Zaraz ogniowa zaatakowała grusze. Straty będą kolosalne (zdjęcia)

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska/www.sadyogrody.pl 02 marca 2017 11:11

Zaraza ogniowa zaatakowała grusze. Jak mówi serwisowi www.sadyogrody.pl anonimowo sadownik spod Grójca, problem ten pojawił się na bardzo dużym obszarze. Zaatakowane gałęzie trzeba wycinać, palić i zdezynfekować. Podobnie z całymi drzewami.

- Cały zeszły sezon wegetacyjny było wszystko dobrze. Po zbiorze skądś się ta bakteria wzięła. Objawy były takie, że część liści na niektórych gałęziach nie spadła i wisi do tej pory. Gałęzie te pozamierały w dziwny sposób. Część z nich zamarła cała, część tylko do połowy, część w środku. Początek gałęzi jest zdrowy, natomiast środek martwy – tłumaczy.

Sadownik przyznaje, że im zdrowsze drzewo i lepszy wigor wzrostu tym większe szkody. - W sadzie w którym był duży urodzaj, małe przyrosty znikoma jest ilość uszkodzeń. Natomiast w młodym sadzie, gdzie przyrost był duży, owoców było mało to szkody są bardzo duże. Problem ten pojawia się głównie w odmianie ‘konferencja’. W ‘xeni’ nie widać tego wcale – dodaje.

- Im silniejszy wigor drzewa tym większe są straty. Co oznacza, że im sad był bardziej zadbany tym szkody w nim większe. Jak drzewo jest mocno zainfekowane to trzeba je całe wyrwać i spalić. Pojedyncze gałęzie trzeba usuwać z zapasem na zdrowej tkance, dezynfekować i pryskać – tłumaczy.

- Szkody, zwłaszcza w moim trzyletnim sadzie są kolosalne. Niestety gałęzie które powinny mieć plon, są zapąkowane i niestety martwe. Niestety trzeba liczyć się z tym, że i zbiory będą mniejsze – dodaje.

Sadownik spod Grójca mówi, że z informacji jakie posiada od doradców sadowniczych w różnych rejonach straty w gruszach są bardzo duże. - Nikt nigdy nie zaobserwował takiego zdarzenia, żeby bakteria się zadomowiła po zbiorze owoców. Można było przecież opryskać miedzianem ze dwa razy po zbiorze i nie byłoby tego problemu. Doradcy sami przyznają, że w życiu się z takim czymś nie spotkali. W zeszłym roku było dużo zarazy ogniowej na drzewach jabłoniowych i gruszach. Zaraza musiała dostać się do drzew na jesieni, po zbiorach. Straty z tego powodu będą ogromne – podsumował sadownik. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI