Tradycja połączona z pasją - wywiad z właścicielem gospodarstwa Sad Rokicki



Albert Katana/ www.sadyogrody.pl - 29 października 2019 10:29


Sadownicy mają to do siebie że „wiedzą najlepiej”; ja na szczęście do nich nie należę, nie boję się pytać, bo kto pyta nie błądzi; jestem bardzo wdzięczny wszystkim tęgim umysłom, które nadal chcą mi odpowiadać na wszelakie pytanie i torować drogę do sukcesu - mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl, Cezary Rokicki, właściciel gospodarstwa Sad Rokicki w Białej Rawskiej.

Za co dostał Pan Nagrodę Gospodarczą Wojewody Łódzkiego?

Nagrodę Gospodarczą Wojewody Łódzkiego otrzymałem w kategorii gospodarstwo rolne z czego jestem niezmiernie dumny. Za co ją otrzymałem? Myślę, że najlepszą odpowiedzią na Pana pytanie będzie iż za moją ciężką pracę, poświęcenie i pasję jaką darzę swoje gospodarstwo.

Spot reklamowy na fejsbuku ma Pan całkowicie po angielsku - nie kieruje Pan produkcji do polskich konsumentów?

Widzę że bacznie Pan obserwuje mojego fanpage’a, bardzo mi miło z tego powodu. Spot mojego gospodarstwa został nakręcony po angielsku nie ze względu na to iż nie kieruję mojej produkcji na rodzimy rynek, po prostu jestem świadomy iż język angielski jest najbardziej popularnym językiem na świecie i każdy oglądający spot będzie rozumiał co chciałem przekazać, poza tym polscy kupcy też muszą znać przynajmniej angielski ze względu na handel z zagranicznymi kontrahentami. Świat idzie naprzód i ja po prostu za nim nadążam. Dodam jeszcze iż spot był wyświetlany w Almerii na seminarium na które zostałem zaproszony i w tym celu tak naprawdę go nakręciłem.

Produkuje Pan Szampiona, Jonagoreda, Ligola, Princa - a gdzie Gala?! Wszyscy przecież produkują teraz Galę...

Właśnie dlatego że wszyscy ją mają, ja jej aktualnie nie posiadam, ale nigdy nie mówię nigdy, dość możliwe, że w następnych latach pojawi się w moim sadzie jakiś ciekawy sport Gali. Poza tym w moim sadzie była Gala około 20 lat temu wtedy były tylko dwa sport Must i Royal, po zimowym mrozie większość areału mi przemarzła.

Czytałem, że sprzedaje Pan głównie na rynku hurtowym w Katowicach - nie bliżej do Bronisz?

Każdy jeździ gdzie mu wygodniej tak naprawdę. Moi rodzice jeździli do Katowic i ja po prostu przejąłem klientów po nich. Bronisze to już niestety nie jest rynek hurtowy tylko zaczyna się robić bardziej detaliczny, a poza tym jest za blisko – towaru brakuje a za dwie godziny jest go pełno, bo kolega zadzwoni do kolegi i wszyscy jadą jak szaleni bo blisko...

Susza nie grozi Pańskiemu sadowi - cała plantacja jest nawadniana. Nawadnianie to dziś konieczność, ale jeszcze niedawno to było coś w rodzaju kaprysu. Pan dawno temu założył nawadnianie? Co Pana do tego skłoniło?

Nawodnienie w sadzie zaczął zakładać jeszcze mój ojciec – wtedy sąsiedzi się z niego śmieli, ale później nie było im już do śmiechu, kiedy wystąpiły pierwsze suche lata i jabłka nie rosły z braku wody. Co skłoniło? Myślę, że chęć nowoczesności i dążenia do doskonałości w tym co robię.

Jakie środki ochrony sadu poza nawadnianiem stosowane są w Pańskim sadzie? Siatki przeciwgradowe, armatki hukowe...?

Aktualnie nie posiadam siatek antygradowych, posiadam armatkę i jestem z niej bardzo zadowolony – chociaż sąsiedzi, którzy nie mają sadu już niekoniecznie. Kilka razy uratowała mi plon.

Współpracuje Pan z INHORT Skierniewice, odbywają się u Pana seminaria sadownicze - korzystanie z czyjejś wiedzy wymaga pewnej pokory, uznania, że wie się mniej niż inni. Mam wrażenie, że to nie jest takie znów popularne wśród sadowników, że wciąż bardzo często “chłop na zagrodzie równy wojewodzie”, co nie przekłada się niestety na sukces ekonomiczny gospodarstwa...

No cóż sadownicy mają to do siebie że „wiedzą najlepiej”; ja na szczęście do nich nie należę, nie boję się pytać, bo kto pyta nie błądzi; poza tym dzięki pytaniom cały czas dowiaduję się czegoś nowego, co mogę wprowadzić do gospodarstwa i za to jestem bardzo wdzięczny wszystkim tęgim umysłom, które nadal chcą mi odpowiadać na wszelakie pytanie i torować drogę do sukcesu, bo mój sukces będzie też ich sukcesem.

100 lat tradycji ma Pańskie gospodarstwo, szmat czasu. Myśli Pan, że przed Sadem Rokicki kolejne 100 lat?
100 lat? Hmmm wszystko zależy od tego jaka będzie koniunktura jeśli chodzi o sady w naszym kraju, ale tak bardzo bym chciał żeby to, co otrzymałem od rodziców przekazać swoim dzieciom, które będą tak samo zafascynowane pracą w ogrodzie jak ja jestem.

Dziękuję za rozmowę.