PARTNER SERWISU

Grupa Skowronki: Zmiana struktury odmianowej sadów to ogromne koszty

Autor: Aneta Gwara, Magdalena Brzózka / www.sadyogrody.pl 06 lipca 2016 09:10

Grupa Skowronki: Zmiana struktury odmianowej sadów to ogromne koszty Aby zdywersyfikować kierunki zbytu polskich jabłek konieczna jest zmiana struktury odmianowe naszych sadów. Zmiana produkcji pod kątem wymiany odmiany wiąże się z ogromnymi kosztami / fot. shutterstock

Aby zdywersyfikować kierunki zbytu polskich jabłek konieczna jest zmiana struktury odmianowej naszych sadów. Zmiana produkcji pod kątem wymiany odmiany wiąże się z ogromnymi kosztami. W gruncie rzeczy wymiana hektara sadu to koszt w granicach 60-80 tys. zł – mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Tomasz Bankiewicz z grupy producenckiej Skowronki.

Dodaje, że dobrej jakości drzewko kosztuje w granicach 12-15 zł. - Na jeden hektar nasadzamy prawie trzy tysiące sztuk drzewek. Póki co jest to tylko koszt materiału szkółkarskiego. Trzeba jeszcze pamiętać o kosztach związanych z wyrywaniem starych sadów, rekultywacją ziemi czyli oczyszczenie całej powierzchni z rusztowań i niejednokrotnie uprawa gleby pod kątem podniesienia kondycji gleby, czyli wprowadzenie próchnicy do ziemi aby następna odmiana miała dobre warunki do plonowania – tłumaczy.

- Po usunięciu drzew trzeba ponownie młode drzewka wsadzić, ponownie zamontować rusztowania, rozłożyć nawodnienia. W gruncie rzeczy wymiana hektara sadu to koszt w granicach 60-80 tys. zł – mówi.

Tomasz Bankiewicz tłumaczy, że sadząc dobry materiał możemy spodziewać się plonów w pierwszym roku rzędu 3-5 ton. W drugim roku zbiory będą nieco wyższe – 15-18 ton z hektara. W trzecim roku drzewa wchodzą w pełni w owocowanie i zbiory sięgają 30 ton z hektara i więcej.

- Warto wspomnieć również, że produkcja ta odbywa się pod chmurką i w sytuacji, kiedy chcielibyśmy wyposażyć sad w siatki przeciwgradowe to koszty wzrosną kolosalnie. Koszty wymiany odmian w sadzie idą już w dziesiątki tysięcy złotych – dodaje.

Według niego, taki nakład finansowy musi się amortyzować dobrym plonem, jakością. - Warto wspomnieć, że przy takich kosztach możemy liczyć na około 15-letni zbiór. To znaczy, że będziemy daną odmianę uprawiali, zbierali owoce, sprzedawali i odzyskiwali koszty, a później dopiero zarabiali. Obecnie produkcja sadownicza jest bardzo drogą produkcją, a ceny jakie uzyskujemy są poniżej kosztów produkcji. W związku z tym, jeśli nie będziemy sprzedawali jabłek po satysfakcjonujących cenach – takich, które będą przede wszystkim zwracały koszty produkcji i dawały zysk – to niestety źle wróżę tej branży – komentuje Tomasz Bankiewicz.

- Sadownictwo obsługują głównie gospodarstwa rodzinne, czego sam jestem przykładem. Proszę wierzyć, że będę walczył i nie pozwalał na to, żeby branża padała bądź kulała. Niestety w tej chwili nieco kuleje, ale nie z naszego powodu, tylko przez utratę rynków wschodnich. Nie jesteśmy w stanie sprzedać wszystkich jabłek w kraju i tylko nowe rynki dadzą nam szansę na odzyskiwanie kosztów produkcji i zarabiania. Jednak niestety potrzeba na to czasu – przyznaje.

Według niego, z całą pewnością za bardzo zapatrzyliśmy się w kierunku Rosji. - Kraj ten zamknął się z powodów politycznych, natomiast tamtejsi handlowcy sami mówią, że mamy dobry produkt w przystępnej cenie. Gdyby tylko politycy dali nam wolną rękę to natychmiast poukładałyby się kontakty handlowe z Rosjanami. W sytuacji kiedy rosyjska granica otworzy się dla naszych produktów zarobią wszyscy. Producenci, transport, firmy logistyczne, eksportowe, produkujące opakowania. Niestety nie mamy możliwości przebić się przez barierę polityczną, która zablokowała nam granicę – podsumował Bankiewicz.  

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

PARTNER SERWISU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI