Prezes San Export Group: Utrata rynku rosyjskiego przełożyła się na poziom cen i marż

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 11 stycznia 2017 10:22

Prezes San Export Group: Utrata rynku rosyjskiego przełożyła się na poziom cen i marż Janusz Stasiak, prezes zarządu grupy San Export Group / fot. Żelazna Studio

- Dzisiaj radzimy sobie tak jak wszyscy. Chociaż poziom cen, a właściwe poziom marż jest jaki jest. Trzeba podkreślić, że 5 groszy zarobku w obecnej sytuacji rynkowej jest to dużo. Tak samo jest w przypadku grup – mówił Janusz Stasiak, prezes zarządu grupy San Export Group podczas konferencji „Sady i Ogrody na Narodowym”.

Janusz Stasiak dodał, że jeśli grupa chce swojemu członkowi zapłacić godnie – załóżmy sprzedaje dzisiaj idareda czy jonagoreda za 1,1 zł/kg zapakowanego w karton, z narożnikami, obandowanego 7 albo 9 razy – przy pokryciu kosztów sortowania i pakowania to jest w stanie zapłacić sadownikowi około 0,70 zł/kg albo nawet mniej.

- Generalnie utrata rynku rosyjskiego była czymś niespotykanym w jakiejkolwiek innej branży oprócz sadowniczej. Przez rok byliśmy światowym eksporterem jabłek, a teraz po ostatnim sezonie uplasowaliśmy się na 5 może 6 miejscu. Utrata rynku rosyjskiego przełożyła się na poziom cen i marż uzyskiwanych przez wszystkich uczestników łańcucha z rolnikiem na czele – tłumaczył.

Janusz Stasiak przyznał, że na szczęście w rejonie sandomierskim nie było jeszcze żadnych upadłości. Jednak jedna z dużych grup ma potężne problemy. Mamy nadzieję, że finał owych problemów będzie pozytywny.

- Rosja była głównym rynkiem. Dla nas rynkiem pomocniczym przed sezonem 2013/2014 była Ukraina. Tak jak wszyscy staramy się radzić sobie najlepiej na rynkach europejskich. Spoglądamy coraz bardziej w kierunku Wschodnim, na Wietnam, Singapur, Indie czy Iran – chociaż z tego co wiem Iran ma swój program budowy sadownictwa. Podobnie jak Ukraina. Gościliśmy w ostatnim czasie dużą grupę ukraińskich urzędników, którzy w ramach obecnej polityki dzierżawią ziemię. Wszyscy chcą zakładać sady, chcą żeby im doradzać a nasi eksperci z ODR-ów jeżdżą tam i uczą. Nie mówiąc o polskich szkółkarzach, którzy sprzedają tam ogromne ilości naszych drzewek. Sami sobie budujemy konkurencję – podsumował Janusz Stasiak.

Paweł Pączka, prezes grupy Galster dodał, że potrzebujemy w branży przewidywalności takiej która pozwoli nam produkować, sprzedawać i zawierać kontrakty. - Cały czas zauważyć można swego rodzaju granie na cenę, na jakąś wyjątkową sytuację gdzie każdy chce sprzedać jak najlepiej. Myślę, że powinniśmy trochę o tym zapomnieć i sprzedawać wtedy kiedy jest klient. Początek tego sezonu oceniam dosyć dobrze, ponieważ jest towar i klient. Dzisiaj najgorsze co możemy zrobić to wstrzymać sprzedaż tak jak było w zeszłym roku. Początek sezonu został zmarnowany. Obecny sezon nie jest zmarnowany, jednak może to się jeszcze zdarzyć. Nieco wzrosły ceny, jednak nie nastawiajmy się że zaraz będą dwukrotnie wyższe - skomentował. 

Janusz Stasiak i Paweł Pączka byli prelegentami sesji finansowej dotyczącej kondycji grup producenckich w ramach II edycji konferencji "Sady i ogrody na Narodowym", która miała miejsce 22 listopada.

Tegoroczna edycja konferencji Farmera „Narodowe wyzwania w rolnictwie na Narodowym” zgromadziła ponad 1000 zainteresowanych tematami rolniczymi słuchaczy, w konferencji „Sady i Ogrody na Narodowym” uczestniczyło ponad 200 osób, w jubileuszowej gali udział wzięło ponad 250 gości.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI