Szef Appolonii: Niektórzy sadownicy wciąż uważają, że mogą sprzedać "wszystko"

Autor: Krystyna Zagórska/www.sadyogrody.pl 29 sierpnia 2016 09:24

Szef Appolonii: Niektórzy sadownicy wciąż uważają, że mogą sprzedać "wszystko" Michał Lachowicz, prezes konsorcjum Appolonia i szef Grupy La-Sad, /fot. PTWP

– Można wejść na rynek bez integracji tylko trzeba ograniczyć ten rynek. Pojedyncza grupa nie opanuje całościowo Chin, a jedynie może dostarczać produkt do jednego dystrybutora czy miasta. Kluczową kwestią pozostaje jakość i to nie produkcja tej jakości a percepcja, czyli brak zewnętrznej osoby, która oceni produkt na konkretny rynek – mówił Michał Lachowicz, prezes konsorcjum Appolonia i szef Grupy La-Sad, podczas debaty na konferencji szkoleniowej "Eksport jabłek do Chińskiej Republiki Ludowej".

Zdaniem Michała Lachowicza podstawowym problemem nie jest brak integracji, gdyż podobnie jak na Zachodzie, ona nastąpi również w Polsce. - Staraliśmy się wprowadzić integrację w naszej Apolonii. Dzięki próbie ujednolicenia jakości udało się obsłużyć niektóre firmy w większym zakresie niż to wcześniej było możliwe. Jeżeli mamy zachować jeden standard jakości to ten standard ma być zachowany – zaznaczył prezes Apolonii.

- Bardzo duże rozdrobnienie rynku i do tego brak licencji eksportowych powoduje, że jabłko może wysyłać każdy, przez co dostarczane są przesyłki chociażby ‘Delikatesa’ czy ‘Paulareda’ na Indie. Pewnym rozwiązaniem byłoby powołanie urzędu państwowego, który dopuszcza towar do danego kraju. Podobnie jak ma to miejsce w Chile – dodał.

W opinii Michała Lachowicza, niektórzy sadownicy wciąż uważają, że mogą sprzedać wszystko, jabłka różnej jakości, a im więcej tym lepiej. – Rozdzielanie jabłek deserowych od przemysłu jest podstawową zmianą, która musi dotyczy wszystkich. Przy obecnym nastawieniu może ona trwać latami i doprowadzi do bankructw, albo będzie trwała krótko, w co jednak trudno uwierzyć – powiedział.

Rafał Jarzębski z Grupy Roja zaznaczył, że najważniejsza jest powtarzalność produkcji, co niestety wciąż jest trudno uchwytne u polskich producentów. – Wykorzystujemy towar przesortowany z jednej partii, od sprawdzonych dostawców. Mieszanie jabłek z różnych miejsc wiąże się ze ryzykiem nieudanej dostawy. Myślę, że z roku na rok polscy sadownicy są mądrzejsi w tych sprawach – powiedział.

Zdaniem dr Krzysztofa Rutkowskiego z IO, producent też może dostarczyć jabłka do grup z różnych miejsc. - Należy dążyć do wyselekcjonowania powtarzalnego jakościowo produktu. Standardem powinien być zespół nadzorujący produkcję. W grupach brakuje fachowców, którzy we wrześniu czy październiku w określają strategię wyznaczając termin zbioru, co jest kluczowe przy tworzeniu mechanizmu kreowania wysokiej jakości owoców i przewidywania zmian cech jakościowych – zaznaczył ekspert.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM