Prof. Makosz o przyszłości polskiego sadownictwa i perspektywicznych odmianach jabłek

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 29 lutego 2016 09:20

Prof. Makosz o przyszłości polskiego sadownictwa i perspektywicznych odmianach jabłek Prof. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych/ fot. PTWP

- W naszym kraju ciągle rosną zbory jabłek. Jest to spowodowane nowymi nasadzeniami i wzrostem poziomu intensywności produkcji. Przy normalnym przebiegu pogody w najbliższych latach zbiory jabłek mogą się wahać od 4,3 do 4,5 a w dalszych do 5,0 mln ton. Jeśli tak się stanie to będziemy zajmowali drugie miejsce na świecie po względem produkcji – mówił prof. Eberhard Makosz podczas konferencji Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych pt. „Jabłkowe problemy – sposoby rozwiązania”.

Mówił, że podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, zmieniły się formy drzew z dużych na małe, głównie ze względów ekonomicznych. Na jednostce powierzchni sadu z małymi drzewami osiągano wyższe plony, lepszą jakość przy niższych nakładach pracy i niższych kosztach jednostkowych.

- Warto podkreślić, że małe drzewa lepiej wykorzystują promienie słoneczne. Na dużych drzewach na wyżywienie 1 jabłka potrzeba około 40 liści. Na małych – zaledwie kilka. Korzystniejsza jest relacja liczy owoców w stosunku do drewna jabłoni. Na 1 hektarze sadu ze 100 dużymi drzewami jest więcej drewna niż na 3000 małych drzewach – podkreślił.

W przyszłości nadal będą dominowały sady z małymi drzewami. - Rożne mogą być tylko formy koron. Warto podkreślić, że przez uprawę sadów karłowych zaczęły się wielkie zmiany w polskim sadownictwie. Wzrosły plony, zbiory i eksport jabłek. Szybko zwiększyła się liczba grup i organizacji producentów oraz pojemność chłodni z kontrolowaną atmosferą. Rozwinęło się szkółkarstwo sadownicze i przetwórstwo owocowe. Od wielu lat zajmujemy pierwsze miejsce w produkcji jabłek w Europie, trzecie na świecie, a w dwóch sezonach mieliśmy najwyższe eksport na świecie. Odgrywamy ważną rolę na światowym rynku jabłek. Mamy gospodarstwa produkujące jabłka na najwyższym, światowym poziomie – skomentował prof. Makosz.

- Oprócz Chin tylko w Polsce wzrastają zbiory jabłek. W większości krajów są one stabilne. Między innymi we Włoszech, Francji, USA. Na wzrost zbiorów w krajach Unii Europejskiej wpływ miała Polska. Powodem stabilności zbiorów jest utrzymanie opłacalnych cen skupu jabłek. Produkcja ponad potrzeby obniża opłacalność produkcji, nie tylko jabłek – mówił.

Prof. Makosz tłumaczył, że dotychczas najwięcej produkowaliśmy odmian Idared i Szampion. - Jednak wzrasta produkcja grupy odmian Gala, Jonagold i Red Delicious. Ich jakość jest jeszcze różna. Warto podkreślić, że około 50 proc., a w najbliższej przyszłości 60 proc., to jabłka przemysłowe. Towarową produkcją jabłek zajmują się gospodarstwa towarowe o różnej powierzchni i poziomie intensywności sadów. Szacuję, że około 15 proc. gospodarstw produkuje co najmniej 800 tys. ton jabłek deserowych, tj. około 40 proc. całej produkcji – dodał.  

Według profesora, jednym z największych problemów w krajowej produkcji jabłek jest nadmiar jabłek niskiej jakości. Z informacji uzyskanych od kilku grup i organizacji producentów, tylko około 40 proc. jabłek odpowiada wymogom wyboru pierwszego, w tym do 20 proc. wymogom rynku zagranicznego. Zagranicą ten udział wynosi: w Niemczech – około 60 proc., w Południowym Tyrolu 80-85 proc. Problem jakości wymaga pilnego rozwiązania przez producentów jabłek – podkreślił.

- Jabłka muszą być smaczne, z jędrnym miąszem aż do wiosny i długo świeże po wyjęciu z chłodni. Bez tłustej skórki i ordzawienia oraz jakichkolwiek uszkodzeń skórki i miąszu. Należy podkreślić, że pozostałości pestycydów muszą być poniżej dopuszczalnych norm. Wymagania jakościowe są różne w różnych krajach, jednak trzeba się do nich całkowicie dostosować, jeżeli chcemy sprzedać jabłka po opłacalnych cenach – tłumaczył.

Nasze jabłka są zagospodarowywane w trzech kierunkach, jest to przemysł przetwórczy, eksport i spożycie w kraju. Od wielu lat duży jest udział jabłek przemysłowych – od 50 do 68 proc.

- Jeśli chodzi o eksport to różne mogą być potrzeby eksportowe. Zakłada się, że w najbliższych latach eksport wyniesie 1,2 mln ton, w tym 600 tys. ton do krajów Wschodniej Europy, 500 tys. ton do pozostałych krajów Europejskich i 100 tys. ton poza Europę. Jeżeli z jakiś przyczyn eksport będzie mniejszy to zwiększy się udział jabłek przemysłowych. Przy znacznym spadku eksportu przez 2-3 lata, trzeba będzie zmniejszyć produkcję jabłek w naszym kraju – mówił prelegent.

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI