Prezes San Export Group: Embargo było dużą lekcją pokory dla sadowników

Autor: www.sadyogrody.pl 16 kwietnia 2015 10:32

Prezes San Export Group: Embargo było dużą lekcją pokory dla sadowników Janusz Stasiak, prezes zarządu San Export Group

- Obecnie rośnie sprzedaż jabłek i ich cena, jednak to wcale nie oznacza, że problemy związane z rosyjskim embargiem są już za nami. Wręcz przeciwnie. Skutki rosyjskiego zakazu będą przez wiele kolejnych lat doskwierały polskim sadownikom – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Janusz Stasiak, prezes zarządu San Export Group.

San Export-Group powstała z inicjatywy 5 grup producenckich. Siedziba spółki znajduje się w Sandomierzu, w drugim co do wielkości w Polsce rejonie sadowniczym. Grupy zrzeszają obecnie 700 sadowników.

Janusz Stasiak zapewnia, że ten rok jest dużo lepszy, jeśli chodzi o zbyt jabłek, w porównaniu z ostatnim kwartałem 2014 r. – Może to dziwnie zabrzmi, ale obecnie zupełnie nie mamy problemów ze zbytem jabłek. Do tego rośnie cena jabłek. Dzisiaj za 1 kg jabłek sadownicy mogą otrzymać nawet 1,50 zł/kg, podczas gdy w ubiegłym roku ceny sięgały 0,70 zł – 1zł/kg – dodaje.

Jednak to koniec pozytywnych informacji. Zdaniem Janusza Stasiaka skutki embarga będą doskwierać polskim sadownikom jeszcze przez kilka lat. Nowe rynki zbytu będą wymagać zmiany struktury odmianowej jabłka (jednokolorowe zamiast dwukolorowych) oraz przystosowania się do ich wymagań, dotyczy to m.in. kalibru owoców, nowych opakowań itp.. 

- Rosyjskie embargo wiele nas wszystkich nauczyło. Wyciągnęliśmy z tej lekcji kilka wniosków. Po pierwsze wiemy, że konieczna jest dywersyfikacja rynków zbytu, nawet kosztem uzyskania mniejszej marży. Poza tym wiemy już, że musimy szukać możliwości wzrostu popytu wewnętrznego na jabłka deserowe. Do tego sadownicy powinni starać się w jak największym zakresie angażować się w przetwórstwo owoców – soki, mrożonki, chipsy czy cydr – mówi Janusz Stasiak.

Jednak warunkiem sukcesu polskich sadowników jego zdaniem jest zaprzestanie konkurencji polsko-polskiej.  

- W naszym rejonie widoczna zaczyna być chęć integracji sadowników, jednak myślę, że potrzeba kilku lat, żeby producenci rolni potrafili ze sobą solidnie współpracować. Jest wiele barier do pokonania. Nadal dysponujemy niewielkimi środkami na promocję zagraniczną. Do przezwyciężenia jest również nasza mentalność, polska skłonność do wzajemnej konkurencji – dodaje.

Obecnie sandomierskie jabłka trafiają na rynki Europy Południowo-Wschodniej, na Bałkany, do krajów Afryki Północnej, do krajów Półwyspu Arabskiego, a także do Europy Zachodniej, Północnej oraz na Ukrainę. 

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI