Nowe kierunki eksportowe zrekompensują nam brak rosyjskiego rynku?

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 20 lutego 2016 15:52

Nowe kierunki eksportowe zrekompensują nam brak rosyjskiego rynku? Perspektywy sprzedaży jabłek w tym sezonie nie są najlepsze. Nie dość, że jabłek mamy dużo to popytu eksportowego brak/ fot. shutterstock

Perspektywy sprzedaży jabłek w tym sezonie nie są najlepsze. Nie dość, że jabłek mamy dużo to ceny są drastycznie niskie. Z cała pewnością powodem takiego stanu rzeczy jest rosyjskie embargo, które w tym roku może dać o sobie znać. Złotym środkiem wydawać by się mogło są nowe rynki zbytu. Jednak aby spełnić ich wymagania konieczna jest rewolucja w polskim sadownictwie.

Nad branżą sadowniczą zebrały się czarne chmury. Do momentu wprowadzenia embarga Rosja była podstawowym rynkiem zbytu dla wielu polskich produktów. W pierwszym roku po wprowadzeniu zakazu mimo wielu obaw, ta część producentów, która zdecydowała się zaryzykować i przetrzymać jabłka w przechowalniach, poradziła sobie. W tym roku sytuacja sadowników jest również wielką niewiadomą. Jednak perspektywy nie są najlepsze i pewne jest, że rosyjskie władze uszczelniły granice a eksport z takich krajów jak Turcja już nawet nie funkcjonuje.

Embargo ma również pozytywny wymiar. Przestaliśmy patrzeć na Rosję jako jedynego głównego odbiorcę jabłek. Mimo iż eksport owoców na ten rynek był stosunkowo łatwy, widać iż jest to rynek dość niepewny. Cała branża sadownicza poszukuje nowych rynków zbytu, jednak na ten moment eksport jabłek na dalekie rynki jest niewielki. Sadownicy muszą pomyśleć o rewolucji w swoich sadach i dostosować odmiany do wymogów nowych rynków. Jednak pomimo wielkiego entuzjazmu jaki niosą za sobą alternatywne kierunki eksportowe wielu sadowników podchodzi do nich z rezerwą. 

Jak twierdzą eksperci już w tym roku rynek chiński może otworzyć się na polskie jabłka. Jednak czy na tym etapie jesteśmy w stanie sprostać wymaganiom jakie za sobą niesie ten rynek? Czy nasze owoce zdobędą konsumentów w Chinach? Wydawać by się mogło, że nim polskie jabłka trafią na ten rynek miną jeszcze długie miesiące. Ponadto, aby mogły tam trafić trzeba wiele zmienić w sposobie ich produkcji. Niestety, aby eksportować na dalekie rynki trzeba również uwzględnić wysokie koszty transportu i wymagania fitosanitarne.

Mówi się o takich krajach jak Wietnam, Singapur, Chiny, Azja, Indie. Z całą pewnością warto ulokować w tych miejscach polskie jabłka ale czy te rynki będą w stanie realnie zrekompensować rynek rosyjski? Będzie to z całą pewnością bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe.

Jednak wiążemy zbyt duże nadzieje na nowe, dalekie rynki zbytu podczas gdy warto postawić większą wagę na rynek unijny, który jest największym importerem i największym eksporterem jabłek na świecie. W obszarze w którym się znajdujemy jest największy światowy obrót jabłkami. Być może nie warto patrzeć daleko przed siebie w poszukiwaniu nowych rynków zbytu podczas gdy duży potencjał handlowy znajduje się w sąsiedztwie.  

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI