Prezes fundacji Polska Ziemia: Polscy sadownicy muszą spróbować wrócić na rosyjski rynek

Autor: www.sadyogrody.pl/pr 21 sierpnia 2016 12:49

Prezes fundacji Polska Ziemia: Polscy sadownicy muszą spróbować wrócić na rosyjski rynek Szczepan Wójcik, prezes Fundacji Wsparcia Rolnika Polska Ziemia/ fot.materiały prasowe

Niedawno rosyjskie ministerstwo rolnictwa uchyliło furtkę dla europejskich produktów rolnych. Resort przygotował rozporządzenie, na mocy którego na terytorium Federacji Rosyjskiej dopuszczony będzie wwóz 25 ton cielęciny, 35 ton wołowiny, 10 ton drobiu oraz 662 ton warzyw. - Nie jest to jeszcze powód do radości, ale dowód na pojawiające się od czasu do czasu pragmatyczne myślenie w relacjach UE-Rosja - mówi Szczepan Wójcik, prezes Fundacji Wsparcia Rolnika Polska Ziemia.

- Rosyjskie embargo przyniosło negatywne skutki dla obu stron politycznego konfliktu. Dla Rosjan embargo oznacza utrudniony dostęp do podstawowych produktów. Wprawdzie podjęto długo odraczane wysiłki nad modernizacją rodzimej produkcji rolnej, przez co w niektórych dziedzinach Rosja już osiągnęła samowystarczalność, jednak do zagwarantowania pełnego bezpieczeństwa żywnościowego kraju droga wciąż daleka. Wzrosty cen da się zauważyć np. wśród mleka i jego przetworów (prawie 20 proc.), ryb i owoców morza (ok. 35 proc.) oraz warzyw (prawie 40 proc.) - dodaje Szczepan Wójcik. 

Do 2013 roku Rosja była dla UE bardzo ważnym odbiorcą produktów rolno-spożywczych. 10 proc. unijnej produkcji rolnej trafiało na rynek Federacji, a wartość eksportu z samej Polski wynosiła ponad miliard euro.

-Prawdą jest, że wprowadzenie embarga zmusiło nas do zintensyfikowania poszukiwań nowych rynków zbytu. Dziś właściwie nie ma miesiąca, w którym jakaś polska delegacja nie odwiedzałaby Chińczyków czy też państw afrykańskich. To jednak jedyna „pozytywna” strona rosyjskiej blokady. Polscy sadownicy wciąż nie poradzili sobie ze skutkami załamania handlu. Nie da się zakląć rzeczywistości, a rozdawanie przy każdej oficjalnej imprezie naszych wspaniałych jabłek wydaje się być niczym innym, jak robieniem dobrej miny do złej gry. Pamiętajmy, że wciąż jesteśmy największym unijnym producentem tego owocu z wynikiem na poziomie 3,5 mln ton rocznie - mówi Szczepan Wójcik. 

Jego zdaniem propozycja częściowego „wyłomu” w embargu podyktowana jest rosyjskim deficytem żywności, która spełnia wyśrubowane normy jakości i przez to może być podawana dzieciom.

- Już zapowiedziano, że potencjalni eksporterzy mogą zgłaszać swoje aplikacje do połowy października. Polscy producenci muszą spróbować wrócić na ten rynek. Nie możemy sobie pozwolić na zwłokę w imię niepodlegającej regułom ekonomicznym „solidarności” z Ukrainą - dodaje. 

Jego zdaniem wchodzenie na nowe rynki bardzo często okazuje się wieloletnim procesem.

- Oczywiście, nie można z niego rezygnować, ale musimy też brać pod uwagę palące problemy polskich producentów. Polska musi wrócić na rosyjski rynek. Póki co, „zimna wojna” z państwem Putina nie przynosi nam żadnych pozytywnych skutków. Gospodarka Polski będzie silniejsza, jeżeli wrócimy na rosyjski rynek - zapewnia Szczepan Wójcik.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM