Prezes KZPOiW: Nie ma realnej alternatywy dla rynku rosyjskiego

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 24 lutego 2016 10:17

Prezes KZPOiW: Nie ma realnej alternatywy dla rynku rosyjskiego Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Producentów Owoców i Warzyw/ fot.Żelazna Studio (P.Pawłowski)

- Utrzymywanie się rosyjskiego embarga oraz realne ubożenie obywateli Federacji Rosyjskiej, spadek siły nabywczej rubla, powodują, że polscy producenci jabłek, przez lata uzależnieni od rynku rosyjskiego, rzeczywiście są w trudnej sytuacji. Problemem jest to, że na chwilę obecną nie ma realnej alternatywy dla rynku rosyjskiego – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw.

Według niego, pozyskiwanie nowych, najczęściej dalekich rynków zaczęło się, ale jest to proces rozłożony na lata, którego zaledwie początkiem są formalne protokoły, zgody, tamtych państw na nasz eksport. - Dalej, piłeczka jest w naszym ogródku: odmiany, jakość, duże jednorodne partie, logistyka, promocja, konkurencja polsko-polska, itp. Nieodzowny jest program wsparcia rządowego, bo „niewidzialna ręka rynku” może rozwiązać problemy w mało oczekiwany przez nas sposób – dodaje.

- Producenci i firmy zajmujące się handlem, w tym grupy, oceniają, że mamy 10-15 proc. produkcji jabłek odmian nadających się na nowe rynki. Jeżeli produkujemy 3,6 mln ton, jest to 360-540 tys. ton. Z całej produkcji ok. 50 proc. kierowane jest na świeży rynek (kraj i eksport), z tego ponad milion powinniśmy wyeksportować. Problemem jest to, że te odmiany poszukiwane na nowych rynkach są też chętnie kupowane w krajach Europy Zachodniej oraz jedzone w kraju. Może więc nie mamy oferty na te nowe rynki? – zastanawia się prezes KZGPOiW.

Jak twierdzi Boguta, nawet jeśli zostanie zniesione rosyjskie embargo, to nie wrócimy tam już na dłuższy czas z taką ilością sprzedaży, jak była przed nim. - Na pewno rosyjscy konsumenci lubią polskie jabłka, wydaje się jednak, że cały czas nie doceniamy rozwoju produkcji w Federacji Rosyjskiej i pozostałych krajach WNP. A ona się tam rozwija – podkreśla.

- Rosja realizuje program samowystarczalności żywnościowej i w niektórych produktach rolnych staje się już eksporterem. Słyszę, że będą tam problemy z jakością, ale jabłko niższej jakości też da się zjeść, a ilu Polaków dzisiaj je jabłka, które z wysoką jakością handlową mają niewiele wspólnego. Na pewno pozostanie rynek większych miast, gdzie są bogatsi bardziej wymagający klienci, ale tam też będzie duża konkurencja – zaznacza Witold Boguta.

Według niego, grupy producentów jabłek są obecnie w trudnej sytuacji, podobnie jak producenci niezorganizowani. - Pozostała część sezonu sprzedażowego jest dużą niewiadomą. To, w jaki sposób przejdą one ten trudny okres i lepiej dostosują się do nowych wyzwań, zależy głównie od samych członków. Jednak to grupy, a nie pojedynczy producenci, mają więcej szans  dostosowania produkcji, jej jakości, tworzenia dużych jednorodnych partii, dystrybucji do przyszłych oczekiwań. Spełnienia tych wymogów, które są konieczne, aby w przyszłości konkurować na nowych rynkach. Mam nadzieję, że trudna sytuacja będzie w wielu grupach impulsem do intensyfikacji zmian w tym kierunku – mówi Boguta.

Jednak jak twierdzi ekspert, należy liczyć się z tym, że mogą zdarzać się upadłości, ale obecna sytuacja sprzedażowa raczej nie będzie tutaj jedynym powodem.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM