Prezes Unii Owocowej: Nie sztuką jest sprzedać dzisiaj, ale sprzedawać zawsze

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 03 września 2015 10:24

Prezes Unii Owocowej: Nie sztuką jest sprzedać dzisiaj, ale sprzedawać zawsze Waldemar Żółcik, prezes Unii Owocowej i Zbigniew Chołyk, prezes LubApple/ fot. A.Gwara

- W ostatnim czasie udało się stworzyć w Polsce grupy producenckie. Należy wspomnieć, że mamy bardzo nowoczesną bazę do przechowywania owoców. Wydaje mi się, że wszyscy możemy ocenić na miarę sukcesu to, że te grupy powstały i możemy dzisiaj z podniesionym czołem konkurować na wielu rynkach o których kilkanaście lat temu, nawet nam się nie śniło – mówił Waldemar Żółcik, prezes Unii Owocowej na spotkaniu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych w Żdżarach.

- Czas sprzedawania 'jabłka' wyłącznie jako 'jabłka' dawno się skończył. Należy uzmysłowić wszystkim producentom, że produkujemy dużo jabłek a inne kraje patrzą na nas jako na liderów. Jednak chodzi o to, żebyśmy byli nie tylko liderami pod względem ilości, ale także jakości. Wydaje mi się, że podstawową kwestią jest odpowiedni dobór odmian, rynek nawet krajowy nie wszystkie odmiany toleruje. Owoc, jego wybarwienie, odmiana, kolor, jakość i sposób wysortowania ma duże znaczenie w eksporcie na dalekie rynki. Nie da się wysortować owoców w wielu polskich gospodarstwach, dlatego potrzebne są nowoczesne centra logistyczne – dodał Zbigniew Chołyk, prezes LubApple.

Jednak aby to wszystko dobrze funkcjonowało potrzebna jest dobra współpraca z producentami. - Grupy producenckie mają coroczne problemy ze zbytem jabłek w momencie kiedy wzrasta cena. Ten rykoszet uderza również w producenta. Przykładem może być odmiana ‘Gala’, która w momencie kiedy przekracza 2 zł/kg przestaje się sprzedawać przez około 1,5 miesiąca. Wydaje mi się, że z grupami, które są stabilne finansowo i ich rozwój dobrze rokuje, warto rozpocząć współpracę bo przy długofalowej współpracy można tyko zyskać – dodał Żółcik.

Według Zbigniewa Chołyka, najgorszą rzeczą jaka nas spotyka od lat jest polsko-polska konkurencja. - Zdajemy sobie sprawę, że przy tak gwałtownym wzroście produkcji jabłek, który obserwujemy od lat, nie jesteśmy w stanie wszyscy zaopatrywać krajowego rynku. W pewnym momencie nie starcza miejsca dla wszystkich pomiotów jakie powstały. Organizacji producenckich w tym momencie jest kilkaset i oczywiste jest, że również nie starcza miejsca dla wszystkich, zarówno na rynku krajowym jak i zagranicznym. Dlatego warto łączyć się w większe organizacje i eksportować duże partie towaru. Wymagania stawiane przez eksporterów są nie do udźwignięcia przez pojedyncze grupy – zaznaczył.

Jak zaznaczył Waldemar Żółcik, takie fuzje są potrzebne na rynku, chociażby po to aby wymieniać doświadczenia przez certyfikacje, które będą coraz bardziej istotne. - Jeżeli uda nam się wejść na rynek chiński to będą dopuszczone tylko gospodarstwa z integrowaną produkcją i grupy, które będą kupować od tych producentów będą mogły zaopatrywać rynek chiński. Trzeba pamiętać, że na nowych rynkach będziemy mocno weryfikowani, również pod względem pozostałości w owocach. Jeżeli okaże się, że w naszych owocach będą te pozostałości to zamkniemy sobie te rynki na zawsze. Dlatego apeluję, żeby dawać owoce tylko z tych kwater których jesteśmy pewni. Nie sztuką jest sprzedać dzisiaj, sztuką jest sprzedawać zawsze – skomentował.

W zeszłym roku uderzyło w nas embargo. - Wykonaliśmy gigantyczną pracę jako sektor. Wszyscy wiemy, że nie było łatwo i wykonywaliśmy różne manewry, żeby jabłka udało się sprzedać. Myślę, że najgorszy sezon jeśli chodzi o embargo minął – podsumował Żółcik. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM