Prezes Stryjno Sad: Nie wierzę we wzrost cen jabłek wiosną i latem 2018 r.

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska/www.sadyogrody.pl 02 października 2017 16:20

Prezes Stryjno Sad: Nie wierzę we wzrost cen jabłek wiosną i latem 2018 r. Zbigniew Chołyk, prezes Zarządu Grupy Stryjno-Sad, prezes LubApple Sp. z o.o./ fot. PTWP

Po kilku sezonach trudnej sprzedaży i niskich cen, w tym roku producenci jabłek liczą na zyski. Niższe zbiory już mają wpływ na proponowane ceny. Jednak zdaniem Zbigniewa Chołyka, prezesa grupy producenckiej Stryjno Sad, bardzo źle się dzieje, że ceny skupu jabłek deserowych prosto z sadu na tzw. "przechowalnictwo" tak gwałtownie rosną.

- Niektóre ogłoszenia sadowników dotyczące sprzedaży prosto z sadu też są mocno przesadzone, a bywają nawet dość aroganckie. To prawda, że mieliśmy kilka trudnych lat z zupełnie nieopłacalną produkcją jabłek. Ale nie da się sobie tego odbić w jednym roku. Nie możemy nagle podnosić cen o kilkaset procent! - apeluje.

Zbigniew Chołyk tłumaczy, że wielu stałych odbiorców zagranicznych, którzy w ubiegłym sezonie płacili naprawdę dobra cenę za jabłka, nie jest w stanie kupować od nas jabłek w tym sezonie. - Sprzedając 'Galę' rok temu o tej samej porze (praktycznie prosto z sadu) do azjatyckiego odbiorcy, nasz producent w rozliczeniu mógł otrzymać cenę 1,80 zł/kg. Zawarliśmy umowę na 3 lata, bo wydawało nam się, że cena jest bardzo dobra. W tym sezonie, w związku ze wzrostem cen, sadownicy liczą na ceny za 'Galę' znacznie ponad 2 zł/kg, a nasz odbiorca tego nie jest w stanie zrozumieć i zaakceptować – tłumaczy.

- Nasza grupa kontrakt zrealizuje, bo dysponujemy jabłkami naszych członków, a cena w grupie jest uśredniona w skali roku. Zresztą nasi sadownicy rozumieją, że utrzymanie stałych, dobrych kontaktów jest najważniejsze. Niestety, większość grup (o czym słyszę) musi surowiec zakupić, wysortować, zapakować i sprzedać, nawet ze stratą. Lub też kupić do chłodni i liczyć na wiosenny wzrost cen. Osobiście nie wierzę w ten wzrost w miesiącach wiosennych czy letnich przyszłego sezonu. Uważam po prostu, że spadnie popyt na jabłka nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Mamy już tego namacalne przykłady. Jako sadownik chciałbym się oczywiście "odkuć" w tym sezonie ale jako szef grupy handlującej od 19 lat wiem, że takie gwałtowne wzrosty cen niosą za sobą niemiłe konsekwencje w latach przyszłych. Oby tak nie było – przyznaje prezes grupy Stryjno Sad.

Według niego, drugi bardzo poważny problem w chwili obecnej, w trakcie zbiorów, to problem sprzedaży jabłek kupcom zagranicznym. - Wiemy, że jabłek brakuje w całej Europie i wiele firm z Włoch, Francji, Niemiec czy Holandii kupuje jabłka prosto z sadów od polskich sadowników. Uważam, że taka sprzedaż to wielki, niewybaczalny błąd! To właśnie polskie firmy, polskie grupy powinny ten towar zagospodarować i zdobywać nowe rynki zbytu, aby w przyszłych latach mieć zapewniony lepszy zbyt. Ten rok powinniśmy dobrze wykorzystać! - apeluje.

- Najbardziej nie mogę zrozumieć tych sadowników, którzy sprzedają w tym sezonie jabłka niesortowane, prosto z sadu do odbiorców zagranicznych. W przyszłym roku, przy normalnym owocowaniu, tych odbiorców już nie będzie a nasi sadownicy znowu będą psioczyli na wszystko: na zakłady przetwórcze, na władze, na związki sadownicze i na grupy producenckie, że nie chcą kupować albo płacą za niską cenę lub długo nie płacą. To właśnie w tym roku powinniśmy pokazać swoją mądrość i lojalność w stosunku do naszych krajowych odbiorców. Nawet jeśli sprzedamy te jabłka troszkę taniej. Bardzo chciałbym się mylić i po cichu liczę na to, aby ceny już i tak bardzo wysokie, będą stale rosły i na wiosnę osiągną 3 zł/kg a wszystkie jabłka rozejdą się jak "świeże bułeczki" Oby tak było. Ale ja w to po prostu nie wierzę – podsumował Zbigniew Chołyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI