Ardanowski komentuje sytuację w rolnictwie oraz działalność AGROunii



farmer.pl - 24 stycznia 2019 12:35


W czwartek Jan Krzysztof Ardanowski minister rolnictwa spotka się w Grabicy z rolnikami, w tym producentami trzody chlewnej. Jest to efekt grudniowych protestów rolniczych, zorganizowanych przez „Solidarności” RI pow. piotrkowskiego - podaje farmer.pl.

Minister, potwierdził dzisiejsza wizytę w Grabicy, w porannym programie „Money. To się liczy”. Jednocześnie odniósł się do aktualnej sytuacji w rolnictwie. Jednym z poruszanych w trakcie wywiadu wątków była działalność Michała Kołodziejczaka i AGROunii.

Minister ocenił - jemu nie chodzi o żadne sprawy rolnicze. Poleca kto ma być w Polsce lekarzem weterynarii, dyrektorem ODR, a kto nie. Nie będzie decydować o tym kto ma być zatrudniony, a kto nie. Nie mówi o żadnych merytorycznych kwestiach. Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii został odwołany, ponieważ zbiegło się kilka kwestii. Podejmuję decyzje kadrowe, nie był to impuls ani potrzeba chwili. Żadna organizacja nie będzie decydować kto ma być zatrudniony w administracji – powiedział minister rolnictwa. Podobnie ocenił odwołanie Powiatowej Lekarz Weterynarii w Parczewie.

Do sukcesów resortu, minister zaliczył rozwój sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych z gospodarstw. - Przedstawiłem pakiet spraw niezbędnych do realizacji w rolnictwie i nie chodzi o to, by tylko duże gospodarstwa przetrwały. Gospodarstwa przetrwają, nie przez pompowanie w nie pieniędzy społecznych ale przez to, że produkują i sprzedają. Rolnik może, bez żadnych zgód, zezwoleń produkować, przetwarzać i sprzedawać nie tylko do konsumenta ale też do restauracji czy agroturystyki. Parę tysięcy ludzi dzisiaj to realizuje ale nowe zasady funkcjonują dopiero od stycznia tego roku. To się rozwija i trzeba upewnić rolników, że nikt ich za to nie będzie karał.

Sprzedaż bezpośrednia z gospodarstwa, jak podkreślał minister, łączy się dzisiaj z dużą kwotą wolną od podatku, równą 40 tys. zł. – Są to spore pieniądze dla małego gospodarstwa, powyżej tej kwoty wchodzi 2 proc. podatku od sprzedaży. Chodzi o to, żeby odwołać się w małych gospodarstwach do tej samodzielności i zaradności rolników, która w nich drzemie, a nie o dalsze uzależnianie się od pieniędzy unijnych.

Więcej na www.farmer.pl