Zbigniew Chołyk: Bez wyraźnej poprawy jakości, nie ma szans na opłacalną produkcję jabłek



Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl - 07 stycznia 2019 09:56


Produkcja jabłek przestała być działalnością przynoszącą zyski sadownikom. - Przez ostatnie 25 lat nie zdarzyła się sytuacja, by średnia cena wszystkich owoców uprawianych w grupie Stryjno Sad, trzeci sezon handlowy z rzędu wyniosła poniżej 1 zł/kg. W 2017 roku ceny osiągnęły przyzwoity poziom ze względu na niskie plony spowodowane przymrozkami. Wprawdzie na Lubelszczyźnie nie mieliśmy tak dużych strat, jak w innych rejonach Polski, ale w przypadku czereśni czy wiśni -prawie 90 proc. przemarznięć – mówił Zbigniew Chołyk, prezes grupy Stryjno Sad i spółki LubApple, podczas spotkania firmy Timac Agro 10 grudnia ub. r.

Jak przekazał Zbigniew Chołyk, w rejonie lubelskim wielu producentów uprawia w swoich gospodarstwach leszczynę, dzięki czemu w ostatnich latach udało się poprawić dochody. Członkowie grupy Stryjno Sad specjalizują się gównie w produkcji jabłek, porzeczki czarnej i kolorowej oraz wiśni. Od 2013 roku produkcja jabłek u członków grupy znacząco się nie zwiększyła (rozwój jedynie w przypadku porzeczki kolorowej).

Zbigniew Chołyk podczas spotkania wskazał największe problemy w produkcji sadowniczej ostatnich lat. - Rosyjskie embargo na owoce i inne produkty z pewnością znacząco przyczyniło się do obecnej sytuacji rynkowej. Dużo błędów popełniliśmy my jako sadownicy, ale i strona rządząca. Mając odcięty rynek na 800 tys. ton eksportu, podwoiliśmy produkcję, nie wiem czy ktokolwiek inny tak reaguje na podobną sytuację ekonomiczną – zaznaczył.

- W ciągu ostatnich 4 lat powstało wiele nowych gospodarstw. Rolnicy z produkcji zbożowej, czy zwierzęcej, przestawiali się na sady, ponieważ wydawało im się, że w sadownictwie jest lepiej. W naszym regionie, co roku powstają kolejne sady – dodał.

W ocenie Zbigniewa Chołyka, zła sytuacja wynika również z dużego rozdrobnienia i braku zorganizowania się producentów. – Bycie w grupie daje szansę normalnego gospodarowania i funkcjonowania na rynku, ale niestety zorganizowanych producentów jest w tej chwili tylko 15 proc. Sadownicy działając w zorganizowanych strukturach poprzez grupy, spółdzielnie, mają szansę nawiązać współpracę z zagranicznymi odbiorcami handlowymi, szybko rozwijającymi się sieciami supermarketów i zaoferować większą partię jednolitego towaru – powiedział.

Nie bez znaczenia jest też nieodpowiednia struktura odmianowa. – W dalszym ciągu produkujemy zbyt mało odmian poszukiwanych na nowych rynkach. Tak naprawdę na dzień dzisiejszy trzeba produkować 4 odmiany jabłek i z nimi ruszać w świat. Nie powinno być przesadnego rozdrobnienia odmianowego – mówił Zbigniew Chołyk.

I zwrócił uwagę na kwestię jakości. – Nie może być tak, że państwo, które produkuje 5 mln ton jabłek w połowie grudnia nie ma czym handlować. Nie mamy jabłka spełniającego wymagania odbiorów z Indii, którzy oczekują jędrności 6,8 kG. Zdecydowanie musimy zrobić wszystko, by poprawić jakość. Trzeba zbierać jabłka w odpowiednim terminie, dobrze wybarwione, wyprodukowane – zaznaczył.

Zdaniem Zbigniewa Chołyka, bez wyraźnej poprawy jakości nie będzie szans na uzyskanie opłacalnej produkcji jabłek deserowych.

– Powinniśmy zlikwidować stare, nieefektywne sady oraz plantacje roślin jagodowych z niehandlowymi odmianami. Konieczne jest wdrażanie programów jakościowych na etapie produkcji, wprowadzenie późniejszych autentycznych i rzetelnych kontroli jakości owoców w całym obrocie handlowym – powiedział prezes grupy Stryjno Sad.