Trzeba inwestować - rozmowa z Grzegorzem Miturą, właścicielem plantacji truskawek w Garwolewie



Albert Katana; www.sadyogrody.pl - 13 czerwca 2019 11:16


Musimy sobie uprzytomnić, że trzeba inwestować w dobre sadzonki, włókninę, nawodnienie, pielęgnację. Jeśli rolnicy to zrozumieją, będziemy mieć coraz lepsze plantacje. Jeśli nie, będzie jak będzie - rozmowa z Grzegorzem Miturą, właścicielem plantacji truskawek w Garwolewie.

Ciepło i wilgotno, przedtem susza, przymrozki - to nie są idealne warunki dla truskawki. W zeszłym roku było podobnie. Jak sobie z tym radzić?

W tym roku napotkaliśmy na trzy główne problemy. Zaczęło się od temperatur niesprzyjających truskawkom; przymrozki nocne przejawiały się spadkiem temperatur do minus 6 stopni Celsjusza. Akurat truskawka była pod okrywami z agrowłókniny, to zabezpieczyło rośliny w jakimś stopniu, choć moim zdaniem przemarzło ok. 15% kwiatów. Niestety, mimo że truskawka powinna być na dzień odkryta, nie mogliśmy zdjąć okryw, ponieważ na kolejną noc znów zapowiadano przymrozki, i kwiaty, które kwitły pod folią nie wykształciły ładnego owocu. Czyli ten pierwszy owoc spod okryw był zniekształcony. Czyli przymrozki to pierwszy niekorzystny czynnik.

Drugim niekorzystnym czynnikiem była susza i silne wiatry, które zniszczyły nam liście, przez co truskawka nie miała już tego wigoru. Z suszą radziliśmy sobie stosując deszczownie i nawadnianie kropelkowe.

Trzeci czynnik to deszcze, które padały przez dwa tygodnie. Teraz  (25 maja – red. ) to się uspokoiło, od 3-4 dni pogoda jest idealna – jest ok 20 stopni, trochę wiatru, słońce, to dobra pogoda dla truskawki. Noce mogłyby być trochę cieplejsze, ale nie możemy mieć wszystkiego, prawda? Suma sumarum teraz pogoda się wyklarowała, natomiast przez ostatni miesiąc te trzy zjawiska, o których mówiłem były bardzo niekorzystne dla nas.

Jaka jest powierzchnia pańskiej plantacji?

My tu prowadzimy gospodarstwo rodzinne, opiekujemy się plantacją ok. 30 hektarową. 

Jakie Pan uprawia odmiany truskawek?

Mamy 3 odmiany – Rumbę, Azję i Malwinę, mniej więcej po 10 ha. Sezon trwa u nas ok. 2,5 mc. Cały czas szukamy innych odmian, ale te odmiany dla nas i dla naszych odbiorców są dobre. Każda z nich jest smaczna - Rumba jest wcześnie, Azja bardzo ładnie wygląda, a Malwina jest późna. To trudna odmiana do uprawy, bo kiedy owocuje, nie ma już przemysłu, i jeśli się ją źle zrobi to nie ma jej gdzie sprzedać. Niewielu ją uprawia.

Ma Pan stałych odbiorców?

Tak, od około 10 lat. Około 50% sprzedaję w kraju, drugie 50% idzie na eksport.

Uważa Pan, że pańska plantacja jest idealna? Jak powinna wyglądać plantacja, żeby plantator nie bał się pogody?

Nie, nie jest idealna. Idealna plantacja powinna znajdować się w tunelach. My też mamy tunel, ok. 80 arów, ale w tym roku nie mieliśmy uprawy w tunelu, żeby ziemia rok odpoczęła pod nowe nasadzenia. Natomiast koledzy uprawiający truskawkę w tunelu bardzo sobie chwalą to rozwiązanie, bo w tym roku tunel sprawdził się idealnie, nie tylko w truskawce ale też w malinie – widziałem już wczoraj (24 maja – red. ) pierwsze zbiory malin z tuneli, i ten towar jest bardzo ładny. Truskawka również jest bardzo ładna.

Hiszpanie potrafią osiągnąć plon 110 ton z hektara uprawy pod osłonami w rynnach...

Tak, jest to możliwe. W ubiegłym roku byliśmy tam jesienią, kiedy właśnie sadzili sadzonki – wygląda to bardzo fajnie. Ale oni uprawiają tam truskawki od 50 lat i co roku doskonalą te systemy, to są już przedsiębiorstwa.

...a Belgowie i Holendrzy produkują już truskawki przez cały rok, pod sztucznym oświetleniem… Polacy są trochę z tyłu, czy dotrzymujemy kroku?

Myślę, że jesteśmy z tyłu i musi jeszcze trochę czasu upłynąć, żebyśmy mogli spróbować ich dogonić. Natomiast nam raczej bliżej do plantacji niemieckich, bo też je obserwuję, jeżdżę tam, patrzę, jak oni robią. W swoim gospodarstwie wzoruję się na Niemcach.

Hiszpanie uprawiają na wałach, na czarnej folii. U nas wały niekoniecznie się sprawdzają, bo mamy mroźne zimy i na wałach truskawka pomimo okryw będzie przemarzała. U nas robimy to w otwartym terenie, w gruncie, na płask, w systemie rzędowym co metr. Dzięki temu naprawdę wiele prac można zmechanizować – sadzenie, pielęgnacja roślin, ściółkowanie, dzięki temu ludzie potrzebni są nam tylko do zbioru i pielenia, chociaż tego pielenia nie jest dużo.

Przed anomaliami pogodowymi jesteśmy w stanie się zabezpieczyć, najgorsze dla nas są ulewne, nawalne deszcze i gradobicia.

Dobrze, ale skoro idealna plantacja to tunele, czemu pod osłoną ma Pan tylko 80 arów?

Wie pan, cała powierzchnia naszego gospodarstwa to 135 hektarów. Posiadając taką powierzchnię mamy sporą rotację upraw, możemy wymieniać działki pod plantację truskawek. Uprawiając 30 hektarów truskawki w gruncie jesteśmy w stanie dobrze zarobić, natomiast przy hektarze tuneli wczesnej truskawki zysk, w porównaniu z otwartą powierzchnią, nie jest tak duży. Gdy 5 lat temu zakładaliśmy tunel korzystając z dofinansowania z PROW myśleliśmy, że to będzie pierwszy ale nie ostatni tunel. Tunel jednak wymaga bardzo dużo pracy i przy naszym areale bardzo dużo czasu zajęło by zajmowanie się nim, żeby był idealny. To jest dobre rozwiązanie dla małych gospodarstw. Powinny je stawiać osoby, które na małym areale chcą zmaksymalizować plon.

My uprawiamy i kukurydzę i rzepak, nie ukrywam, że to gospodarstwo rozwijało się z 17 ha do obecnych 135 dzięki tylko truskawce. To, co zarabiamy z truskawek, inwestujemy w zakup ziemi. Ale truskawki już nie zwiększamy, wręcz przeciwnie, będziemy zmniejszać, ale chcemy to robić jak najlepiej. Bo ilość jest, ale jakość niekoniecznie ta, jaką bym sobie wymarzył.

Co zrobić, żeby jakość była wysoka?

Odpowiedź jest w sumie prosta – trzeba inwestować. Czasy się zmieniły, to już nie jest tak, że kupiłem sobie sadzonkę od sąsiada, zasadziłem, trochę nawozu posypałem, urosło i to sprzedałem za dobre pieniądze. Takich czasów już nie ma i nie będzie. Musimy sobie uprzytomnić, że trzeba inwestować w dobre sadzonki, włókninę, nawodnienie, pielęgnację. Jeśli rolnicy to zrozumieją, będziemy mieć coraz lepsze plantacje. Jeśli nie, będzie jak będzie.

Chwileczkę – chce mi Pan powiedzieć, że problemy polskich rolników wynikają z ich chciwości? Że nie dlatego nie inwestują, że ich nie stać, tylko, że nie chcą?

Niekoniecznie. Ja widzę na swoim przykładzie, i na przykładzie moich kolegów, że u nas o truskawkę się dba. Tu gospodarstwa utrzymują się tylko z truskawki. Natomiast są gospodarstwa, które mają truskawki obok innych upraw, a nawet hodowli, i w wielu tych gospodarstwach plantacje są niedopilnowane, jakość owoców jest gorsza. Zdarza się też, że zostawia się plantacje „na trzeci zbiór”. Jakość tego trzeciego zbioru też jest gorsza, pomimo stosowania dobrych praktyk.

Może to rzeczywiście trochę chciwość, bo jednak tego trzeciego zbioru nie powinno się zbierać...

Plantatorzy borówki amerykańskiej dbają o jakość u wszystkich producentów. Czy producenci truskawki są równie silnie zorganizowani?

U nas jest duże rozdrobnienie plantacji, nie ma zrzeszenia w regionie, muszę przyznać. Nie ma komu się za to wziąć. Ja np. nie chciałbym brać na głowę spraw związku, jeździć, załatwiać sprawy, bo musiałbym zostawić gospodarstwo. Spotykaliśmy się nie raz, rozmawialiśmy, ale nie ma woli do tego.

Skoro jeszcze nie potrzebujecie się organizować, to widocznie truskawki raz tańsze, raz droższe, ale generalnie chyba się opłacają? Utrzymujecie się z truskawki, powiększacie gospodarstwa, plantatorzy raczej nie rezygnują z plantacji. No chyba, że z powodu braku pracowników, bo przecież nawet właściciel Sadpolu z Wierzbicy, nazywany królem truskawek, zaorał 450 ha z powodu braku ludzi do zbioru...

W tym roku ludzie do pracy są chętni, przyjeżdżają. Oczywiście z Ukrainy. Proszę zauważyć, że pracownicy chętniej przyjeżdżają na plantacje zadbane, gdzie są również dobre warunki socjalne, gospodarze dbają o to, żeby pracownik miał gdzie spać, umyć się, wysuszyć zmoczone na polu ubranie. Naprawdę ludzie na to zwracają uwagę i wybierają takie plantacje. Problemy mogą mieć gospodarstwa, gdzie truskawki są zarośnięte, słabo wyściółkowane, i to jest efekt namnażania się problemów od samego początku.

W naszym gospodarstwie wybudowaliśmy specjalny hotel dla pracowników, z jadalnią, pralnią, wszystkimi sanitariatami – dzięki temu też mamy ludzi, bo informacja o warunkach przenosi się pocztą pantoflową. Dlatego mniejsze gospodarstwa mają ciężej. Ale z ludźmi na tę chwilę nie ma problemu. W zeszłym roku było gorzej. Ale powiem panu, że jeszcze kilka lat temu przyjeżdżali do nas wyłącznie ludzie ze wsi, i oni znali pracę, nie bali się jej, pracowali dobrze i my byliśmy z nich zadowoleni. Natomiast teraz coraz więcej pojawia się osób z Ukrainy wschodniej, i to są ludzie z miasta; niektórzy nie wytrzymują, nie mogą się przyzwyczaić do ciężkiej pracy. Bo to jest praca od 6 rano do 12 – potem robimy przerwę i po południu jeszcze raz wychodzimy. Staramy się, żeby ludzie nie pracowali zbyt długo, bo to się później odbija na jakości pracy. Dlatego też dajemy wolne soboty.

Takie warunki! Pozostaje mi zapytać, ile Pan płaci?

Powiem panu, że tu są wyrównane stawki (śmiech).

Plantator z Bielin mówił, że można zarobić do 5 tys. miesięcznie – prawda to?

W tamtym roku był dobry plon, więc można było. W tym roku nie będzie tylu owoców, o jakieś 35 %. My oczywiście będziemy w związku z tym mieć 35% mniej zysku, bo koszty mamy stałe – sadzonek, nawadniania, włóknin. Nawet nie pomniejszą się koszty zbioru, bo ja płacę za zbiórkę zgniłych, które wyrzucam.

Z tymi smacznymi truskawkami to Pan trochę przesadza... Truskawki nie smakują już tak, jak dawniej. Teraz truskawka to „ładny pojemnik na wodę”, jak kiedyś powiedział pewien producent sadzonek...

Jako plantator z tym się nie zgodzę. Owszem, są odmiany takie jak Alba - wczesna, bardzo ładna, kształtna, stożkowa, ale bez smaku. Owszem, ludzie ją kupią, ale raz. Rumba jest od niej dużo smaczniejsza. Ok. wygląd jest ważny, ale smak jest decydujący.