Możemy eksportować jabłka wszędzie, ale musimy stale pracować nad jakością

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska/www.sadyogrody.pl 06 grudnia 2017 15:53

Możemy eksportować jabłka wszędzie, ale musimy stale pracować nad jakością Paulina Kopeć, menadżer stowarzyszenia "Unia Owocowa" / fot. żelazna studio

Ten sezon jest bardzo trudny, specyficzny i zależny od bardzo wielu czynników. Zbiory jabłek w całej Europie były najmniejsze od 2007 roku. Na początku ceny były bardzo wysokie, sadownicy chcieli przetrzymywać owoce do lutego, marca licząc na jeszcze wyższe stawki. Teraz już wiemy, że jakość owoców jest słaba - mówiła Paulina Kopeć, menadżer stowarzyszenia "Unia Owocowa" podczas III edycji konferencji "Sady i Ogrody" która odbyła się 20 listopada br. na stadionie PGE Narodowy.

Dodała, że wynika to z przymrozków, nawałnic i gradobić. Nawet jeśli początkowo wydawało się, że jabłka będą mogły być w przechowalniach do wiosny to teraz okazje się, że nie jest to możliwe.

Według niej, ceny jabłek nie mogą bić rekordów, ponieważ konsumenci ich nie kupią, wybiorą inne owoce. - Pamiętajmy, że konsumpcja jabłek w Polsce i Europie spada i ten trend najprawdopodobniej będzie się utrzymywał. Jeżeli cena będzie zbyt wysoka to konsumenci wybiorą inne owoce. Najlepiej dla całej branży byłaby stała sprzedaż przez cały sezon. Ci sadownicy, którzy są przekonani, że ich owoce nadają się do dłuższego przechowywania, niech je przechowują. Natomiast sadownicy, którzy mają słabe jakościowo owoce nie mogą zwlekać. Ceny jabłek mogą być wysokie, ale nie będą biły rekordów, bo nie możemy doprowadzić do zahamowania konsumpcji i eksportu, ponieważ nie sprzedamy tych jabłek - apelowała przedstawicielka "Unii Owocowej" na konferencji. 

Paulina Kopeć odniosła się do jakości produkowanych przez nas jabłek i nowych rynków zbytu. - Bądźmy świadomi, że jesteśmy liderem w produkcji jabłek. Jedno na cztery jabłka wyprodukowane w Europie jabłko jest polskie. Jednak brakuje nam jabłek wysokiej jakości dlatego tak ważna jest współpraca. Abyśmy mogli wysłać odpowiednią ilość jabłek wysokiej jakości na dalekie rynki to musimy współpracować. W dalszym ciągu mamy mało jabłek o wysokiej jakości na eksport na przykład do Chin. Jednak na tym rynku jesteśmy, być może są to znikome ilości, ale trzeba to rozwijać. Przed wprowadzeniem embarga polskie jabłka eksportowaliśmy do 59 krajów, zaś w 2016 roku już do 75. To bardzo dobra tendencja - mówiła. 

- My produkując taką ilość jabłek nie możemy bagatelizować żadnych rynków – ani bliskich, ani dalekich. Musimy cały czas się uczyć, poprawiać jakość i szukać rozwiązań. Przy takich ilościach jabłek jakie produkujemy każdy rynek jest dla nas bardzo ważny. Ten rok jest specyficzny ponieważ mamy niskie zbiory, natomiast za rok czy dwa kiedy jabłek będzie bardzo dużo może pojawić się problem - przyznała. 

- Skala eksportu na dalekie rynki nie jest jeszcze duża aczkolwiek zmienia się to. Nie są duże ilości biorąc pod uwagę np. eksport do Białorusi gdzie wyeksportowaliśmy ponad 540 tys. ton jabłek. Jednak trzeba brać pod uwagę, że są to nowe, dalekie, bardzo wymagające rynki. Na odległe rynki najbardziej nadają się jabłka jednokolorowe, jednak nasze dwukolorowe europejskie jabłka bardzo smakują na rynkach afrykańskich. Dzięki programowi „Europejskie jabłka dwukolorowe” prowadzonego przez Stowarzyszenie Unia Owocowa konsumenci mieli szansę poznać i polubić nasze dwukolorowe owoce. Nie jest powiedziane, że na dalekich rynkach może się sprzedawać Gala czy jabłka wyłącznie jednokolorowe, aczkolwiek zawsze muszą to być jabłka najwyższej jakości - skomentowała Paulina Kopeć. 

Prelegentka podkreślała jednak, że tylko przy współpracy i konsolidacji grup producenckich jesteśmy w stanie mieć znaczącą pozycję i podbijać nowe rynki. - Jedna grupa producencka – nawet duża – może mieć problemy z wysyłkami dużych partii jednorodnego towaru, a widać zapotrzebowanie na nasze jabłka. Jesteśmy w stanie wszędzie eksportować nasze jabłka tylko musimy cały czas pracować nad jakością - tłumaczyła. 

Według niej, jako branża powinniśmy reagować na bieżąco na problemy, które pojawiają się na każdym kroku. - Wysyłki na dalekie rynki nie są proste, my ciągle się tego uczymy. Niestety również procedury są bardzo skomplikowane. Często zdarza się, że w danym momencie grupa mogłaby i chciała wysłać jabłka do Chin, ale nie może. bo nie zakończyły się procedury odnośnie badań. Problemów jest dużo jednak musimy współpracować bo w przeciwnym razie zdobywanie dalekich rynków nie będzie miało sensu - podsumowała.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM