Maliszewski o perspektywicznych kierunkach sprzedaży polskich jabłek

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 02 lutego 2016 14:08

Maliszewski o perspektywicznych kierunkach sprzedaży polskich jabłek Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, poseł (PSL)/ fot. PTWP

- Chiny to kraj, który ma największą perspektywę dla nas, jako potencjalnego importera. Chińczycy nie chcą się zamykać na import polskich jabłek, a ostatnia delegacja administracji chińskiej, która wizytowała nasze sady, obiekty przechowalnicze, punkty dystrybucji - wypadła bardzo pozytywnie – mówił Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, poseł (PSL) podczas XII Międzynarodowych Targów Agrotechniki Sadowniczej FruitPRO.

Dlaczego Chiny są dla nas atrakcyjne? - Mimo, że sami produkują 38-40 mln ton jabłek zauważyć można rosnącą konsumpcję wewnętrzną i zapotrzebowanie. Obywatele Chin twierdzą, że może za zabraknąć dobrej jakości jabłek na potrzeby ich społeczeństwa – dodał.

Maliszewski podkreślił, że pierwsze rozmowy zaczęły się w 2014 roku, kiedy to złożony został wniosek, jeszcze przed wystąpieniem rosyjskiego embarga. - W 2016 roku jest możliwość podpisania protokołu umożliwiającego eksport. Gdyby tak się stało to myślę, że diametralnie zmieni się sytuacja w polskim sadownictwie i światowym handlu jabłkami – podkreślał.

- Sprzedaż jabłek w Chinach odbywa się podobnie jak u nas, poprzez zakupy na bazarach i w sklepach. Ceny detaliczne wahają się między 4-20 zł/kg. 4 zł trzeba zapłacić za lokalne jabłka, około 20 zł za importowane – zaznaczył.

Na chińskim rynku prowadzona jest kampania „Europejskie jabłka dwukolorowe”. - Jej celem jest próba otwarcia tego rynku, a z drugiej strony powiedzenie, że istnieją jabłka dwukolorowe. Chcemy przekazać hasło „Jedzcie też jabłka dwukolorowe bo my takie też wytwarzamy i odnosimy pod tym względem sukcesy” - apelował.

- Mieśmy okazje kilkukrotnie bywać na targach, misjach gospodarczych i rozmawiać zarówno z chińskimi władzami i biznesmenami. Wszyscy są zainteresowani importem jabłek z Polski, czekam tylko na podpisanie umowy, która pozwoli je eksportować. Kolejną kampanię jaką prowadzimy w tym kraju to „Smaki Europy” - mówił Maliszewski.

- Następnym rynkiem, który jest dla nas ciekawy i interesujący to rynek Indii. To kraj pod względem liczby mieszkańców zbliżony do rynku chińskiego, a jeżeli chodzi o zasobność, chłonność tego rynku jest zdecydowanie z tyłu. W tym wypadku jest gorzej rozwinięta infrastruktura handlowa, trochę inny klimat bardziej tropikalny, a w wielu częściach Indii brak struktury handlowej. W tym kraju nie ma supermarketów. Ciekawostką jest, że Bombaj jedno z największych miast w Indiach liczące 20-30 mln mieszkańców nie ma ani jednego centrum handlowego. Jednak racze jest to rynek otwarty dla wielu krajów z dominacja jabłek amerykańskich, niestety z dominacją jabłek jednokolorowych - albo całych czerwonych, albo zielonych. 95 proc. handlu w Indiach odbywa się przez stragany na ulicy, kioski a jedynym środkiem transportu jest riksza – dodał.

Rynek wietnamski już otworzył się na polskie jabłka. - Jest to rynek, który nie ma własnej produkcji i kupuje od 90 do 100 tys. ton jabłek rocznie. Wietnamczycy spenetrowali polski rynek dostawców i odpowiadają im zarówno odmiany, jakość i ceny. Kwestią jest tylko wdrożenie kanału dystrybucji i znalezienie partnerów wiarygodnych i dobrze płacących – podkreślił.

- Kraje Zatoki Perskiej są to bardzo bogate kraje. Kampania dotycząca jabłek dwukolorowych jest także adresowana do konsumentów z Krajów Zatoki Perskiej. Chciałbym, żebyśmy w najbliższych miesiącach te kraje zdobywali. Jednak wysyłane tam owoce musiałyby charakteryzować się bardzo wysoką jakością. Nie chodzi tylko o wygląd, opakowanie ale przede wszystkim jędrność. To klasa premium, która tylko i wyłącznie się na tym rynku sprzeda – zaznaczył.

Według Maliszewskiego, kraje Afryki Północnej mają trochę naleciałości europejskich. - Są to kraje, które akceptują jabłka dwukolorowe chociażby z tego powodu, że do tej pory największymi sprzedawcami na ten rynek były Bochnia, Francja, Belgia i Holandia. Stany Zjednoczone dominują na rynku Ameryki Północnej, a eksport z Europy występuje w ilościach śladowych – mówił.

- Warto podkreślić, że rynkiem którego nie docenialiśmy to rynek Unii Europejskiej, który jest największy importerem i największym eksporter jabłek na świecie. Jest to 505 mln mieszkańców z dużym potencjałem zakupowym. W tym obszarze w którym się znajdujemy jest największy światowy obrót jabłkami – skomentował.

- Jesteśmy ważnym eksporterem żywności i to w naszym interesie jest, żeby świat się otwierał. Musimy umożliwiać sobie sprzedaż na innych rynkach niż zamykać Polskę przed importem. Powinniśmy się otwierać bo jesteśmy w stanie wygrać konkurencję na nowych rynkach – podsumował Mirosław Maliszewski.  

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM