Prof. Makosz o wpływie rosyjskiego embarga na polskie sadownictwo

Autor: Prof. dr hab. Eberhard Makosz 27 maja 2015 09:21

Prof. Makosz o wpływie rosyjskiego embarga na polskie sadownictwo fot. za trsk.pl

- W 2014 roku mieliśmy rekordowe zbiory jabłek w Polsce. W krajach Unii Europejskiej, zbiory przekroczyły 12 mln ton, zebrano o 2  mln ton więcej owoców niż w poprzednich latach. W Polsce, według wstępnego bilansu na dzień 10 maja, zebrano co najmniej 3,7 mln ton tych owoców. Sprawdziła się moja prognoza prezentowana w listopadzie ubiegłego roku. Po sprzedaży wszystkich jabłek przedstawię ostateczną wielkość zbiorów jabłek w 2014 roku - mówi prof. dr hab. Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

- W listopadzie, jak nigdy dotąd, chłodnie były pełne, przechowalnie oraz część stodół i piwnic były wypełnione jabłkami różnej jakości i różnych odmian. Ceny skupu były bardzo niskie a zainteresowanie naszymi jabłkami było minimalne. Były to symptomy typowe dla nadprodukcji. Do tego jeszcze doszło rosyjskie embargo. Zrozumiałe były obawy nie tylko polskich producentów o sprzedaż wszystkich swoich jabłek. Wtedy prezentowałem pogląd, że przy braku eksportu jabłek do Rosji, na część jabłek nie będzie zbytu. Pogląd oparłem o swoją dość bogatą wiedzę o sytuacji na europejskim rynku jabłek. Z tego powodu były wnioski do naszego rządu o zdjęcie części jabłek z rynku a do Unii Europejskiej o przyznanie rekompensat za nie sprzedane jabłka. Były protesty sadowników. Wtedy nie słyszałem głosu "nic się nie stało, czekajmy spokojnie do wiosny na wyższe ceny" - mówi prof. dr hab. Eberhard Makosz.

Trudna sytuacja na rynku jabłek trwała do lutego tego roku. Niskie były ceny skupu, jabłek przemysłowych 0,10 - 0,20 zł/kg, a deserowych od 0,40 do 0,50 zł/kg. W Niemczech wahały się od 0.20 do 0,25 eur/kg, rok wcześniej od 0,50 do 0,55 eur/kg.

- Niespodziewana zmiana zaczęła się w marcu. Wzrósł popyt i ceny skupu jabłek przemysłowych do 0,50 zł/kg a deserowych ponad 2,00 zł/kg. Główną przyczyną był niespodziewany wysoki eksport rożnymi drogami do Rosji, ze szczególnym popytem na odmiany Idared. Eksport może wynieść około 500 tys. ton. Było to nie tylko dla mnie wielką niespodzianką. Tego nie przewidzieli także europejscy eksperci rynku jabłkowego. Przyczyną wysokich cen skupu jabłek przemysłowych był niespodziewany popyt na nasz sok zagęszczony przez USA. Istotne znaczenie miały różne działania charytatywne, Agencji Rynku Rolnego i Banku Żywności. Konsumenci otrzymali około 200 tys. ton darmowych jabłek. W związku z dużymi różnicami cen skupu w zimie i wiosną, niższe dochody uzyskali producenci, którzy znaczne ilości jabłek sprzedali we wcześniejszym terminie. Wielu z Nich uważa, że do wczesnej sprzedaży skłoniły ich informacje o trudnościach w zbycie wszystkich jabłek, głoszonych jesienią ub. roku. Najwięcej pretensji z tego tytułu mają do mojej osoby - dodaje prof. dr hab. Eberhard Makosz.

Wnioski

Okazuje się, że Rosja jest i nadal będzie skazana na nasze jabłka. Nigdzie nie zdobędzie takiej ilości jabłek z bliskiej odległości i po niskich cenach. - Można przypuszczać, że w najbliższych latach eksport do Rosji będzie się wahał od 500 do 600 tys. ton z przewagą odmiany Idared, ale już z mniejszym udziałem niż w poprzednich latach. W związku z tym nie będzie już "ery Idareda", czyli zdecydowanej dominacji w naszych sadach. Jabłek tej odmiany jest pod dostatkiem w istniejących sadach. Jeśli zakładać nowe sady zwykłego Idareda, to przy pewności pewnego ich zbytu. Nie będzie żadnego ryzyka w zakładaniu sadów z czerwonych mutantów tej odmiany - zapewnia ekspert.

Rosyjskie embargo zmusiło do szukania nowych rynków zbytu na nasze jabłka. Szukano i znaleziono, m.in. w dalekich krajach. Wysłano pierwsze nie wielkie partie jabłek. Po raz pierwszy bardzo odległe kraje poznały polskie jabłka.

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI