Maliszewski: To bardzo ciężki sezon dla sadowników. Wiele gospodarstw jest w trudnej sytuacji finansowej

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska/www.sadyogrody.pl 05 maja 2017 09:14

Maliszewski: To bardzo ciężki sezon dla sadowników. Wiele gospodarstw jest w trudnej sytuacji finansowej Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, poseł PSL/ fot. PTWP

To był i jest bardzo trudny sezon dla producentów jabłek. Po pierwsze nadal obowiązuje rosyjskie embargo uniemożliwiające swobodny eksport. Środki pomocowe z UE, czyli mechanizm tzw "wycofywania" był na niewystarczającym do zatrzymania spadku cen poziomie. Po drugie latem 2016 roku bardzo duża liczba sadów została dotknięta klęską gradobicia i tu również pomoc okazała się minimalna. W związku z tym większość gospodarstw jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej - mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, poseł (PSL).

Według niego, poziom cen był na zadowalającym poziomie tylko w niewielu momentach sezonu sprzedażowego. Nawet 80 proc. sadowników sprzedało owoce poniżej kosztów ich wytworzenia. Poziom zadłużenia gospodarstw ciągle rośnie.

Nowe rynki - w tym szczególnie chiński - dopiero się rozwijają. - Na większe wysyłki trzeba poczekać kilka lat. Cieszy nas wzrost eksportu do kilku krajów, np. Egiptu jednak martwi np. zahamowanie tempa wysyłek do Wietnamu. Tak, jak od lat uważa Związek Sadowników RP, kluczowym jest eksport w kierunku wschodnim. Najlepiej byłoby, gdyby embargo jak najszybciej się skończyło - podkreśla. 

Rośnie sprzedaż do innych krajów Unii Europejskiej, ale dotyczy to raczej tylko tych rynków, które są w nowych państwach członkowskich. Niestety dostęp do bogatych krajów UE - szczególnie Niemiec - jest zbyt mały. 

- Pewną ciekawostką jest rosnące zainteresowanie owocami ekologicznymi, albo wyprodukowanymi metodami z ograniczonym stosowaniem środków ochrony roślin. Owoce posiadające odpowiednie certyfikaty łatwiej sprzedać i można uzyskać za nie znacznie lepsze ceny. To perspektywiczny trend.
W wielu chłodniach jabłka znowu źle się przechowały i trafiły na koncentrat, który - co widać po wiosennych cenach przemysł i wbrew opiniom przetwórców - jest chętnie kupowany na świecie - tłumaczy Maliszewski. 

Polscy sadownicy nie są w stanie sami poradzić sobie z embargiem. - Utrata tak ważnego i dużego rynku jest bolesna i kosztowna. Dziś sprzedajemy jabłka po cenach o średnio 30 proc. niższych niż w tych samych okresach przed wprowadzeniem zakazu eksportu. Nie jesteśmy w stanie zastąpić szybko tego rynku żadnym innym, bo takiego zwyczajnie nie ma - apeluje prezes Związku Sadowników RP. 

- Zmiana kierunku eksportu jest zadaniem na kilka lub kilkanaście lat. Jednak do tego momentu trzeba jakoś dotrwać. Nie będzie to łatwe i wielu sadowników może zwyczajnie do tej chwili nie dotrwać - podsumował Maliszewski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI