Umowy na dostarczanie produktów rolnych to absurd?

Autor: www.wyborcza.pl/www.sadyogrody.pl 08 marca 2017 08:12

Umowy na dostarczanie produktów rolnych to absurd? fot. shutterstock

Właściciel warzywniaka czy restauracji, który chce kupić od rolnika np. warzywa musi z nim najpierw podpisać specjalną umowę. Najlepiej zanim jeszcze ten rozpocznie produkcję. Kupno bez umowy? Kara - 10 proc. wartości towaru. - To jakiś absurd - mówią i rolnicy, i przedsiębiorcy - czytamy na wyborcza.pl.

Agencja Rynku Rolnego tłumaczy, że nowy obowiązek ma chronić rolników, którym punkty skupu narzucają ceny, gdy ci czekają już z towarem pod ich bramą. Zdaniem ARR, optymalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby takie umowy były zawierane zanim jeszcze rolnik rozpocznie produkcję. Dzięki temu z wyprzedzeniem będzie mógł ocenić czy znajdzie nabywcę na swoje produkty oraz za ile je sprzeda – wyjaśnia ARR.

– Takie umowy od lat podpisują przetwórnie np. z grupami producenckimi, a więc z dużymi dostawcami. Teraz jest to obowiązkiem, który dotyczy zakupów również od drobnych producentów – mówi pracownik firmy produkującej mrożonki. Prosi, by nie podawać jego nazwiska. – To pachnie absurdem. Umowę przedwstępną trzeba podpisywać niezależnie od tego, ile towaru się kupuje. Teoretycznie trzeba ją podpisać nawet wtedy, gdy właściciel warzywniaka kupuje na giełdzie skrzynkę jabłek czy pomidorów – mówi nasz rozmówca.

Jego zdaniem nowe przepisy mogą zrujnować giełdy owocowo-warzywne. – Na giełdach rządzi zasada popytu i podaży, a ceny mogą zmieniać się nawet kilka razy dziennie. Nie da się z wyprzedzeniem ustalić ceny – przekonuje.

Nasz rozmówca z firmy zajmującej się mrożonkami uważa, że wbrew intencjom ustawodawcy, obowiązkowe umowy uderzą właśnie w drobnych rolników i sadowników. 

Więc ej na wyborcza.pl. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM