnego rodzaju prac, a nie za trzy lata" - podkreślił Ardanowski. Tłumaczył, że ważne jest nie tylko by pula środków nie została zmarnowana, ale też by rolnicy szybko dostawali pieniądze.

"Zagrożenia nie ma, ale ja nie mogę dopuścić do tego, żeby dopiero pod koniec okresu finansowego (w 2023 r.), martwić się czy wydamy te pieniądze czy nie" - stwierdził minister rolnictwa.