Prezes SPJK: Duzi plantatorzy mają już swoje kanały i łatwiej im sprzedać owoc (wywiad)



Albert Katana/ www.sadyogrody.pl - 16 lipca 2019 10:20


Jest wielki optymizm, mimo, że na razie jest ciężko - my plantatorzy po prostu wiemy, że jagoda kamczacka to super owoc, i jeśli my go pokochaliśmy, chcemy go produkować i przetwarzać, to na pewno pokochają go również konsumenci – mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl Andrzej Krupiński, prezes Stowarzyszenia Producentów Jagody Kamczackiej.

W rozmowie z naszym portalem mówił Pan, że mamy przed sobą pierwszy sezon sprzedaży jagody kamczackiej do UE. Jak ocenia Pan potencjał polskich producentów, pod względem ilości, jakości owoców, ale także możliwości marketingowych, logistycznych… Czy jagoda pójdzie tymi samymi kanałami sprzedaży co borówka?

Przede wszystkim ten sezon jest dosyć specyficzny jeśli chodzi o pogodę. Jagoda kamczacka jest odporna na wiele czynników, ale wielu plantatorów uważa, że owocu jest mniej w porównaniu z zeszłym rokiem. Wiosna była sucha, a wiele plantacji nie jest nawadnianych; później negatywnie zadziałały majowe przymrozki.
Na plantacjach prowadzonych profesjonalnie, tam, gdzie jest stałe nawodnienie, owoc jest, będzie duży i ładny, natomiast na innych plantacjach plantatorzy liczą na deszcz.
Jeśli chodzi o same owoce, w Polsce mamy duży problem z odmianowością owoców, bo jest bardzo dużo różnych odmian, które bardzo różnią się od siebie. Większość odmian ma owoce kwaśne i małe, które powinny być używane wyłącznie do przetwórstwa, na soki, dżemy, konfitury, wina i tym podobne produkty. Jedynie 20-30% to odmiany deserowe - jest ich dużo mniej, ponieważ te odmiany weszły dużo później do sprzedaży jako materiał szkółkarski, a wcześniej były dostępne tylko odmiany cechujące się goryczką.
Błędem jest oddawanie tych kwaśnych odmian do sprzedaży detalicznej, na markety, na deser - a niestety tak się dzieje cały czas. My jako plantatorzy musimy to na pewno przemyśleć i zdecydować się na co przeznaczamy owoc, i nie popełniać błędów, bo sami psujemy rynek.
Co do marketingu, tu na pewno jest bardzo dużo do zrobienia. Większość plantatorów posadziła plantację w przekonaniu, że wystarczy wyprodukować dobry owoc, a on się sprzeda. Niby tak powinno być, bo zadaniem rolnika jest produkować, ale w dzisiejszych czasach tak niestety nie jest i nie będzie. Zwłaszcza, że jagoda kamczacka dopiero wchodzi na rynek i niewielu konsumentów zna ten owoc. Stowarzyszenie Producentów Jagody Kamczackiej we współpracy z Krajowym Związkiem Producentów Owoców i Warzyw oraz Ministerstwem Rolnictwa podejmuje działania żeby wypromować jagodę kamczacką w ramach projektu “Czas na polskie superowoce”. Oczywiście, nie nauczymy konsumentów z dnia na dzień jeść jagodę, to jest działanie na lata, ale jako producenci nie możemy czekać z założonymi rękami. Każdy producent powinien promować te owoce w swoim regionie, jakąś ilość przeznaczyć na promocję, próbki handlowe, żeby przekonać konsumentów, że te owoce są dobre i bardzo zdrowe.

Gdy na rynku pojawiała się borówka, za jej uprawę wzięli się zapaleńcy, ale dobrze przygotowani do tego, posiadający dużą wiedzę na ten temat. Czy w przypadku jagody jest tak samo? Bo jagoda kamczacka jest uznawana za roślinę nie wymagającą “wielkiej filozofii”...

Tu sytuacja jest bardzo zróżnicowana. W większości mamy plantatorów małych, których uprawy mają od 0,5 do 3 ha powierzchni, ale nie znaczy to przecież, że nie są to fachowcy. Natomiast jest oczywiście grupa osób, która się nie przygotowała do tego, pod względem merytorycznym, i nie ma odpowiedniego zasobu wiedzy i zaplecza maszynowego. Jest też bardzo duża grupa plantatorów, którzy uprawiają głównie borówkę amerykańską, a w uprawę jagody weszli później. Są plantacje jagody sięgające 40 ha powierzchni, piękne plantacje bardzo dobrze nawadniane. Ci duzi plantatorzy mają już swoje kanały sprzedaży i łatwiej jest im sprzedać owoc.
Mali plantatorzy mają dużo trudniejszą sytuację, bo nawet nie ma w Polsce skupów gdzie można by sprzedać jagodę. Dlatego taki plantator powinien “walczyć” na rynku lokalnym, wykorzystując modę na żywność ekologiczną o wysokich walorach prozdrowotnych. Jagoda kamczacka jak najbardziej jest takim owocem. Ale żeby miała jakość, musi być w ciągu godziny po zbiorze schłodzona do temperatury 7-8 stopni, co wymaga odpowiedniej logistyki i infrastruktury. Duzi plantatorzy mają odpowiednie zaplecze techniczne, natomiast ci mali sadząc myśleli, że po zbiorze od razu zawiozą “gdzieś” ten owoc i nie będą mieli kłopotu. Są oczywiście różne sposoby, żeby wyjść z tej opresji, można na przykład wynająć odpowiedni kontener chłodniczy.
Jako członkowie Stowarzyszenia zaczynamy iść w stronę wspólnego przetwórstwa, czyli zaczynamy współpracę z konkretną firmą, która będzie nam robiła konkretne przetwory - to też jest wyjście.

Są plantatorzy, którzy wyjścia z tej opresji szukają oferując owoce po niskiej cenie.
W internecie są oferty sprzedaży “kamczatki” w cenie od 5 zł do 20 zł za kg. Z czego może wynikać taka rozbieżność, i czy to nie szkodzi ogólnemu interesowi branży? Czy Stowarzyszenie nie powinno starać się wpływać na ujednolicenie cen?

Proszę pamiętać, że możemy zbierać ręcznie albo mechanicznie. Zbiera się ok. 2-3 kg owoców na godzinę, więc niemożliwe jest sprzedawać ręcznie zbierane jagody za 5 zł. Oczywiście jest możliwe, że zbierają nie pracownicy lecz rodzina plantatora. W czerwcu, gdy mamy truskawkę, czereśnię, gdzie można dobrze zarobić, nikt nie przyjdzie zbierać jagody kamczackiej, chyba, że zapłacimy dobre pieniądze, co skutkuje tym, że za kilogram owoców musimy wziąć 15-20 zł. To są ceny uśrednione owoców deserowych. Za mniej niż 10 zł oferowane są owoce zbierane mechanicznie bądź pół-mechanicznie, bo są plantatorzy, którzy zbierają w ten sposób. Owoc taki też nadaje się do spożycia deserowego.
My staramy się uświadamiać plantatorów, że powinniśmy współpracować w zakresie polityki cenowej, natomiast plantacji jagody jest już w Polsce bardzo dużo i bardzo trudno dotrzeć do wszystkich plantatorów. Szczególnie, że bardzo często to są nawet nie plantacje, a takie przydomowe ogródki, gdzie ktoś ma 200-300 krzaków i później sprzedaje po jakiejkolwiek cenie.

Plantatorów jest bardzo wielu, trudno do wszystkich dotrzeć, ale jednak część z nich zauważa potrzebę współpracy. Ilu plantatorów zrzesza Stowarzyszenie Producentów Jagody Kamczackiej? Czy jesteście stowarzyszeniem regionalnym, czy ogólnopolskim?

Nasze Stowarzyszenie zrzesza plantatorów z całej Polski. To są przede wszystkim ludzie, którzy sami się do nas zgłosili i wyrażają chęć współpracy, myślą nie tylko w taki sposób, że “wyprodukuję owoc i ktoś go za ileś tam kupi”, ale plantatorzy, którzy chcą promować produkt żeby sprzedawać z zyskiem. W tym celu powstało nasze stowarzyszenie - aby aktywnie, poprzez różnego rodzaju kampanie, przedstawiać konsumentom walory tych owoców. SPJK na dzień dzisiejszy nie prowadzi działalności gospodarczej i nie sprzedaje owoców, tylko promuje. Jeżeli zgłaszają się do nas klienci, przekazujemy te informacje plantatorom. Ale tworzą się również grupy regionalne, których głównym celem jest handel. Te firmy sprzedają borówkę czy inne owoce, ale interesują się również jagodą, ponieważ mają swoich klientów i swoje kanały dystrybucji.
Jesteśmy w początkowej fazie rozwoju, obliczonego na lata; ludzie związani z borówką amerykańską coś o tym wiedzą, bo jeszcze 15 lat temu przeżywali to samo co my - mieli bardzo smaczny i zdrowy owoc, na tamte czasy dość drogi, mało znany, ale dziś świetnie się sprzedający. Z jagodą mamy taką samą sytuację, potrzeba przede wszystkim czasu, żeby to się rozwinęło.

Mimo wszystko wśród producentów jagody panuje wielki optymizm, to chyba najbardziej optymistyczni producenci żywności w Polsce. Są liderami w produkcji jagody na świecie, mają najlepsze warunki klimatyczne do uprawy tej rośliny, popyt na owoce wielokrotnie przekracza podaż, a pragnienie kosztowania “kamczatki” jest tak ogromne, że sok wytworzony przez zupełnie “świeżych” plantatorów - mam tu na myśli firmę Nutracevit - został uznany na Targach Ekologicznych BIOFACH za produkt roku. Czy przed producentami jagody rozpościera się bogata od sukcesów, świetlana przyszłość?

Tutaj mamy przykład firmy, która znakomicie podeszła do tematu. Nie możemy patrzeć na firmę Nutracevit tylko przez to, co finalnie osiągnęła - ludzie związani z branżą powinni zauważyć, że ten sukces poprzedziła bardzo ciężka praca wykonana przez właścicieli, rodzeństwo Małgorzatę i Marcina Jaszyków. Bardzo dobrze się znamy, nasze drogi połączyły się jakieś dwa lata temu, byli u mnie w szkółce i na plantacji. To przykład ludzi, którzy zaczynając przygodę z jagodą kamczacką mieli nakreśloną ścieżkę, wiedzieli, co dokładnie chcą robić - uprawę organiczną, ekologiczną, przetwarzać ten owoc na soki, konfitury, dżemy. Wiedzieli to i przez dwa lata ciężko pracowali, by do tego dojść. Nagrodą było pierwsze miejsce na targach BIOFACH.
To ogromny sukces dla całej branży - dzięki sukcesowi soku BIOHASKAP® reszta plantatorów zyskała bodziec do działania i zaczęła w większym stopniu przetwarzać owoce. Bo osoby, które raz przetworzyły owoce jagody kamczackiej wiedzą, że to jest owoc idealny do przetwarzania. Jest bardzo dobra czarna porzeczka, bardzo dobra jest aronia, ale rynek się zmienił. My mieliśmy kiedyś 40 ha czarnej porzeczki, teraz nie mamy nic. Mam w domu konfiturę z czarnej porzeczki i konfiturę z jagody - proszę mi wierzyć, że jagoda wygrywa. Jagoda jest też idealnym produktem do wsadów do jogurtów - są już prowadzone rozmowy z firmami, które produkują takie wsady i z samymi mleczarniami. Jest wielki optymizm, mimo, że na razie jest ciężko - my plantatorzy po prostu wiemy, że to jest super owoc, i jeśli my go pokochaliśmy, chcemy go produkować i przetwarzać, to na pewno pokochają go również konsumenci.

Dziękuję za rozmowę.