Produkcja owoców ekologicznych opłacalna, ale nie zawsze się uda. Wady i zalety

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska / www.sadyogrody.pl 01 grudnia 2017 08:50

Produkcja owoców ekologicznych opłacalna, ale nie zawsze się uda. Wady i zalety Mateusz Woźniak, członek zarządu firmy FreshMazovia / fot. żelazna studio

- Produkcja owoców ekologicznych jest dość skomplikowana - wymaga zmiany myślenia na temat produkcji, stosowania środków ochrony. Głównym problemem w tego typu produkcji jest zakaz stosowania środków syntetycznych, środków chemicznych, regulatorów wzrostu, herbicydów, co budzi ogromne obawy - mówił Mateusz Woźniak, członek zarządu firmy FreshMazovia podczas III edycji konferencji "Sady i Ogrody" która odbyła się 20 listopada br. na stadionie PGE Narodowy.

Mateusz Woźniak przyznał, że produkcja ekologiczna jest warta przemyślenia. - Owoce ekologiczne są produktem poszukiwanym. Jest to ogromna szansa dla sadowników, którzy produkują owoce gorszej jakości. Faktycznie na ekologiczne jabłka przemysłowe jest ogromny popyt, a podaż znikoma - dodał.

- Od tego roku FreshMazovia podjęła się doradztwa w sadach ekologicznych i faktycznie widzimy problem podjęcia decyzji czy przechodzić całkowicie na produkcję ekologiczną, czy może tylko częściowo. Jeżeli warunki na to pozwolą to dobrze by było, żeby całe gospodarstwo przechodziło na tego typu produkcję, ponieważ wymaga to zmiany myślenia. Jeśli będziemy kombinować – pryskać trochę ekologicznie, trochę nie, to nic z tego nie będzie. Ekologia to przede wszystkim zmiana myślenia - apelował. 

Jednak są też pewne wady produkcji ekologicznej. - Nie zawsze taka produkcja się uda, ponieważ bardzo ważne w przypadku przechodzenia na ekologię jest sąsiedztwo. Sąsiad, który jest za miedzą może nam bardzo dużo popsuć w ekologii i - mimo naszych starań - to nie wyjdzie. Głównym elementem, o którym mówię są badania pozostałości pestycydów które „rozliczają” ekologię. Aby uzyskać certyfikat ekologiczny trzeba pokonać 3-letnią drogę. Należy zgłosić się do jednostki certyfikującej. W pierwszym roku jednostka certyfikująca musi przyjechać na audyt, sprawdzić jak my to prowadzimy. Trzy lata jest okresem dochodzenia do pełnej ekologii, czyli ekologicznego produktu. Po trzech latach jest pewność, że produkty, które wytwarzamy w gospodarstwie są czyste, pozbawione pozostałości pestycydów i tak dalej. Dopiero w trzecim roku mamy tak naprawdę certyfikat ekologicznej produkcji, którym możemy się pochwalić i jest to nasza przepustka do handlu i lepszych cen - mówił prelegent. 

- Jednak są to niestety trzy lata zawieszenia, ponieważ nie mamy możliwości pokazania certyfikatu, a tym samym uzyskania lepszej ceny za produkt, ponosząc przy tym pewne straty. Trzeba przyznać, że wydatki na produkcję ekologiczną są znacznie wyższe w porównaniu do upraw konwencjonalnych. Sama uprawa jest bardziej pracochłonna, wymaga więcej wiedzy, stąd też na wstępie – jeśli nie mamy doświadczenia – dobrze byłoby poprosić firmę doradczą, aby pokierowała i pomogła poprowadzić tą produkcję. Myślę, że w przypadku uprawy ekologicznej największym problemem i wyzwaniem są badania pozostałości pestycydów ponieważ tak jakby „rozliczają” naszą uprawę, a sąsiedztwo może nam dużo popsuć. Nie mówię nawet o bezpośrednim sąsiedztwie ale o sąsiedztwie naszego regionu. Po tym roku dochodzą do mnie sygnały, że pojawia się problem z tym co wychodzi w badaniach. Mimo niestosowania środków w sadach ekologicznych wychodzą pozostałości środków grzybobójczych, które nie były używane w tym gospodarstwie, ale używane w okolicy. Środki te przenoszą się z deszczem, parą, wiatrem - przyznał ekspert. 

Jak mówił, po trzecim roku jednostka certyfikująca zaczyna pobierać próby do badań w gospodarstwie ale nie owoców, tylko liści. - Liści z roślin, które są uprawiane metodami ekologicznymi. Bardzo często wychodzą na nich pozostałości środków używanych w okolicy. Mimo tego, że owoc jest czysty możemy stracić certyfikat tylko dlatego, że na roślinie został wykryty jakiś środek ochrony. To ogromny problem w produkcji ekologicznej, dlatego trzeba się zastanowić nad tego typu uprawą w danej okolicy. Nie chcę nikogo straszyć bo uważam, że to przyszłość naszego sadownictw a- szczególnie tych mniejszych gospodarstw – ale jeśli tylko jest możliwość oddzielenia się od sąsiada to trzeba próbować - przekonywał. 

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM