Maliszewski: Sytuacja na rynku jabłek będzie zależała od samych sadowników

Autor: www.sadyogrody.pl 12 grudnia 2016 10:52

Maliszewski: Sytuacja na rynku jabłek będzie zależała od samych sadowników Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej/ fot. PTWP

- Rok 2016 to kolejny sezon, który był kształtowany przez rosyjskie embargo. Niestety jego zakończenia nie widać, co oznacza kolejne lata z problemami. Musimy więc podejmować logiczne decyzje, zarówno te na poziomie pojedynczego gospodarstwa, jak i te strategiczne, ważne dla całego sektora. W następnych latach produkcja będzie nadal wzrastała, a sposobów na jej dochodowe zagospodarowanie jest niewiele. Nadziei nie daje zarówno postawa władz polskich, jak i unijnych. Dużo więc będzie zależało od nas samych – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, poseł (PSL).

Zdaniem Maliszewskiego pewną nadzieję widać w zachowaniu polskich sadowników np. wobec przemysłu przetwórczego w obecnym sezonie, kiedy na apel Związku Sadowników RP skutecznie ograniczyli dostawy owoców, zapobiegając przez to dalszemu spadkowi ceny i podobnej reakcji w sytuacjach okresowych obniżek. - Nadzieję widzę też w coraz powszechniejszym rozumowaniu, że dziś to już nie są odpowiednie czasy na zwiększanie nasadzeń, ale raczej na zmianę technologii produkcji i poprawę jej jakości. Do tego wszystkiego jednak potrzeba czasu, strategii, przychylności władz i... pieniędzy. Sprzedając jabłka za 50- 70 groszy za kilogram, a porzeczki za 35 groszy nie unowocześni się produkcji. Aby polskie sadownictwo trwało i rozwijało się nie wystarczy tylko chęć i mądrość samych sadowników, ale też handlowców, przetwórców i ministrów – tłumaczy.

Według niego, wykorzystanie limitu na tzw. „wycofywanie” i spore zapasy jabłek w chłodniach przyniosły duży spadek cen. - Przyczyniła się do tego niska jakość przechowywanych owoców i powszechne wystąpienie „czekolady”, na co chyba największy wpływ miała anormalna pogoda latem i jesienią 2015 roku, szczególnie wysokie temperatury i długotrwały brak opadów. Jako ciekawostki trzeba wymienić ogromny import naszych jabłek przez Białoruś oraz duże jak na tę porę roku zapotrzebowanie ze strony przemysłu przetwórczego (mimo ciągłych opowieści o ogromnych zapasach i trudnościach ze sprzedażą koncentratu). Wiosna 2016 pokazała też, jak – pomimo powszechnej krytyki - ważny dla zachowania dobrych cen był mechanizm „wycofywania” – dodaje.

- W tym roku skutki dwuletniego embarga, niewystarczająca pomoc krajowa i unijna oraz polityka przetwórni, skłoniły środowisko sadownicze do podjęcia działań protestacyjnych. - Sadownicy wyszli na drogi, gromadzili się przed urzędami, pisali pisma i zorganizowali jedną z największych w ostatnich latach rolniczą manifestację. Ponad półtora tysiąca uczestników złożyło w wielu centralnych urzędach postulaty istotne dla naszej branży. Najważniejszy dotyczył potrzeby powrotu na rynek rosyjski i ułożenia poprawnych handlowych relacji z największym na świecie importerem owoców. Inne dotyczyły zarówno strategicznych, jak i doraźnych oczekiwań polskiego sadownictwa. Niestety z wielu instytucji do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy jakiejkolwiek odpowiedzi, a te które dostaliśmy są raczej próbą wytłumaczenia braku działań niż zrozumienia naszej sytuacji – mówi Maliszewski.

Nie obyło się bez problemów z terminowym pozyskiwaniem siły roboczej, zwłaszcza w okresie intensywnych zbiorów. - Wiemy, że bez tych pracowników nie wytrzymamy konkurencji i nie będziemy w stanie zerwać tego, co rośnie na naszych plantacjach. Z tych powodów bronimy się przed pojawiającymi się do czasu do czasu propozycjami ograniczającymi nam dostępność do pracowników ze wschodu. Niestety na przełomie roku czeka nas kolejna batalia w tym zakresie, bo nowe propozycje Ministerstwa Rodziny i Pracy są dla nas bardzo niebezpieczne – apeluje prezes ZSRP. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM