PARTNER SERWISU

Kiepska kondycja plantacji malin po zeszłorocznej suszy

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 19 kwietnia 2016 09:18

Kiepska kondycja plantacji malin po zeszłorocznej suszy Wielu plantatorów malin odniosło straty w związku z suszą / fot. shutterstock

Kondycja malin po zeszłorocznej suszy jest kiepska. – W malinach odmian letnich nie ma dużo grubych pędów, więc pędy owoconośne mogę być mniej wydajne. W odmianach jesiennych wytworzyło się sporo nowych sadzonek, rośliny rozbudowywały się, jednak nie było to takie rozbudowanie, jak co roku – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl, Tomasz Kącki, współwłaściciel Kwalifikowanej Szkółki Roślin Jagodowych – Szkółka Kąccy.

Wielu plantatorów malin odniosło straty w związku z suszą. - Składają się na to dwa czynniki. Główny z nich to susza i wysychające plantacje. Kolejnym problemem przy odmianie ‘Polka’ są nasilające się objawy chorób: rdzy i wirusa RBDV. Osłabione plantacje zostały przez suszę mocno uszkodzone. Był taki moment w ubiegłym sezonie, kiedy nawet podlewanie plantacji nie przynosiło skutku. Duże plantacje przestały w ogóle owocować, co z kolei spowodowało wysoką cenę w skupach – dodaje.

Biorąc pod uwagę uprawę malin to nawodnienie staje się bardzo potrzebne. - Jednak zdarzają się również lata, że jest zbyt mokro i wody jest za dużo dla malin. Dla wielu plantatorów istotną kwestią – zwłaszcza w mokre lata – jest uprawa malin pod zadaszeniami, co powoduje, że można sprzedawać cały czas dobry owoc – przyznaje Tomasz Kącki.

Jednak aby nawadniać pola musi być odpowiednio sprecyzowane prawo wodne. – Obecne zmiany w prawie wodnym wskazują na to, że za wodę pobieraną do celów rolniczych będzie się bardzo dużo płacić. Dotychczas za pobór wody do celów użytkowych, gmina płaciła 6-7 gr. Nowy projekt wskazuje kwotę 1,60 zł. Wyobraźmy sobie teraz jak wzrosną ceny wody. Budżet państwa szukając dochodów – przy okazji – może wpłynąć na pogorszenie sytuacji rolników  i przetwórców – mówi Kącki.

Według niego, ważną kwestią są punkty skupu. - Maliny można sprzedać zarówno bardzo tanio, jak i bardzo drogo. W mojej opinii taka sytuacja jest chora, a ceny powinny być zrównoważone. W ubiegłym roku, żeby zebrać kilogram owoców trzeba było poświęcić tyle czasu, co jeszcze rok wcześniej na zebranie trzech kilogramów, a ludziom trzeba było więcej płacić – komentuje.

- Areał upraw malin według danych GUS w ciągu ostatnich pięciu lat w Polsce wzrósł o 100 proc. Maliny zaczynają być owocami coraz chętniej kupowanymi przez przetwórnie, zwłaszcza mroźnie dlatego, że jest mniej problemów z jej zagospodarowaniem. Truskawka zaś w pewnym sensie traci na znaczeniu w przemyśle, natomiast rośnie jeśli chodzi o produkcję na deser. Malina trochę wykorzystuje to jako niszę. Zauważyć można duże zapotrzebowanie na maliny, a cena teoretycznie nie spada, a nawet lekko pnie się do góry – mówi.

Jak mówi właściciel szkółki, w rejonie woj. łódzkiego były trzy dni przymrozków. - Myślę, że nie będą miały wpływu na kondycje plantacji i zbiory. Pąki na dwuletnich odmianach są bez uszkodzeń. Gorzej może być w przypadku truskawek. Część plantacji - po suszy – na wiosnę nie ożyło i są w bardzo kiepskiej kondycji. Większość osób szuka sadzonek truskawek a ogólnie ich brakuje, co powoduje panikę na rynku. Można powiedzieć że sadzonki truskawek na wiosnę 2016 roku są deficytowym towarem – przyznaje.  

Według niego, z malinami jest trochę lepiej. Wielu klientów szuka jednak innych odmian niż ‘Polka’ a to niestety, już jest problem.

Według niego, w Polsce renesans przeżywają odmiany owocujące na dwuletnich pędach, ponieważ zysk jest z nich wyższy, a i owocują nieco wcześniej. - Problemy zdrowotne w uprawie ‘Polki’ pozwoliły również wrócić do łaski starej odmianie ‘Polana’ (jest „nowocześniejsza”  niż ta z początku lat 90 tych XX wieku), którą chętnie zakupują chłodnie dla swoich dostawców surowca. To nowa tendencja, która trwa od około 2 lat. Podobnie stało się z ‘Sengą Senganą’ w truskawce – chłodnie i odbiorcy zaczęli myśleć o stworzeniu odpowiedniej dla siebie bazy surowcowej. Jednak pojawia się pewien problem – sadzonki ‘Sengi’ to najbardziej deficytowy towar na rynku szkółkarskim (a niedawno często niesprzedawanej przez szkółkarzy) – skomentował Tomasz Kącki. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

PARTNER SERWISU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM