PARTNER SERWISU

Prof. Makosz: Trzeba zakończyć wsparcie na zakładanie sadów. Szkodzimy sami sobie!

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 27 czerwca 2016 09:01

Prof. Makosz: Trzeba zakończyć wsparcie na zakładanie sadów. Szkodzimy sami sobie!

Sadownicy zakładają nowe sady, ponieważ korzystają z pomocy Unii Europejskiej skierowanej na takie działanie. W tej chwili powinno wstrzymać się tą pomoc, ponieważ zaczynamy działać przeciwko sobie. Powinniśmy pilnować, żeby nie było nadwyżki ponieważ spowoduje ona spadki cen i opłacalności produkcji – mówił prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych podczas konferencji „Eksport owoców i warzyw – perspektywy i zagrożenia”.

Według prof. Makosza, Polska jest skazana na wysoki eksport jabłek. - Obecnie produkujemy około 4 mln ton jabłek. Rynek krajowy pochłania około 600-700 tys. ton. Tegoroczny eksport za zeszłoroczne jabłka to 800-850 tys. ton. Przemysł przetwórczy twierdzi, że przerobi do 2,5 mln ton jabłek. Przy takiej wielkości produkcji nie będzie problemu z zagospodarowaniem. Trzeba jednak podkreślić, że prawie za połowę zebranych w tym roku jabłek ceny są poniżej kosztów produkcji. Sytuacja dla wielu producentów będzie bardzo trudna – przyznał.

- Niskie ceny wynikają z nadprodukcji jabłek. W żadnym kraju nie rośnie tak produkcja jabłek jak w Polsce. Jeszcze 10 lat temu produkcja wynosiła 2,5 mln ton. W najbliższych latach prognozujemy zbiory rzędu 4,5 mln ton – podkreślał ekspert.

Jak mówił, w ostatnich 5-latach nasze szkółki wyprodukowały 100 mln drzewek jabłoni. - Z tego założono 20 tys. hektarów sadów na wysokim poziomie intensywności, gdzie plony będą rzędu 40 ton z hektara. Był to pierwszy czynnik, który spowodował wzrost produkcji – tłumaczył prof. Makosz.

- W Polsce stale wzrastają zbiory jabłek. W takich krajach jak Włochy, Francja, Niemcy, USA i południowej półkuli zbiory jabłek są stabilne. Produkcja jest ściśle dostosowana do potrzeb rynku. Zwiększenie produkcji pociąga za sobą istotny spadek cen skupu i opłacalności produkcji - tłumaczył. 

Eksportujemy – w dwóch rekordowych sezonach – ponad 1 mln tys. ton jabłek. Z tego ponad 700 tys. trafiało do krajów Wschodniej Europy. Naszym głównym rynkiem w dalszym ciągu będzie Europa. Jednak kurczyć będzie się rynek Wschodniej Europy dlatego, że w ostatnich latach wyeksportowaliśmy do tych krajów kilkanaście milionów drzewek jabłoni. Kraje Zachodniej Europy wyeksportowały podobne ilości drzewek. To znaczy, że przybyło tam prawie 30 mln drzewek. Niech nawet zaowocuje tam co trzecie drzewko - produkcja wzrośnie i spadnie nasz import. Dlatego alternatywa chińskiego rynku jest bardzo ważna. Pojawia się tylko pytanie kiedy ruszy eksport i za ile? Na to jeszcze nikt nie odpowiedział. Miejmy nadzieję, że będzie to opłacalny eksport. Nasze sadownictwo bez eksportu nie ma szans rozwoju. Musimy zadbać o wysoki eksport owoców – apelował ekspert.

Prof. Makosz tłumaczył, że przez długie lata byliśmy nastawieni na eksport do Wschodniej Europy. - Były to wysyłki stosunkowo łatwe. Teraz jeśli chcemy eksportować m.in. do Chin czy do Wschodniej Europy to musi się podnieść jakość jabłek. Trzeba zmienić strukturę odmianową na te jednokolorowe odmiany. 20 proc. w produkowanych drzewek w ostatnich 5-ciu latach to odmiany jednokolorowe. Kraje Zachodniej Europy produkują 90 proc. takich drzewek. Czekają nas rewolucyjne zmiany w jakości i odmianach – skomentował.

Według prof. Makosza, jesteśmy w stanie sprostać wysokim wymaganiom dalekich rynków tylko potrzeba na to czasu. - Trzeba zmienić odmiany, podejście sadowników i ich mentalność. Nasi sadownicy i szkółkarze już w części wyczuli konieczność zmian i potrafią się dostosować – podsumował. 

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

PARTNER SERWISU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI