Prof. Makosz: Zwiększanie produkcji jabłek to wymierna strata dla producentów

Autor: Prof. dr hab. Eberhard Makosz / www.trsk.pl 09 sierpnia 2016 10:20

Prof. Makosz: Zwiększanie produkcji jabłek to wymierna strata dla producentów Prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych/ fot. PTWP

- W naszym kraju ciągle rośnie produkcja drzewek jabłoni, powierzchnia sadów i zbiory jabłek. W krajach z wysoką produkcją jabłek, z wyjątkiem Chin, rośnie powierzchnia sadów i produkcja jabłek. Wynika to z dotychczasowych dobrych wyników ekonomicznych w produkcji jabłek oraz dotacji na zakładanie sadów jabłoniowych - mówi prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

Produkcja kwalifikowanych drzewek jabłoni wyniosła 1.5 mln sztuk w 1951 roku, a w ostatnich trzech latach 8.1 mln. W latach 2011-2015 produkcja drzewek kwalifikowanych wyniosła około 37 mln a kategorii CAC aż 62 mln, razem prawie 100 mln sztuk. W tym 5-letnim okresie sadownicy produkowali na własne potrzeby około 1.5 mln a w "dzikich szkółkach" od 1.0 do 1.5 mln sztuk.

- W strukturze odmianowej od wielu lat dominują odmiany Idared i Sampion. W ostatnich 5 latach ich udział w kwalifikowanych drzewek wynosił 10,4 proc. dla odmiany Idared i 8,4 proc. odmiany Sampion. Dla przykładu odmiany RedJonaprince 6,4 proc. a odmiany Redchiev (Camspur) tylko 2,9 proc. Uwzględniając wszystkie jednokolorowe odmiany, włącznie z czerwonymi mutantami odmian Idared i Sampion ich udział w produkowanych drzewkach kwalifikowanych wynosił 47 proc., a tylko odmian typowo jednokolorowych znajdujących zbyt na wymagającym rynku zagranicznym, zaledwie 23 proc. Dowodzi to o szybkiej konieczności zmian w strukturze odmianowej, ze zdecydowanym wzrostem produkcji odmian jednokolorowych - dodaje. 

W latach 2011 - 2015 eksport drzewek jabłoni wynosił co najmniej 25 mln, w tym około 20 mln do krajów Wschodniej Europy. - Pozostałe 5,0 do innych krajów europejskich. Warto podkreślić, że kraje Wschodniej Europy importują podobne ilości drzewek jabłoni z krajów Zachodniej Europy. Niech tylko 20 proc. tych drzewek będzie normalnie owocowało, wzrosną tam zbiory jabłek. W związku z tym można się spodziewać zmniejszonego importu jabłek, także z Polski. Nasz kraj także importuje drzewka z krajów Zachodniej Europy. W ostatnich 5 latach 7 - 8 mln sztuk, które łagodzą deficyt odmian jednokolorowych - tłumaczy prof. Makosz. 

Według niego, przy produkcji około 100 mln drewek kwalifikowanych i CAC na krajowy rynek może trafić tylko około 90 mln sztuk (10 proc. nie sprzedanych drzewek). - Szacuje się, że w latach 2011 - 2015 z tej liczby drzewek wykorzystano około 60 mln na założenie sadów towarowych, 25 mln na eksport, reszta na sady przydomowe i o niskim poziomie produkcyjnym. Z około 60 mln drzewek założono 20 000 - 25 000 hektarów sadów. W pierwszych 5 latach plony mogą się wahać od 15-20 ton z hektara a zbiory od 300 - 500 tyś. ton. Kiedy te drzewa wejdą w okres pełnego owocowania, podwoją się plony i zbiory jabłek. Wtedy w najbliższych latach zbiory jabłek wyniosą co najmniej 4,5 mln ton, a przy bardzo korzystnych warunkach pogodowych nawet 5 mln ton - mówi ekspert. 

Przy tak wysokich zbiorach można się spodziewać trudności w zbycie, niskich cen skupu i spadek opłacalności produkcji jabłek. - Nasze możliwości zbytu jabłek deserowych wyniosą do 2,0 mln ton, a przy rekordowym eksporcie, 1,5 mln ton, najwyżej 2,3 mln ton. Reszta to jabłka przemysłowe, które może przerobić nasz przemysł przetwórczy. Tylko po jakich cenach? Wtedy trudno się spodziewać opłacalnych cen, nie tylko jabłek przemysłowych. Czy można się dziwić opinii wielu przetwórców : "dlaczego mam płacić wyższe ceny, jeśli mogę kupić duże ilości jabłek po niższych cenach"- twierdzi prof. Makosz. 

- Chciałbym mocna podkreślić, że teraz każde powiększenie powierzchni sadów i produkcji jabłek to wymierna strata dla producentów a zysk dla odbiorców naszych jabłek. Należy dążyć do zmniejszenia produkcji jabłek, m.in. przez karczowanie drzew, a przede wszystkim nie powiększanie powierzchni sadów jabłoniowych. Nie oznacza to, że w ogóle nie należy zakładać nowych sadów. Jest to konieczne m.in. na utrzymanie naszej pozycji w produkcji jabłek. Ale tylko po wykarczowanych drzewach, z wyższym - niż dotąd - poziomem produkcyjnym oraz przez producentów, którzy już posiadają wysoko produkcyjne sady jabłoniowe i produkują jabłka najwyższej jakości - podsumował prof. Makosz. 

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI