Konkurencyjność polskich jabłek stoi pod znakiem zapytania

Autor: Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl 09 maja 2016 16:07

Konkurencyjność polskich jabłek stoi pod znakiem zapytania Chociaż nowe rynki zbytu są sukcesywnie penetrowane to już konkurencyjność polskich jabłek w najbliższych latach stoi pod znakiem zapytania / fot. A.Gwara

Rosyjskie embargo zmusiło branżę sadowniczą do poszukiwania nowych kanałów dystrybucji. W pierwszym roku po wprowadzeniu zakazu powtarzany był slogan dotyczący naszej konkurencyjności i niskich kosztów produkcji. Chociaż nowe rynki zbytu są sukcesywnie penetrowane to już konkurencyjność polskich jabłek w najbliższych latach stoi pod znakiem zapytania.

Dotychczas sadownicy budowali swoją konkurencyjność w dużej mierze w oparciu o niskie ceny, jednak patrząc na poszczególne czynniki, które utrudniają sadownikom funkcjonowanie w tej branży nasuwa się myśl, że cenami nie zawojują już żadnego rynku.   

Pierwszym gwoździem do trumny jest ustawą o prawie wodnym, która będzie wprowadzała opłaty za pobór wody również dla rolników. Dotąd grupa ta była z nich zwolniona jednak resort środowiska usprawiedliwia swoje działania koniecznością dostosowania naszych przepisów do prawa unijnego.

Początkowo przewidywano, że górne jednostkowe stawki opłat poboru wody do celów rolniczych wyniosą: 1,64 zł za 1 m3 pobranej wody podziemnej oraz 0,82 zł za 1 m3 pobranej wody powierzchniowej. Tak wysokie stawki wpłynęłyby drastycznie na koszty produkcji. Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów twierdzi, że opłaty te będą niższe. Jednak nie jest to pocieszeniem, ponieważ przy tak dużych ilościach wody, jakie są zużywane w gospodarstwach sadowniczych, koszty produkcji tak czy siak mocno wzrosną. Nie wspominając o całej gamie dodatkowych kosztów, które pośrednio będą miały wpływ na sytuację finansową gospodarstw (koszty energii, żywności).

Warto podkreślić, że zapotrzebowanie na wodę przy wytwarzaniu żywności jest ogromne, a na wyprodukowanie 1 jabłka potrzeba jest około 70 litrów wody.

Kolejnym „ciosem” jest zmiana w procedurach zatrudniania cudzoziemców ze Wschodu. Ministerstwo pracy w tym wypadku również zasłania się koniecznością wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego. Chociaż resort pracy nie ujawnił jeszcze szczegółów nowelizowanej ustawy w mediach słychać o wzrostach płac, kontrolach i większej biurokracji. Nie wiadomo jeszcze o jakim wzroście stawek za pracę mowa, jednak można przypuszczać że w związku z tym wzrosną również koszty pracy.

Z całą pewnością te dwa czynniki w dużej mierze wpłyną na konkurencyjność polskich jabłek na dalekich rynkach. Jest to tym bardziej niepokojące, że w dobie szalejącego kryzysu, kolejne koszty będą katastrofalne w skutkach. Ile będą musiały kosztować owoce, żeby produkcja była opłacalna? Nawet jeśli rynek rosyjski się znowu otworzy to czy tamtejszych konsumentów będzie stać na tak drogie jabłka? To duży sprawdzian dla branży, a czy go zda, sprawdzimy za kilkanaście lat.      

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI