Prezes UO: Każdy sadownik powinien postanowić, gdzie chce sprzedawać jabłka

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 23 stycznia 2017 10:53

Prezes UO: Każdy sadownik powinien postanowić, gdzie chce sprzedawać jabłka Waldemar Żółcik, prezes Unii Owocowej

- Każdy z sadowników musi sobie zadać dzisiaj pytanie czy chce produkować na eksport, czy chce produkować jabłka do Chin, czy na Bronisze, czy do przetwórstwa czy dla siebie? Musimy zdać sobie sprawę, że świat idzie do przodu, konkurencja rośnie. Musimy zacząć produkować jabłka, które są potrzebne na rynku, a nie takie jakie chcemy produkować. To, że produkujemy to wyłącznie nasz problem – mówił Waldemar Żółcik, prezes Unii Owocowej podczas konferencji sadowniczej towarzyszącej targom TSW 2017.

Według niego, trzeba zacząć szczerze rozmawiać o tym, co nas czeka w sadownictwie. Musimy podjąć poważne, odpowiedzialne decyzje ukierunkowane na to żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim miejscu chcemy znaleźć się za kilka lat. Wszyscy wiemy, że mamy problem z zagospodarowaniem jabłek. Każdy z nas musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką strategię współpracy z odbiorcą chce stworzyć. Trzeba pomyśleć, gdzie chcemy sprzedawać jabłka. Czy na rynki hurtowe, na rynek krajowy do supermarketów czy trzeba przemodelować gospodarstwo, żeby produkować jabłka na dalekie rynki. Nie możemy już dłużej czekać – dodaje.

- Jako Unia Owocowa wielokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie, co będzie jak zabranie nam Rosji. W związku z tym zaczęliśmy kilka lat temu zabiegać o chiński rynek i rynki Bliskiego Wschodu głównie Dubaju. Udało się nawiązać ze stroną chińską relacje partnerskie, które w efekcie doprowadziły do otwarcia chińskich granic dla polskich jabłek. Wcześniej udało się to z Wietnamem. Warto wspomnieć o zachowaniu Prezydenta Chin, któremu podczas konferencji prasowej tak smakowało polskie jabłko, że poprosił Prezydenta Dudę o to, aby dostarczyć mu cały karton do pokoju hotelowego. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby Prezydent zjadł coś, nie badanego wcześniej przez testerów. To najwyższy dowód zaufania – tłumaczył.

Wielokrotnie gościliśmy gości z chin czy z Dubaju. Pokazywaliśmy im kwitnące sady, podkreślając że są zapylane przez pszczoły a jabłka są produkowane w bardzo naturalny sposób. Zaznaczaliśmy, że dbamy o to, żeby w owocach nie było żadnych pozostałości środków ochrony roślin aby były bezpieczne i zdrowe. Wskazywaliśmy, że może faktycznie nie są takie piękne, wywoskowane i regularne jak jabłka z innych krajów ale są przede wszystkim zdrowe.

Naszym celem, jako branży powinno być motto, które brzmi: dzięki wypracowanym procedurom produkcji, ochrony owoców, przechowywania oraz transportu powinniśmy produkować jabłka wysokiej jakości i trwałości, a przede wszystkim bez pozostałości środków chemicznych. Nasze owoce na dalekich rynkach promowaliśmy jako bezpieczne, zdrowe i godne zaufania.

Prelegent podkreślił, że posiadamy duży potencjał, jeśli chodzi o produkcję jabłek wysokiej jakości. Jeszcze go mamy. Mamy bardzo dobry klimat, soczyste, aromatyczne jabłka, które smakują. Dzięki dotacjom stosujemy najnowsze metody i urządzenia do produkcji.

- Długo uzgadnialiśmy wymagania fitosanitarne dotyczące eksportu jabłek do Chin i muszę przyznać, że dzięki relacjom, które udało nam się nawiązać strona chińska uczyniła gest w kierunku Polski, czego inne kraje nam mocno zazdroszczą. Obecnie tylko Polska i Francja mogą eksportować jabłka do Chin. Zostaliśmy potraktowani ulgowo co jest dla nas zarówno szansą, jak i zagrożeniem. Otwarcie chińskiego rynku jest dla nas szansą dlatego, że w krótkim czasie możemy postarać się o wysyłki owoców. Zagrożenie jest takie, że powtórzymy błędy przy pierwszych wysyłkach jakie realizowaliśmy do Wietnamu czy Singapuru. Jeśli tak się stanie to rynek chiński zamknie się równie szybko, jak się otworzył – apelował prezes Unii Owocowej.

Wietnam na polskie jabłka udało się otworzyć ekspresowo. - Dostaliśmy ogromny kredyt zaufania. Niestety po wysyłce kilku kontenerów polskie jabłka wywołały skandal na tym runku. Jabłka były złej jakości, źle podane. Dobre wrażenie robi się tylko raz. Trzeba sobie odpowiedzieć, czy przypadkiem sami sobie nie robimy krzywdy bo nie chodzi o to, żeby otworzyć rynek tylko o to, żeby otworzyć i kontynuować wysyłki. Nie róbmy wysyłek „pod publikę” - podkreślał Żółcik.

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM