Co dalej z projektem rozporządzenia o sprzedaży bezpośredniej?

$data.author.description Autor: MP, Farmer.pl 17 stycznia 2015 10:24

Co dalej z projektem rozporządzenia o sprzedaży bezpośredniej? fot. Farmer.pl

Czy zabiegając o zgodę na sprzedaż bezpośrednią w gospodarstwach rolnicy chcą sprzedawać zupy i żywność wysoko przetworzoną? Tak wynika z wypowiedzi przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia, wygłoszonej w Sejmie.

Pytania w sprawie projektu rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie sprzedaży bezpośredniej zadały wczoraj posłanki Dorota Niedziela i Krystyna Sibińska z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

Zadano pytania: Na jakim etapie znajduje się ww. sprawa? Jakie jest stanowisko Ministerstwa Zdrowia w stosunku do projektu? Jakie jest stanowisko wobec niebrania pod uwagę opinii Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które nie blokuje przesłania tegoż rozporządzenia do punktu konsultacyjnego i derogacji w Unii Europejskiej?

Odpowiedzi udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki:

- Ideą, dla jakiej stworzono przepisy gwarantujące bezpieczeństwo sanitarne żywności, którą konsumują obywatele Unii Europejskiej, jest zagwarantowanie najwyższych możliwych standardów bezpieczeństwa żywności. Czyni się to poprzez wprowadzenie takich przepisów, by wszędzie, na każdym etapie produkcji żywności, gdzie istnieje potencjalne ryzyko jej skażenia albo wytworzenia takiej, która mogłaby być niebezpieczna, wdrażano standardy pozwalające na utrzymywanie wysokiej jakości nadzoru nad całym procesem produkcji. To dlatego od lat obowiązuje unijne rozporządzenie nr 852, które dokładnie wytycza standardy jakości, wskazuje, jakie procedury mają być zachowane, jakie muszą być powierzchnie, jakie są normy produkcji żywności przetwarzanej, czyli takiej, której produkcja jest złożonym procesem technologicznym, a zatem niesie ze sobą ryzyko powstania wady jakościowej na każdym z etapów - mówił wiceminister.

Jego zdaniem, konsument, który kupuje ciasto, zupę, dżem czy pikle, powinien miał pewność, że ich zjedzenie nie odbije się fatalnie na jego stanie zdrowia.

Jak informował wiceminister, minister zdrowia przesłał to rozporządzenie do ministra spraw zagranicznych z zapytaniem, czy jego konstrukcja prawna i pojęciowa mieści się w ramach prawnych unijnego rozporządzenia i całego pakietu przepisów dotyczących żywności.

- Minister spraw zagranicznych w swoim piśmie wprost wskazuje na to, że będzie się ono mieściło w tych ramach tylko wówczas, gdy zostaną z niego usunięte przepisy niezgodne z definicją surowca. Mianowicie surowcem jest jabłko czy zboże, ale nie jest nim ciasto śliwkowe, zupa czy marynata. Mało tego, surowcem nie jest kapusta kiszona czy ogórki kiszone, które nota bene w obowiązującym krajowym rozporządzeniu funkcjonują niejako poza ramami ścisłej definicji surowca pierwotnego - dodał Igor Radziewicz-Winnicki.

- Nie ulega żadnej wątpliwości, że nie ma przeszkód, by rolnik, który chce produkować ciasta i dżemy, je wytwarzał, ale aby zapewnić bezpieczeństwo konsumentów, którzy te wyroby będą kupowali, produkujący je rolnik musi poddać się pewnemu nadzorowi i rygorowi produkcji. Ten rygor produkcji opisuje wprost rozporządzenie 852. Innymi słowy, rolnik musiałby założyć taką działalność gospodarczą i dostosować się do szeregu przepisów - mówił wiceminister.

Z dalszej części wypowiedzi wynika jednak, że wiceminister zdrowia widzi możliwość sprzedaży bezpośredniej po zmianie… przepisów finansowych:

- Być może lepszym sposobem, zamiast zmiany przepisów zdrowotnych i narażania konsumentów na niebezpieczeństwo wynikające ze spożycia zatrutej żywności, jest zmiana przepisów fiskalnych czy też wprowadzenie takich, które ułatwią rolnikom funkcjonowanie w ramach gospodarstw, które prowadzą, i sięganie po różnego rodzaju formy zwolnień podatkowych. Wydaje się, że jest to bardziej słuszny sposób, bo likwiduje się w ten sposób utrudnienia administracyjne. Wydaje się, że jest to jedynie słuszna droga, bo łatwiej jest w dyskursie publicznym tłumaczyć, dlaczego traktujemy rolników w sposób szczególny w obszarze prawa podatkowego, niż wyjaśniać, że narażamy całą populację na ryzyko zatrucia żywnością przechowywaną i przetwarzaną w niewłaściwych warunkach tylko dlatego, by ułatwić rolnikom sprzedaż bezpośrednią produktów. Obawiam się, że na tym etapie naszej wiedzy i współpracy – uznaję współpracę z panią poseł za doskonałą – nie uda nam się udowodnić, że zupa jest surowcem - tłumaczył.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM